Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ustawa o systemie oświaty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ustawa o systemie oświaty. Pokaż wszystkie posty

17 sierpnia 2024

Wychowanie patriotyczne - jak?



Bardzo ważne jest nieustające prowadzenie lokalnej i centralnej debaty nad najbardziej aktualnymi celami wychowania patriotycznego, połączonymi z miejscami i faktami z naszego otoczenia, naszej historii i kultury. Wychowanie nie odbywa się dzięki politycznym deklaracjom, ale dzięki spowodowaniu faktycznego zaangażowania w to wszystkich dorosłych, którzy są w otoczeniu dziecka.

Edukacja na podstawie bezpośredniego kontaktu z zabytkami, placówkami kultury, miejscami dziedzictwa przyrodniczego, jest dużo bardziej skuteczna niż na podstawie samych podręczników. Uczniowie powinni od najmłodszych lat wychodzić ze szkoły, poznawać najpierw swoją najbliższą okolicę, a następnie miejsca bardziej odległe.

Uczenie się poza szkołą to ważny standard dobrej edukacji. Chyba 18 lat temu, gdy było moim udziałem pełnienie funkcji zastępcy prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza, został stworzony w Gdańsku projekt: Akademia Gdańskich Lwiątek, który jest realizowany do dziś. Tysiące uczniów klas I-III szkół podstawowych co roku ze specjalnymi indeksami odwiedza ze szkołą lub z rodzicami miejsca charakterystyczne dla Gdańska i regionu, zdobywa tam potwierdzające to pieczątki, a na zakończenie najaktywniejsi w tej akcji otrzymują nagrody i dyplomy, tak jak i ich nauczyciele. Inicjatywę rozwija od lat przy wsparciu miasta Fundacja Wspólnota Gdańska. Dzięki programowi każde dziecko dowiaduje się się, jak wygląda i jaką ma historię Dwór Artusa, Żuraw, Park i Katedra w Oliwie, odwiedza Muzeum Gdańska, Muzeum Morskie, Europejskie Centrum Solidarności, może być dumne z historii swojego miasta.

Gdy Kazimierz Ujazdowski, koordynujący przygotowanie projektu ustawy o wychowaniu patriotycznym, zwrócił się do mnie, aby skonsultować pomysł wychowania patriotycznego młodzieży szkół ponadpodstawowych poprzez obowiązkowe wyjazdy do miejsc najważniejszych dla naszej historii, podzielił się swoją obserwacją nauczyciela akademickiego, że obecnie bardzo wielu studentów nigdy nie było na Wawelu czy na Zamku Królewskim w Warszawie i że powinno się to zmienić. Samo ustalenie listy tych miejsc najważniejszych jest poważnym i trudnym zadaniem, chyba trudniejszym niż ustalenie listy lektur w podstawie programowej, nad którą odbywa się przy każdej ich nawet drobnej zmianie, wielka rytualna narodowa dyskusja, gdyż większość z nas czuje się przez swoje lektury z dzieciństwa jakoś uformowana i ma do nich przywiązanie. Jakie miejsca są dla nas wszystkich ważne, jeszcze narodowo nie dyskutowaliśmy…

Mały mieszkaniec Krakowa czy jego okolic pewnie powinien trafić ze swoją szkołą na Wawel już na etapie edukacji wczesnoszkolnej, tak jak mieszkaniec Gdańska stosunkowo wcześnie może poznać Europejskie Centrum Solidarności. Gdy jednak do odwiedzenia tych miejsc - z uwagi na odległość - potrzebny jest dłuższy wyjazd, lepiej zrealizować go ze starszą młodzieżą, no i potrzebne są na to określone środki.

Mając w pamięci doświadczenie gdańskich lwiątek, podsunęłam pomysł, że ustalanie takich miejsc lokalnej czy narodowej dumy warto byłoby przenieść na poziom lokalny, samorządowy i uczniowie mogliby rozpocząć je odwiedzać od najmłodszych szkolnych lat (zostawić temat na poziom liceum, to trochę późno i za dużo przez lata edukacji ponadpodstawowej zobaczyć się nie da). Miejsca godne uwagi i mogące być powodem do lokalnej dumy są w każdym powiecie. Na pewno powinny je umieć wskazać władze samorządowe, a najlepiej, aby zajęła się tym rada oświatowa, powołana przy samorządzie.

Rozdział “Społeczne organy w systemie oświaty” jest w polskim prawie od bardzo dawna, w pewnym momencie został przeniesiony z ustawy o systemie oświaty do ustawy Prawo oświatowe. Jednak Krajowa Rada Oświatowa nie zaistniała na podstawie tych przepisów nigdy, zaś samorządowe rady oświatowe funkcjonują w bardzo niewielu miejscach.

Znowu, właśnie 18 lat temu, wyszłam z inicjatywą powołania Gdańskiej Rady Oświatowej. Funkcjonowała chyba przez trzy kadencje samorządu, ale teraz już jej nie ma. Obecnie za to jestem członkinią Pomorskiej Rady Oświatowej, na której czele osobiście stoi marszałek. Nie wiem, w ilu miastach czy regionach jeszcze są teraz takie rady. Choć prawna możliwość jest, często widzi się taki organ raczej jako niepotrzebny kłopot i do wyjątków na razie należą władze samorządowe, które chcą wsłuchiwać się w głosy lokalnego oświatowego środowiska, którym mocno zależy na dobrej edukacji (akurat pomorski marszałek od wielu lat traktuje priorytetowo kwestię edukacji, znany jest między innymi ze zorganizowania już wiele lat temu nośnego programu Zdolni z Pomorza, który umożliwia zdolnej młodzieży szkolnej kontakt i rozwój pod kierunkiem pracowników akademickich).

Być może, jeśli wśród kompetencji powiatowej i wojewódzkiej rady będzie wskazanie miejsc lokalnej dumy uczniom, rodzicom i nauczycielom z danego regionu, zacznie się bardziej masowe tworzenie takich rad i nastąpi autentyczna lokalna i narodowa dyskusja o wychowaniu patriotycznym dzieci?

W ustawie o wychowaniu patriotycznym zaproponowano też utworzenie zamiast Krajowej Rady Oświatowej organu o trochę innej konstrukcji - Komisji Edukacji Narodowej. Taki centralny organ w systemie oświaty mógłby być miejscem prowadzenia eksperckiej debaty nad rozwiązaniami proponowanymi w systemie oświaty, bowiem zbyt często zmienia się polityczny kierunek myślenia o edukacji, aby mogło to mieć rzeczywisty wpływ na szkołę, w której uczeń spędza kilkanaście lat. Zakłada się, że wszystkie osoby wchodzące w skład KEN powinny wyróżniać się dorobkiem zawodowym, naukowym lub eksperckim w obszarze polityki edukacyjnej.

Pomysł konstrukcji takiego organu pojawił się w opracowaniu Mapa drogowa dla edukacji przygotowanym przez przez sieć organizacji społecznych - SOS dla Edukacji w czasie rządów ministra Czarnka i w opozycji do jego dość jednostronnego podejścia do zarządzania edukacją. Pewnie podczas prac sejmowych nad projektem ustawy warto jeszcze raz przemyśleć skład i wielkość tego organu. Ważne jednak, aby w końcu zaistniał…

Jeśli jednym z ważnych zadań Komisji Edukacji Narodowej byłoby przygotowywanie corocznego komunikatu dla szkół, po zebraniu informacji od samorządów o ich propozycjach, o miejscach wyjść i wycieczek zalecanych w poszczególnych regionach na danych etapach edukacyjnych (kryteria wyboru takich miejsc powinny uwzględniać dostosowanie poznawanych zagadnień do wieku uczniów oraz do odległości danego miejsca od szkoły) i możliwe byłoby w niej uczestnictwo przedstawicieli wszystkich wojewódzkich rad oświatowych, mogliby oni nawet w tej radzie stanowić większość. Najsmutniejsze jest jednak to, że tych wszystkich rad na razie po prostu nie ma. Bardzo przydałoby się nam prawdziwe uspołecznienie zarządzania systemem oświaty.

Tymczasem ogólnopolski katalog miejsc, z których możemy być dumni, uwzględniający przynajmniej po kilka takich miejsc w każdym powiecie, może być bardzo ciekawym opracowaniem, dostarczającym inspiracji nauczycielom do planowania edukacji patriotycznej swoich podopiecznych. Może się także okazać interesujący dla rodziców, planujących wakacyjne wyjazdy z dziećmi w ciekawe miejsca.

Potrzeba przygotowania takiego katalogu ważnych w regionie miejsc może też spowodować powołanie lokalnych rad oświatowych tam, gdzie ich nie ma, czy znalezienie partnerskich organizacji pozarządowych (jak opisana wyżej Fundacja Wspólnota Gdańska), które zajmą się pomocą szkołom w organizowaniu wyjść i wycieczek do miejsc, z których możemy być dumni.

Debata w każdym powiecie i województwie nad listą miejsc, które warto poznać, mogłaby być debatą poruszającą emocje, skłonić lokalne władze oraz mieszkańców do namysłu, czy dostatecznie dbają o swoją okolicę, czy odpowiednio pielęgnują i sami dobrze znają miejsca godne pokazania dzieciom. Może wpłynąć na zmiany postaw osób dorosłych, aby ich oddziaływanie wychowawcze na dzieci było autentyczne.

Lokalna i ogólnokrajowa debata nad celami wychowania patriotycznego, które mogą być zrealizowane dzięki uczeniu poza szkołą, w miejscach z których możemy być dumni, wskaże nauczycielom, jak ważne i skuteczne może być częste wychodzenie ze szkoły i prowadzenie edukacji poza szkołą. Aby element ten był trwały potrzebne jest jeszcze systemowe podejście do wynagradzania nauczycieli na wycieczkach, aby nie zdawać się w kwestii organizowania wyjść wyłącznie na wyjątkowych pasjonatów, ale aby organizowanie ich było naturalnym elementem pracy nauczyciela.

Społeczne organy odpowiedzialne za opiniowanie spraw dotyczących edukacji na wszystkich szczeblach mogą zaangażować w dyskusję nad wychowaniem szersze kręgi osób niż obecnie i poruszyć lokalne środowiska, lokalną opinię publiczną. Jednocześnie, mielibyśmy autentyczny wpływ lokalnych środowisk na cele wychowania. Skądinąd na ogół słuszne cele wychowawcze pracy szkoły wynikające z podstawy programowej i szkolnych programów wychowawczych, niestety często bardziej leżą w dyrektorskich szufladach niż są realizowane każdego dnia. Lokalnie ustalane miejsca, ważne dla naszej tożsamości, odwiedzane przez wszystkie dzieci, mogą to zmienić, bardziej zaangażować szkołę i rodziców w formowanie w dzieciach i młodzieży lokalnej i narodowej dumy.


3 grudnia 2019

Wiedziałam co robię, znam się na edukacji

Ta gorzka konkluzja mi towarzyszy, gdy dziś czytam o wynikach PISA z 2018 roku. To wtedy jeszcze było: podstawa programowa sprzyjająca pogłębianiu wiedzy, godziny na zindywidualizowaną pomoc uczniom mającym trudności i przejawiającym zdolności, konieczność pomocy psychologicznej odpowiednio do potrzeb. Niestety prawie wszystko jest już przeszłością.
Gimnazjów nie ma, godzin karcianych też.


23 grudnia 2016

Nowy Rok z nowymi ustawami oświatowymi?

Wszystkim Szanownym Czytelnikom mojego bloga życzę najlepszego na nadchodzące Święta. Wklejam tu obrazek świąteczny z życzeniami od naszej Dobrej Edukacji.



Na razie otwarte pozostaje pytanie, czy wejdziemy w Nowy Rok z nowymi ustawami oświatowymi. Nie znaliśmy na to pytanie odpowiedzi, składając sobie w szkołach życzenia przed przerwą świąteczną. Teksty ustaw, w wersji skierowanej do podpisu prezydenta, można pobrać z tych stron:
Prawo oświatowe http://www.sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/PrzebiegProc.xsp?id=EC70C0FB7ECF751CC125806C005AA596;
Przepisy wprowadzające ustawę - Prawo oświatowe http://www.sejm.gov.pl/Sejm8.nsf/PrzebiegProc.xsp?id=F5AF44FD1DD0EFB8C125806C0059D269.
Jeśli zostaną podpisane, pozostanie nam przygotowywać się do ich wdrażania: w samorządach, w innych organizacjach prowadzących szkoły i w samych szkołach. 
W każdym stanie prawnym, w bezpośredniej pracy z uczniami, możliwa jest dobra edukacja. Życzę wszystkim pasjonatom i entuzjastom dobrej edukacji, aby łączyła nas ona, niezależnie od tego, w jakim stanie prawnym przyjdzie nam działać. Nasi uczniowie będą dalej z nami i bądźmy razem, działając na rzecz ich dobra i ich rozwoju.


4 grudnia 2016

Rady dla Minister Zalewskiej

Poczytałam w całości projekty podstawy programowej oraz ramowych planów nauczania, także prześledziłam dyskusję z prac podkomisji nad ustawami oświatowymi zmieniającymi ustrój szkolny. Wydaje się coraz bardziej prawdopodobne, że nie tylko sama zmiana, będąca jednak włączeniem "całej wstecz", wejdzie, ale także projektowana data jej wejścia w życie, dająca tempo wdrażania iście ekspresowe, pozostanie bez zmian.

Brałam udział w przygotowaniu reformy z 1999 roku jako członek Rady Konsultacyjnej do spraw Reformy Edukacji Narodowej oraz szeregowy członek zespołu przygotowującego podstawy programowe. Systematycznie śledzę od wielu lat rozmaite analizy i badania edukacyjne.

Zmienione przeze mnie podstawy programowe, wchodzące w życie stopniowo, rok po roku, od 2009 do 2016 roku, oraz także pewnie inne wprowadzane wtedy zmiany, nastawione na lepsze zaspokajanie indywidualnych potrzeb edukacyjnych uczniów, przyczyniły się do postrzegania naszego kraju jako kraju udanych reform edukacyjnych. Udało się znaczące podniesienie, zauważone w badaniach międzynarodowych, wyników edukacyjnych naszych 15-latków (PISA) i 10-latków (TIMSS).

Jeśli jednak zmiana strukturalna ma wejść już, to w celu zmniejszenia jej negatywnych skutków,  w trosce o jakość edukacji, w oparciu o te swoje doświadczenia oraz o formułowane podczas dyskusji nad zmianami ustawowymi postulaty, proponuję:

1. Rozpisać zmiany programowe na 6 lat - zaczynać zmiany od klasy I oraz klasy VII, zostawiając w spokoju pozostałe roczniki uczniów, w których jeszcze prowadzić naukę “po staremu”. Autorzy programów i podręczników skupią się w ten sposób tylko na dwóch rocznikach, na pozostałe zyskają więcej czasu, co dałoby lepszą jakość przygotowywanych materiałów edukacyjnych. Nauczycielom też będzie łatwiej przygotować się do zmian, ewentualnie, zależnie od potrzeb, pouzupełniać kwalifikacje i przy tym dobrze pracować.

2. Zdefiniować w podstawie programowej etap obejmujący klasy VII-VIII. Wymaga to pewnych korekt w strukturze proponowanej podstawy programowej. Wtedy można byłoby od początku pojawienia się egzaminu ósmoklasisty, egzaminować uczniów z wszystkich podstawowych przedmiotów, z zakresu tego, co było wprowadzane przez te dwa lata. Zwiększone byłoby w ten sposób trochę poczucie bezpieczeństwa obecnych uczniów klas IV, V, VI, którzy przy obecnych pomysłach będą najmocniej poszkodowani, a ich poczucie bezpieczeństwa jest w tej chwili mocno zagrożone.

Niżej przedstawione uwagi szczegółowe co do struktury podstawy programowej zakładają obecność poszczególnych przedmiotów w klasach, tak jak opisuje projekt rozporządzenia o ramowych planach nauczania - on również mógłby podawać godziny na okresy dwuletnie - klasy V-VI i VII-VIII, co dałoby przy planowaniu pracy, szczególnie w małych szkołach, dużo większą elastyczność. Podstawa programowa z racji swojej definicji prawnej powinna mieć jednak zbliżoną strukturę we wszystkich przedmiotach oraz dawać jakieś pole możliwości nauczycielom co do tworzenia lub wyboru programów nauczania. Dlatego poniższe uwagi strukturalne odnoszą się w pewnym sensie także do pozostałych, niewymienionych przedmiotów.

Matematyka
W projekcie podstawy programowej do matematyki jest zdefiniowany etap, obejmujący klasy VII-VIII, wraz z tego uzasadnieniem. Matematyka ma właśnie osobno opisane wymagania na te dwa lata łącznie.

Język polski i historia
Wymagania jednoroczne są zaproponowane z języka polskiego i historii - byłoby lepiej z kolei, dla pewnej elastyczności nauczycielskiego planowania pracy, tu połączyć w podstawie programowej wymagania dla sąsiednich roczników, jak przy matematyce, nawet jeśli podbudowa pod to, co zaplanowane dla klas VII-VIII, przez pierwsze lata wdrażania tej zmiany będzie trochę inna. Uczniowie poznają jednak obecnie w klasach IV-VI podstawowe umiejętności, właściwe dla tych dziedzin wiedzy.

Biologia i geografia
Jeśli podstawę biologii i geografii podzielimy na dwie części, jasno wskazując, co ma być w klasach VII-VIII, można będzie na podstawie tego ostatniego zakresu przygotować wymagania egzaminacyjne, mając jednocześnie świadomość, że podbudowa pod te wymagania będzie inna przez pierwsze lata. Uczymy obecnie rozumowania w naukach przyrodniczych w sposób bardziej zintegrowany, ucząc przyrody.

Fizyka i chemia
Fizyka i chemia projektowane są tylko na klasy VII-VIII - i słusznie, gdyż z uwagi na specyfikę tych nauk, lepiej je wprowadzać dopiero uczniom będącym właśnie w tym wieku. W projekcie jest opisane, czego z tych dziedzin trzeba w ośmioklasowej szkole nauczyć.

3. Wszystkie zmiany programowe proponowane dla liceów, techników i szkół zawodowych-branżowych, wprowadzić od 2019 roku, kiedy to po raz pierwszy pójdą do szkół przyszli VIII-klasiści. Niech absolwenci gimnazjów jeszcze dokończą naukę “po staremu”. “Podwójny” rocznik projektowany w tych szkołach od 2019 roku dostarczy dyrektorom i nauczycielom szkół tego szczebla i tak wielu wyzwań. Lepiej, żeby mieli wtedy naraz tylko dwa rodzaje programów oraz trochę czasu na przygotowanie się do zmian. W projekcie zmiany ustawowej jest pomysł, aby to, co proponuje się w przyszłości dla przygotowania zawodowego w 5-letnim technikum, wtłaczać już w 4-letnie. Specjaliści od kształcenia zawodowego też potrzebują trochę czasu na przygotowanie dobrych programów i materiałów edukacyjnych. Patrząc na wielość przedmiotów kształcenia ogólnego występujących na tym poziomie, jeszcze do tego w wariantach dotyczących zaawansowania czy rozszerzenia, oraz wielość zawodów, występujących w kształceniu szkolnym, dobre jakościowo przygotowanie takiej zmiany wymaga sporo czasu. Tam zmienione wymagania i programy weszły zupełnie niedawno - od 2012 roku (pierwsi absolwenci techników kształceni zgodnie z tymi programami pojawili się w 2016 roku). Dużo bezpieczniej byłoby dać tu czas na przygotowanie szczegółów do 2019 roku. Pospieszne przygotowywanie jakichkolwiek znaczących zmian programowych na ten etap już od 2017 roku może skończyć się bardzo źle.


Wiem, że wyżej sformułowanymi radami nie zyskam sympatii polityków PiS, którzy mają zwyczaj moją osobę opisywać najgorszymi słowami. Wiem także, że stracę w oczach polityków opozycji, dla których w pewnym sensie “im gorzej tym lepiej”. Im głupiej i gorzej wyjdzie ze szczegółami przygotowania tej zmiany, tym więcej politycznie opozycja tu zyska, gdyż zmiana dotknie mocno osobiście bardzo wielu wyborców. Jestem obecnie daleko od walki sejmowej i mogę znaleźć czas, aby z dystansem i merytorycznie analizować szczegóły. Powyższe propozycje wynikają z mojego doświadczenia - dokładnego śledzenia od 1989 roku wszelkich zmian w prawie oświatowym i ich skutków - i mojej troski o kolejne roczniki polskich dzieci i młodzieży, o jakość polskiej edukacji.
Propozycja opisana powyżej w punkcie 2 jest moim głosem w oficjalnym procesie “prekonsultacji” podstawy programowej i ramowych planów nauczania, który ma trwać do 9 grudnia. Natomiast punkty 1 i 3 polecam uwadze parlamentarzystów pracujących obecnie nad zmianami ustawowymi. Propozycja 2 ma sens także bez uwzględnienia propozycji 1 i 3.

14 października 2016

Uwagi do projektów ustaw oświatowych

Projekty ustaw: Prawo oświatowe i Przepisy wprowadzające ustawę - Prawo oświatowe wraz z uzasadnieniami przeczytałam już w pierwszą dobę po ich upublicznieniu. To razem 120+44+230+44 czyli 438 stron.

Zastanawiałam się, jakiego rodzaju uwagi na temat tych ustaw powinno się przedstawiać (właśnie mija termin możliwości zgłaszania uwag).

Czy raczej tak ogólne i jednocześnie fundamentalne, jakie padały na Kongresie OSKKO? Tutaj jest wypracowane tam stanowisko.

Czy raczej mocno szczegółowe i dotyczące relatywnie wąskich grup, ale jednak ważne, bo zmieniające podejście do całej grupy społecznej, jak te wypracowane przez środowiska edukacji domowej? Ich stanowisko jest tutaj.

A może takie, jak kilka dni temu napisany przeze mnie tekst "W obronie nastolatków...", wskazujący zagrożenia wynikające z tego, że interesy poszczególnych szkół i organów prowadzących szkoły w trakcie wdrażania planowanych zmian okażą się sprzeczne, co może wywołać szereg lokalnych napięć i konfliktów.

Możemy pytać o to, czy w ogóle reforma strukturalna jest nam obecnie potrzebna, a jeśli nawet uważamy, że tak, to czy właśnie taka, jak opisano w przygotowanych ustawach?

Można uruchomić tu wyobraźnię rozkładając sumę 12 na różne składniki. W końcu obecne 6+3+3 może być zastąpione nie tylko przez 8+4, ale także na przykład przez 6+4+2 lub 4+4+4 (jest jeszcze parę innych wariantów). Każde z tych rozwiązań ma swoje plusy i minusy...

Możemy też pogodzić się z faktem, że opisana w ustawach zmiana ma nastapić i próbować odnieść się do wielu wymagających dopracowania szczegółów. Starano się rozpisać dokładnie, jakie drogi przekształceń są zaproponowane wszelkim typom szkół. Tu pytań może nasuwać się wiele. Na przykład: dlaczego niepubliczna sześcioletnia szkoła podstawowa nie może automatycznie stać się ośmioletnia, dlaczego niepubliczne gimnazjum ma wskazaną drogę przekształcenia w szkołę podstawową i w liceum, ale nie w szkołę branżową? Wreszcie szereg pytań może dotyczyć kolejnych wariantów projektów ramowych planów nauczania, braku pokazania pomysłów na podstawę programową.

Sama w sumie uwagi mam tylko dwie.

Na pytanie - czy obecnie reforma strukturalna jest nam potrzebna - odpowiedziałabym: nie teraz i nie taka, jak proponowana.

Jeśli jednak już mamy pogodzić się z tym, że to trzęsienie ziemi ma nastapić, to zdecydowanie niech się to dzieje przynajmniej rok później, żeby wszelkie szczegóły na każdym poziomie lepiej przygotować...





7 października 2016

W obronie nastolatków - pomyślmy o nich

Podstawowe pytanie, jakie nasuwa mi się po szeregu rozmów w różnych środowiskach na temat zmian proponowanych przez minister Zalewską w edukacji jest następujące: na ile uda się być nam lokalnie razem, w interesie dzieci, uczniów i jakości polskiej edukacji. 
Najbardziej poszkodowanymi w tej całej zmianie mogą się stać obecni uczniowie gimnazjów oraz klas V i VI szkoły podstawowej. Grozi im przerzucanie z miejsca na miejsce, częste zmiany nauczycieli, brak pewności jutra, poczucia bezpieczeństwa, stabilizacji, tłoczenie się w szkołach działających jako instytucje starego i nowego typu jednocześnie, organizacyjnie i programowo trochę “po staremu”, trochę “po nowemu”. Już zaczęła się ucieczka nauczycieli z obecnych gimnazjów, kto tylko może i ma możliwość szuka sobie pilnie pracy w szkołach innego typu, porzuca swoich obecnych wychowanków.
 Z kolei uczniowie starszych klas szkoły podstawowej, psychicznie dotychczas szykujący się do przejścia do gimnazjum, jeśli pozostaną w swoich obecnych szkołach, to też nie znaczy, że będzie to kontynuacja nauki z dotychczasowymi nauczycielami. Nieznana jest jeszcze obowiązująca ich pełna lista przedmiotów, programy, podręczniki, nie wiadomo kiedy to wszystko będzie gotowe, i w jakich warunkach, pod czyją opieką będą pracować przez kolejne lata - w planowanej klasie VII i VIII. Gdy potem trafią do szkół średnich, mają się tam spotkać w równoległych klasach z obecnymi gimnazjalistami i będzie tam też dość tłoczno i  brak jakiejkolwiek stabilności programowej i organizacyjnej. Przynajmniej tych pięć roczników może mieć przed sobą kilka lat ciągłych zmian nauczycieli, chaosu i przerzucania z miejsca na miejsce. 
Efektem będzie, że docelowo, na stałe, jeden rocznik uczniów zostanie przesunięty spod opieki gminy pod opiekę powiatu, czyli zostaną wzmocnione dotacją oświatową w sposób istotny, bo o około ⅓, części oświatowe budżetów powiatów, kosztem budżetów gmin. Już sam ten fakt stwarza naturalne napięcie oraz sprzeczność interesów pomiędzy samorządami powiatowymi i gminnymi. Sprzeczne są także interesy kadry nauczycielskiej poszczególnych typów szkół - w jednych szkołach ma szansę godzin i etatów trochę przybywać, w innych będzie ich szybko ubywać. 
Dodatkowo, ponieważ trzeba będzie od nowa planować całą sieć szkół, pojawią się też napięcia pomiędzy sąsiadującymi szkołami tego samego typu - obwody szkolne pisane na nowo to walka o każdą ulicę, bo to znowu więcej lub mniej uczniów, godzin, etatów, u mnie lub u sąsiada. 
Dyskusja o unowocześnianiu metod pracy czy planowaniu współpracy lub szkoleń w gminie na rzecz jakości edukacji zejdzie na dalszy plan. 
Starsza część kadry pedagogicznej pamięta reformę strukturalną wchodzącą w 1999 roku, jak wiele konfliktów i napięć lokalnych wygenerowała, jak wiele czasu i pracy zajęło okrzepnięcie i ustabilizowanie od nowa organizowanych szkół. Czeka nas coś bardzo podobnego, tylko fundowanego w jeszcze szybszymi tempie, bez wcześniejszego przygotowania i skonsultowania treści programowych, materiałów dydaktycznych. Dlaczego chcemy zafundować polskim uczniom sporo lat wychodzenia z chaosu, czy przedstawiono chociaż jakieś przekonujące powody?
Potrzebne są lokalne koalicje do ratowania przed chaosem obecnych 11-16-latków. Rodzice, nauczyciele, dyrektorzy, samorządowcy powinni stanąć razem w apelu o wycofanie się rządu z tych pomysłów lub przynajmniej ich lepsze przemyślenie, przygotowanie najpierw programów, faktyczne ich skonsultowanie, rozłożenie wdrażania na jakieś etapy. 
Jeśli lokalnie zaczniemy się kłócić - o uczniów, obwody szkolne, godziny, nauczycieli, budynki, dotacje, przegra przede wszystkim uczeń, ale przegramy też wszyscy. Jeśli mamy się sprawdzić jako lokalni gospodarze naszych szkół i samorządów, musimy stanąć razem w obronie spokoju naszych nastolatków. Bez względu na to, czy i jak zmieni się prawo oświatowe, w każdym powiecie warto zawiązać koalicję wszystkich szkół, gmin, oświatowych organizacji pozarządowych, wreszcie i przede wszystkim rodziców, aby planować sieć szkolną w interesie spokoju, bezpieczeństwa i jakości edukacji naszych dzieci.
Niestety, pomimo paru prób i starań, nie udało się nigdy stworzyć miejsca do dyskusji o edukacji ponad podziałami na poziomie centralnym. Czy spróbujemy dać w tej sprawie przykład lokalnie?

ZNP i OSKKO, i trochę innych oświatowych organizacji zaprasza 10 października do pikietowania urzędów wojewódzkich. Może wtedy zaczniemy ten lokalny dialog?

27 czerwca 2016

Zła zmiana w edukacji czyli PRL-PIS (BIS)

Przy okazji dyskusji na Twitterze o prezentacji edukacyjnej w dniu 27 czerwca w Toruniu (mój głos na: https://twitter.com/KatarzynaHall) pojawiały się różne hasztagi. Dominował: #reformaedukacji. W pewnym momencie Anna Wittenberg przeszła na hasztag: #nieogarniam. On chyba lepiej oddaje klimat pierwszych reakcji na główne zapowiedzi.

Główny mankament to skrócenie o rok powszechnego kształcenia ogólnego. Wydłużanie tego kształcenia od razu poprawia wskaźniki jakościowe systemu. Można byłoby wydłużać je dalej, tymczasem włącza się całą wstecz.

Także zupełnie zbędne wydaje się wprowadzenie dwóch rodzajów matur - osobnej w kształceniu zawodowym, “branżowym”, likwidującej pełną drożność naszego systemu edukacji do kształcenia wyższego magisterskiego.

Do tego spodziewane jest podwojenie naboru do szkół średnich w roku 2019. Jednocześnie będą zaczynać naukę I klasy liceum ponadgimnazjalnego i liceum po VIII klasie, co pogorszy istotnie szanse młodzieży z dwóch roczników znalezienia miejsca w niektórych szkołach średnich. Jednak “diabeł tkwi w szczegółach”, a szczegółów tych jeszcze w pełni nie znamy. Zapowiada się, że ustawa umożliwiająca przedstawione zmiany trafi do sejmu w październiku.

Szczególnie trudna wydaje się odpowiedź na pytanie, jakie programy będą obowiązywać poszczególne roczniki edukacyjne? Mnóstwo pytań od rodziców, którzy nie mogą dojść, która zapowiedź dotyczy konkretnie ich dzieci, jest obecnie w mediach społecznościowych. Dlatego staram się uporządkować dalej tę wiedzę, na tyle, na ile udało mi się ją zrozumieć z dziesiejszej prezentacji. Może jednak czegoś #nieogarniam...

W przedszkolach wchodzą nowe programy od września 2016 (właśnie podpisane rozporządzenie).

W klasach I-III mają wchodzić nowe programy od września 2017 (też rozporządzenie właśnie podpisano).

Nie wiadomo z zapowiedzi, od kiedy i w jaki sposób wejdzie IV, V i VI klasa “po nowemu”.

Wiadomo, że VI-klasiści, którzy od września 2016 będą się uczyć jeszcze “po staremu”, od września 2017 zamiast do gimnazjum pójdą do VII klasy z nowymi programami. Potem - dwa lata później - od września 2019, trafią do wydłużonych szkół średnich lub zawodowych - “branżowych”.

Ale w międzyczasie, zapowiada się, że już od września 2017 roku pojawi się jakieś stare-nowe rozwiązanie organizacyjno-programowe dla szkół ponadgimnazjalnych. Powiększy to zamęt. Szczególnie, że podbudowę będą uczniowie mieli po nowych programach w gimnazjach, nie pasującą do tych programów, do których najprawdopodobniej planuje się wrócić. Ciekawe, kto przygotuje podręczniki na te przejściowe trzy lata - czy wrócimy do tych już wycofanych z użytku?

W roku szkolnym 2019/20 będziemy mieli jednocześnie I klasy ponadgimnazjalne stare-nowe oraz I klasy nowych, wydłużonych szkół średnich. Do tego będzie prowadzone przygotowywanie do kilku rodzajów matur naraz. Licea zyskają rocznik uczniów więcej, ale za cenę wielkiego, przynajmniej kilkuletniego chaosu.

Gmina (wójt, burmistrz) będzie obarczona winą za redukcje etatów, a będzie musiała redukować, mając rocznik uczniów mniej. Oczywiste jest, że docelowo musi być rocznik mniej, czyli pewnie niektóre szkoły w sieci okażą się zbędne. Sieć szkół podstawowych w tych nowych realiach trzeba będzie układać od nowa. To w gminie będzie trzeba wybrać, czy VII klasa zacznie pracę w budynku szkoły podstawowej, czy dotychczasowego gimnazjum.  Pokazując te dwie możliwości, wskazuje się jako “winnego” redukcji wójta, a nie ministra. Tymczasem to jednak decyzja ministra zmniejsza liczbę roczników uczniów, dla których trzeba zorganizować edukację w gminie, zaś zwiększa tę liczbę i to aż o około ⅓ w powiecie.

Przedstawione zapowiedzi można w skrócie opisać jako PRL-PIS (BIS). Do tego istotny wzrost budżetu Polski powiatowej kosztem Polski gminnej, przy okazji obarczonej winą wielkich redukcji zatrudnienia i kosztem wielkiego chaosu.

Prezentacja MEN

26 stycznia 2016

Ratujmy maluchy przed repetowaniem

Na razie główną “zdobyczą” ustawy zmieniającej ustawę o systemie oświaty, która weszła w życie 23 stycznia, jest możliwość repetowania w tym roku na życzenie rodziców:
  • w drugiej klasie szkoły podstawowej,
  • w pierwszej klasie
  • i w zerówce.

Kiedyś zostawianie na drugi rok w tej samej klasie było wstydem i porażką. Dziś wymyślono, że ma być to rodzaj przywileju dla najmłodszych. Tylko, czy warto z niego korzystać?

Rodzice mogą uznać, ze ich dziecko nie nauczyło się czego powinno, że pani źle uczyła lub dziecko ma jakiś kłopot z robieniem postępów. Być może taka decyzja rzeczywiście ma sens w wypadku dzieci mających jakieś specjalne potrzeby lub trudności, na przykład bardzo dużo chorujących, które nie były w stanie nadążyć za tym, co działo się w grupie rówieśniczej. Jednak w wypadku przynajmniej przeciętnie uzdolnionego dziecka, pracującego dość systematycznie z osobą mającą odpowiednie kwalifikacje, decyzja o repetowaniu, uczeniu się jeszcze raz tego samego, będzie ewidentną krzywdą, skazaniem dziecka na nudzenie się, tracenie czasu i na brak radości z edukacji w przyszłości.

Wszystko zależy od Rodziców. Warto jednak ratować dzieci przed repetowaniem i dać im szansę na ciekawość świata, nowe wiadomości, zadania, wyzwania i pytania w kolejnym roku. Uratować przed nudą i poczuciem bycia gorszym od tych, co dali radę i poszli wyżej.

Druga bardzo wątpliwa “zdobycz” to możliwość nieuczestniczenia w edukacji przedszkolnej dziecka, które kończy w danym roku pięć lat - dotychczas miało obowiązek przygotowania przedszkolnego. Warto sobie przypomnieć czas sprzed wejścia nowej podstawy programowej w 2009 roku, kiedy sześciolatki bez przygotowania sadzano w szkolnych zerówkach do pisania i czytania, i radziły sobie z edukacją od początku zdecydowanie gorzej, gdy wcześniej nie chodziły do przedszkola. Zapowiadany jest powrót do starych wymagań programowych, czyli gorsze szanse dla tych, którzy do nauki czytania i pisania się w przedszkolu nie przygotowywali.

Trzeba wiedzieć, że miejsce edukacji przedszkolnej dla czterolatka i pięciolatka musi się znaleźć, bo takie ma wprowadzone w 2013 roku prawo ustawowe i badania wskazują, że jego szanse na szkolny sukces w przyszłości będą dużo większe, jeśli tę edukację w przedszkolu zacznie.

Jeśli pięciolatek dobrze będzie sobie radził w przedszkolu, będzie mógł i pójść wcześniej do szkoły, i także lepiej sobie radzić ze zmienionymi programami zerówkowymi dla sześciolatka, jeśli one się za rok rzeczywiście zmienią, tak jak jest zapowiadane.

Warto dawać dzieciom szansę na dobry rozwój i pójście do przodu. Zamiast repetowania.

18 września 2015

Dzieci autystyczne - razem czy osobno?

Organizacja edukacji dzieci autystycznych w przedszkolach i szkołach ogólnodostepnych to nie lada wyzwanie. Nauczyciele powinni zapewnić należyte efekty edukcyjne i terapeutyczne, ale też zwykłe bezpieczeństwo. Bez specjalistycznej wiedzy i przygotowania bywa to bardzo trudne.

W trakcie spotkania liderów świata autyzmu w Polsce "Power of Leaders. Autism Help", zorganizowanego 15 września 2015 roku przez Fundację JiM, podczas pracy grup warsztatowych wspólnie zastanawialiśmy się, które problemy dotyczące dzieci i osób z autyzmem uważamy za najważniejsze i które potrzebujemy rozwiązać działając razem.


W dyskusji padały przykłady różnych rozwiązań organizacyjnych dotyczących edukacji. Z jednej strony mamy wysokiej klasy specjalistów w szkołach i ośrodkach specjalnych, z drugiej strony wielu rodziców oczekuje pracy z ich dziećmi ukierunkowanej na jak najlepsze włączenie społeczne.

Tymczasem kierowane chęcią integracji wysłanie dziecka autystycznego do szkoły masowej często kończy się skierowaniem go do nauczania indywidualnego, gdyż nie udaje się tam zapewnić bezpieczeństwa dzieciom. Zamiast włączania w efekcie mamy więc kompletną izolację.

Jak zapewnić pomoc specjalistów i jednocześnie włączanie? Znane są przykłady pracy - trochę po osobno i trochę razem - grup złożonych z dzieci typowych oraz obok, w jednym przedszkolu czy szkole, dzieci autystycznych skupionych w małych grupach terapeutycznych (na przykład składających się z 4 dzieci i 3 terapeutów). Są też podejmowane działania stopniowego wprowadzania do szkół masowych dzieci odpowiednio przygotowywanych wcześniej w specjalnych placówkach: przedszkolu, szkole czy ośrodku.

Dzięki ostatnim zmianom w przepisach, rozwiązania stosowane raczej dotychczas raczej rzadko, najczęściej w formach niepublicznych, skupiania pod jednym dachem różnych form organizacji edukacji, możemy też zastosować w masowej oświacie publicznej.

Umożliwia to rozporządzenie Ministra Edukacji Narodowej z dnia 24 lipca 2015 r. w sprawie warunków organizowania kształcenia, wychowania i opieki dla dzieci i młodzieży niepełnosprawnych, niedostosowanych społecznie i zagrożonych niedostosowaniem społecznym, którego § 7 pkt 2 mówi, że:

„W przedszkolach ogólnodostępnych, innych formach wychowania przedszkolnego i szkołach ogólnodostępnych, w których kształceniem specjalnym są objęte dzieci i uczniowie posiadający orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego wydane ze względu na autyzm, w tym zespół Aspergera, lub niepełnosprawności sprzężone, zatrudnia się dodatkowo:
1) nauczycieli posiadających kwalifikacje w zakresie pedagogiki specjalnej w celu współorganizowania kształcenia uczniów niepełnosprawnych lub specjalistów, lub
2) w przypadku klas I–III szkoły podstawowej – asystenta, o którym mowa w art. 7 ust. 1e ustawy, lub
3) pomoc nauczyciela
– z uwzględnieniem realizacji zaleceń zawartych w orzeczeniu o potrzebie kształcenia specjalnego.”

Rozporządzenie to, w wypadku przyjęcia do szkoły lub przedszkola ucznia autystycznego, nakazuje zatrudnienie dodatkowej osoby, aby można było go odpowiednio wspomagać w rozwoju, aby mógł się rozwijać zgodnie ze swoimi potrzebami i zaleceniami wynikającymi z orzeczenia o potrzebie kształcenia specjalnego.

Przyjmując takie dziecko, szkoła lub przedszkole ma obowiązek zapewnić mu odpowiednie warunki do rozwoju. Dyrektor szkoły, zgodnie z art. 39, pkt 10, ust. 1 ustawy o systemie oświaty odpowiada za realizację zaleceń wynikających z orzeczeń o potrzebie kształcenia specjalnego ucznia, stąd ma obowiązek wystąpić do organu prowadzącego szkołę o środki na zatrudnienie dodatkowego nauczyciela lub asystenta tego ucznia. Organ prowadzący otrzymuje na kształcenie tego ucznia odpowiednio wysokie środki w subwencji edukacyjnej i zgodnie z art. 5 ust. 7 pkt 1a ustawy odpowiada za zapewnienie warunków umożliwiających stosowanie specjalnej organizacji nauki i metod pracy dla dzieci i młodzieży objętych kształceniem specjalnym, czyli ma obowiązek takie środki przyznać.

Dzięki zasadzie przyznawania na dołączające do szkoły dzieci autystyczne dodatkowych etatów, możemy pomyśleć o stworzeniu w szkole ogólnodostępnej małych grup terapeutycznych czy oddziałów specjalnych, pracujących częściowo osobno, a częściowo włączanych do "zwykłych" klas, jeśli tylko jesteśmy w stanie wygospodarować na potrzeby takiej grupy jakieś dodatkowe, choćby małe pomieszczenie.

Tego rodzaju formy organizacyjne są możliwe. Uczniowie autystyczni mogą realizować swoje indywidualne programy edukacyjno-terapeutyczne (taki program musi mieć każde dziecko posiadające orzeczenie o potrzebie kształcenia specjalnego) z odpowienio do ich potrzeb dobranymi specjalistami w bardzo małych grupach. Jednocześnie taka mała 2-4 osobowa grupa może czuć się częścią większej, "zwykłej" klasy, z którą się od czasu do czasu spotyka i uczestniczy we wspólnych działaniach.

Opisany sposób daje i możliwość bycia razem i możliwosć pracy osobno, żeby zapewnić jak najlepsze efekty edukacyjne, terapeutyczne, bezpieczeństwo i jednocześnie włączać dzieci w życie społeczne innych rówieśników. Czy nowe przepisy sprawią, że rozwiązania takie, uważane przez wielu specjalistów za optymalne, staną się bardziej powszechne?


Ważna dla uczniów autystycznych zmiana ustawowa, z którą też współgra cytowane wyżej rozporządzenie, została wprowadzona kilka miesięcy temu; więcej w artykule:
Zadanie odpowiedniego zorganizowania edukacji uczniów z niepełnosprawnością umocowane w ustawie.

Problem dorosłych osób autystycznych zależnych od pomocy innych, uważany przez zgomadzonych przez Fundację JiM za najważniejszy do załatwienia, w tej kadencji Sejmu niestety już nie znajdzie rozwiązania; o co w tym projekcie chodziło, więcej w tekście:
Pomoc osobom najbardziej zależnym od pomocy innych odpowiednia do potrzeb.

7 marca 2012

Piszę w NaTemat.pl. Zapraszam

Od ponad trzech lat dzielę się na blogu swoimi przemyśleniami na temat systemu edukacji, opisuję wrażenia z różnych spotkań i wizyt, które czymś wyróżniają się w mojej pamięci, także poruszam czasem wątki zupełnie osobiste. Blog ma swoich czytelników, których listy czasem tu cytowałam i którym jestem bardzo wdzięczna za wiele zrozumienia.

Ostatni rok był dla mnie bardzo trudny. Ogromne tempo pracy, wielki wysiłek włożony w przygotowanie projektu ustawy porządkującej sporo ważnych obszarów w systemie oświaty, która nie wyszła nawet poza Komitet Rady Ministrów, do tego kampania wyborcza. Napotykałam zupełnie dla mnie nowe i niespodziewane rodzaje kłopotów, trudności i zadań.

Kilka miesięcy po wyborach, gdy udało mi się już trochę zorganizować i odnaleźć w nowej roli poselskiej, jestem w stanie również z pewnego dystansu spojrzeć na różne swoje dotychczasowe doświadczenia i przemyślenia. Dlatego ucieszyłam się z nowej możliwości pisania w naTemat.pl. Staram się tam systematycznie opisywać stan obecny lub pożądany kolejnych elementów systemu edukacji. Na razie zamieściłam w naTemat następujące artykuły:

Zadania opiekuńcze systemu edukacji - 6.03.2012
Wychowanie - ważne zadanie szkoły - 5.03.2012
Edukacja marzeń. Dobrze przygotowany kandydat na studia - 4.03.2012
Edukacja marzeń. Nowoczesne kształcenie zawodowe i ustawiczne - 2.03.2012
Edukacja marzeń. Mądry gimnazjalista - 1.03.2012
Edukacja marzeń. Przyjazna i bezpieczna szkoła podstawowa - 29.02.2012
Edukacja marzeń. Najpierw żłobek i przedszkole - 28.02.2012
4.03.2012
Kim jestem - 27.02.2012

Zaplanowałam także tematy paru następnych. W pierwszym artykule rozważałam całkowite przeniesienie swojego bloga do naTemat. Jednak dziś myślę, że w naTemat trzeba pisać trochę inaczej. Do mnie na Blogger zagląda ten, kto ma ochotę być ze mną w kontakcie. Natomiast z naTemat informacje pewnie będzie czerpać wiele różnych osób i będzie tam naprawdę na temat, na temat: organizowania edukacji, zarządzania edukacją, wpływania na jej jakość, wpływanie jej na nasze życie, wpływu na nią jej całego otoczenia. Gdy mam już za sobą pierwszych osiem tekstów, widzę też, jak ten portal jest zorganizowany i działa. Wiem, że chcę tam zamieścić "w odcinkach", i w miarę możliwości przystępnie, spojrzenie na całość systemu edukacji. Być może w przyszłości będzie to mogło być jakieś źródło wiedzy o aktualnych możliwościach i barierach rozwoju tego systemu.

Przy pierwszych artykułach starałam się od razu odnosić do różnych pojawiających się uwag. Czytam je wszystkie na bieżąco, ale czasem odniesienie się wymagać będzie osobnego tekstu, nie zawsze można to zrobić krótko i od razu. Wszystkie istotne i konstruktywne uwagi jednak znajdą z pewnością odpowiedź lub rozwinięcie w kolejnych tekstach. Wierzę, że będziecie mnie, Drodzy Czytelnicy, Korespondenci i Komentatorzy, dalej inspirować.

Dotychczas większe artykuły o systemie edukacji pisałam w "Gazecie Wyborczej" czy "Rzeczpospolitej", średnio mniej więcej raz na kwartał. Wiele w ten sposób objaśnić się nie da. Decyzja o przystąpieniu do naTemat spowoduje na razie, że więcej powstanie moich tekstów "systemowych", a w Bloggerze będę pisać rzadziej i raczej na tematy bardziej osobiste.

Zachęcam do kliknięcia "lubię to!" przy http://katarzynahall.natemat.pl/, do śledzenia tam moich wpisów, wskazywania ich wszystkim tym, których edukacja naprawdę pasjonuje, którzy chcą się dzielić swoimi dobrymi pomysłami. Zapraszam.

16 lutego 2012

O wzmocnienie pozycji rodziców w szkole

Z ogromną uwagą wysłuchałam argumentów przedstawianych w debacie o dwóch projektach ustaw zmieniających ustawę o systemie oświaty - poselskim (przedstawiciel wnioskodawców: poseł Kłosowski) i obywatelskim (przedstawicielka: pani Elbanowska). Niestety raczej nie dyskutowano jednak o konkretnych zapisach projektów, ani o ewentualnych konsekwencjach ich przyjęcia, tylko o zupełnie innych sprawach.

Projekt posła Kłosowskiego przyciągnął uwagę większości dyskutantów kuriozalnym terminem wejścia w życie. Naprawdę trudno jest cokolwiek planować w systemie prawnym z aż tak wielkim wyprzedzeniem. Większość posłów musiałaby dożyć 100 lat, żeby zobaczyć skutki tego projektu. W Gdańsku wyobrażamy sobie od paru lat Gdańszczanina 2020, minister Boni widzi Polskę 2030, ale pokusa posła Kłosowskiego, aby dać szansę na zmiany w edukacji bodaj dopiero w roku 2050 jest zaiste zdumiewająca.

Uwaga dyskutujących o projekcie obywatelskim skupiła się z kolei na czarnym obrazie polskiej szkoły namalowanym przez panią Elbanowską. Posłowie dzielili się na tych, którzy znają zupełnie inne szkoły niż wnioskodawcy, widzą jak zmieniają się one, stają się coraz bardziej przyjazne dzieciom, lepiej wyposażone i dobrze opiekujące się dziećmi oraz na tych, którzy głównie widzieli same złe przykłady.

Jeśli nawet niepokój wielu rodziców jest mocno wyolbrzymiony przez własne złe doświadczenia szkolne, obraz medialny tematu i argumenty natury politycznej, trzeba zrobić wszystko, żeby go jak najszybciej rozwiać. Mamy tysiące szkół, setki gmin. Są tam tysiące kompetentnych i oddanych dzieciom nauczycieli. Niestety z pewnością są tam także jacyś niemądrzy czy nielubiący swojej pracy nauczyciele, źle wykonujący swoje zadania i obowiązki dyrektorzy szkół czy wójtowie. Nawet jeśli nie stanowią większości, już kilkanaście takich złych przykładów jest w stanie zapełnić pierwsze strony wszystkich ważnych dla opinii publicznej gazet i pogłębiać lęki rodziców i ich dzieci.

W zapisach projektów trudno znaleźć to, co naprawdę może coś polepszyć. Przecież powrót do zapisów obowiązujących kiedyś, to raczej próba cofnięcia się w czasie, niż faktycznego poprawienia tak krytycznie opisywanego stanu rzeczy. Pozytywnym elementem wśród zgłaszanych propozycji jest na pewno subwencja przedszkolna. Co do niej w Sejmie panuje raczej powszechna zgoda, tylko nie wiadomo kiedy minister finansów otworzy tu zielone światło.

Analizując argumenty projektodawców lub choćby śledząc dyskusje na Facebooku, można dojść jednak do przekonania, że potrzebne są rozwiązania wzmacniające pozycję rodziców wobec dyrektora szkoły lub wójta w tych trudnych sytuacjach, kiedy to czują się szczególnie zaniepokojeni o swoje dzieci.

Przecież wysłanie dziecka rok później do szkoły, jeżeli ona naprawdę źle i nieprzyjaźnie dla dzieci działa, niczego nie poprawi. Do szkoły, której czarny obraz nakreśliła pani Elbanowska, strach posłać również 10-letnie dziecko. Ono też zasługuje na dobre warunki, przyjazne traktowanie, zabawę i opiekę. Jeśli sytuacja gdzieś wygląda aż tak dramatycznie, chyba trzeba wtedy zaangażować się w referendum wymuszające zmianę wójta lub zdecydować się na nauczanie domowe własnego dziecka. Lub właśnie zaproponować wzmocnienie pozycji rodziców w szkole.

4 października 2011

O sześciolatku raz jeszcze

Dziękuję wszystkim rodzicom, którzy w ostatnich dniach pisali do mnie i rozmawiali ze mną o różnych trudnych sytuacjach, jakie napotykali w szkołach swoich dzieci. Mamy około 14 tysięcy szkół podstawowych. Wskazano mi przykłady słabych dyrektorów szkół i samorządów, które nie zaplanowały nawet powiększenia stanu bazy oświatowej pomimo kilkukrotnego wzrostu liczby mieszkańców w danym rejonie. Może statystycznie nie jest tych przykładów tak dużo – zdecydowana większość szkół radzi sobie z zadaniem obniżania wieku szkolnego dobrze – ale każde dziecko, któremu grożą złe warunki edukacji, zasługuje na uwagę.

Propozycja rządu, aby wydłużyć okres przejściowy o rok to pomysł na te trudne sytuacje. Szkołom i samorządom damy czas na lepsze przygotowanie się na przyjęcie młodszych uczniów m.in. poprzez skorzystanie z finansowej pomocy rządu. Z drugiej strony, w roku 2012 liczę na znacznie większy niż w tym roku odsetek 6-latków w szkołach podstawowych. Nie ma żadnego sensu na siłę opóźniać rozpoczynania nauki przez dzieci tam, gdzie wszystko zorganizowano i przygotowano dobrze. Jeśli są miejsca zabaw, krzesła i stoły dostosowane do wzrostu dzieci, prawidłowo zorganizowana opieka świetlicowa, to o resztę jestem spokojna. Polscy nauczyciele na ogół mają dobre kwalifikacje, umieją indywidualnie podchodzić do potrzeb dzieci i do tego mają wiele serca do najmłodszych uczniów. O nauczycielach nawet ci bardzo rozżaleni na różne trudne sytuacje rodzice na ogół piszą i mówią dobrze.

Jestem za przyznaniem rodzicom prawa do wnioskowania o odwołanie dyrektora szkoły w wypadkach, kiedy uważają, że bezpieczeństwo dzieci w szkole nie jest zapewnione. Każdy taki przypadek powinien być wnikliwie analizowany przez nadzór pedagogiczny i powinny być wyciągane odpowiednie konsekwencje. Gmina po gminie i szkoła po szkole w najbliższym czasie sprawdzimy stan szkół i zaproponujemy rozwiązania odpowiednie do sytuacji. Możemy udzielić wsparcia finansowego, pokazać dobre wzory, aktywizować rodziców, czy w ostateczności ukarać tych, którzy zaniedbali swoje podstawowe obowiązki. Niech obniżanie wieku szkolnego stanie się w końcu impulsem do uczynienia szkoły podstawowej lepiej troszczącą się o dzieci.

Zmiany dotyczą także moich wnuczek, mam je trzy, a najstarsza ma 5 lat. Uważam, że nowe programy są dostosowane do potrzeb dzieci (szkolne i przedszkolne), a zmiana jest dobra dla ich rozwoju. Jednak oczywiście trzeba dołożyć wielkich starań, żeby wszystko miało jak najsprawniejszy i bezpieczny dla dzieci przebieg.


 

Oto treść oficjalnego komunikatu ze strony MEN:

Informacje przychodzące od rodziców i samorządów pokazują, że większość szkół podstawowych w Polsce jest już przygotowanych na przyjęcie 6-latków. Są jednak szkoły niegotowe na tę cywilizacyjną zmianę. Aby umożliwić wszystkim samorządom dobre przygotowanie się, należy o rok wydłużyć okres, w którym to rodzice podejmują decyzję o rozpoczęciu edukacji szkolnej dzieci sześcioletnich. Taka propozycja zostanie przedstawiona nowemu Parlamentowi:

  • Wszystkie sześciolatki podejmą naukę w szkole od września 2013 roku.
  • Od września 2012 roku wszystkie pięciolatki, tak jak obecnie, będą korzystały z edukacji przedszkolnej.
  • Od września 2012 roku każde dziecko sześcioletnie, które na podstawie decyzji rodziców nie pójdzie do I klasy, tak jak obecnie, będzie kontynuować edukację przedszkolną w sposób dostosowany do jego potrzeb rozwojowych.

Od września 2012 roku nastąpi z pewnością dalszy wzrost liczby sześciolatków rozpoczynających naukę w szkołach podstawowych. Podjęcie decyzji o zapisaniu dziecka do pierwszej klasy ułatwia rodzicom przekazana przez nauczyciela przedszkola informacja o poziomie przygotowania dziecka do edukacji szkolnej. Natomiast informacje o oferowanych warunkach nauki i opieki w szkole podstawowej rodzice uzyskują od samorządu gminnego i dyrektora szkoły podstawowej. Rodzice także mają prawo wpływać na przyjmowane w szkole rozwiązania organizacyjne dotyczące edukacji ich dzieci. Warto, aby zawczasu z tego prawa korzystali.

Proces wprowadzania obniżenia wieku obowiązku szkolnego powinien przebiegać jak najsprawniej. Dlatego nadzór pedagogiczny będzie monitorował współpracę władz samorządu gminnego z rodzicami dzieci i zachęcał do skorzystania z programów i środków rządowych przeznaczonych na wspomaganie tej zmiany.

26 września 2011

Kierunek zmian – wychowanek dobrze przygotowany do kontynuowania nauki i do podjęcia pracy

Nowa podstawa programowa kształcenia ogólnego buduje solidne fundamenty na kolejnych etapach edukacyjnych, w tym do studiowania i efektywnego kształcenia zawodowego. Jest dostosowana do zmieniającego się świata i stawia na uczenie kompetencji oprócz przekazywania wiedzy. Łączy programowo gimnazjum z liceum, wydłużając i pogłębiając obowiązkowe kształcenie ogólne (w tym nauczanie historii) we wszystkich szkołach ponadgimnazjalnych (w tym zawodowych). Zaś modernizacja kształcenia zawodowego w technikach, zasadniczych szkołach zawodowych i na kursach dla dorosłych służy dostosowaniu kształcenia zawodowego do potrzeb rynku pracy. Stwarza możliwość bardziej elastycznego zdobywania kwalifikacji zawodowych. Ujednolica system egzaminów zawodowych bez względu na formę uczenia się (szkolną czy pozaszkolną). Wprowadza nowoczesną podstawę programową kształcenia w zawodach.

Jesteśmy na półmetku wdrażania zmian programowych – przedszkola i połowa roczników szkolnych jest objęta nowymi programami. Wykształcony "po nowemu" absolwent przedszkola jest już od 2 lat, absolwent gimnazjum pojawi się od 2012 roku, szkoły podstawowej, liceum i zasadniczej szkoły zawodowej od 2015 roku, zaś absolwent technikum od 2016 roku. W tym roku szkolnym odbywa się i będzie się odbywać szereg szkoleń, które mają w założeniu lepiej pokazać wszystkim dyrektorom i nauczycielom szkół ponadgimnazjalnych, jak organizować pracę od września 2012 oraz na stronach ORE i KOWEZiU jest i będzie udostępnianych sporo materiałów informacyjnych na ten temat.

Powodem tych zmian było przede wszystkim niezadowolenie wielu środowisk – akademickich i rynku pracy – z poziomu przygotowania absolwentów polskich szkół i do pracy, i do studiowania. Staram się mówić na ten temat przy wielu okazjach. W ostatnim czasie było ich kilka.

Zorganizowane przez Politechnikę Gdańską seminarium Matura biletem wstępu na studia - jakim kandydatem na studia jest dzisiejszy maturzysta? dotyczyło poziomu przygotowania kandydatów na studia i przybliżyło zarówno dyrektorom szkół średnich, jak i przedstawicielom świata akademickiego założenia i szczegółowe rozwiązania zmian w kształceniu ogólnym, które mają zaowocować zdecydowanie solidniej przygotowanym do studiowania maturzystą od 2015 roku. Interesująca dyskusja, w której wziął udział także organizator przygotowywania zmodernizowanej podstawy programowej, obecnie wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego, profesor Zbigniew Marciniak, pokazała, że nie tylko wielu nauczycieli akademickich, ale także dyrektorów liceów – szczególnie takich, którzy już wdrażali zmiany gimnazjalne, naprawdę wyczekuje tej zmiany.

W trakcie konferencji Pomosty ekonomii społecznej, której organizatorami byli Gdańska Fundacja Innowacji Społecznej, Gdańskie Koło Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta oraz Polsko-Japońska Wyższa Szkoła Technik Komputerowych zaprezentowano nie tylko przykłady dobrego organizowania opieki nad dziećmi pozbawionymi opieki rodziców naturalnych. Mówiła o tym między innymi Henryka Krzywonos-Strycharska, dzieląca się z innymi własnym bardzo wartościowym doświadczeniem w tej materii. Pokazano tam także inne cenne projekty, w tym projekt Gdańskiej Fundacji Innowacji Społecznej stworzenia przedsiębiorstwa społecznego ArtHostel, aby pomagać wychowankom domów dziecka odnajdować sią na rynku pracy. Ten właśnie projekt zrobił na mnie największe wrażenie – zdefiniowano w nim bardzo szeroko całą paletę umiejętności potrzebnych do dobrego funkcjonowania zawodowego.

Z kolei debata Rynek pracy – Pracodawcy – Edukacja zorganizowana przez Pracodawców Pomorza – z uwagi na niedawne zmiany ustawowe, dające zielone światło modernizacji kształcenia zawodowego i ustawicznego – cieszyła się ogromnym zainteresowaniem środowisk pracodawców i szkolnictwa zawodowego. Także byli na niej przedstawiciele środowisk akademickich. Dyskusja również wskazała skalę oczekiwań i potrzeb.

Z zupełnie z innej perspektywy można było spojrzeć na to samo zagadnienie na konferencji o kształceniu zawodowym i ustawicznym w Prabutach. Jak tam doprowadzić sprawnie do modernizacji i autentycznego związania szkoły z lokalnymi pracodawcami? Duże zainteresowanie wzbudziły gdańskie doświadczenia prezentowane przez Wojciecha Szczepańskiego, eksperta współdziałającego zarówno przy przygotowywaniu zmian w kształceniu zawodowym w Gdańsku i w zespołach na poziomie krajowym. Pytanie, jak przenieść te doświadczenia na poziom miasta i gminy Prabuty nurtowało tam wszystkich bardzo mocno i nawet w drodze powrotnej z konferencji dyskutowaliśmy na ten temat.

Odwiedziłam jeszcze dwa jubileusze: 50-lecie Zespołu Szkół Morskich imienia Bohaterskich Obrońców Westerplatte, na Darze Młodzieży oraz 60-lecie Zespołu Szkół Łączności imienia Obrońców Poczty Polskiej w Gdańsku, w gmachu Państwowej Filharmonii Bałtyckiej im. Fryderyka Chopina na gdańskiej Ołowiance (instytucji kierowanej przez absolwenta szkoły!), każdy z nich jedyny w swoim rodzaju, pokazujący wyjątkowe tradycje i dorobek każdej ze szkół, skupiający szeregi wybitnych absolwentów. Zawodowe kształcenie w gdańskich szkołach można uznać za prekursorskie wobec zmian, które mają nastąpić na poziomie krajowym. Tu ścisłe związki szkół ze światem nauki i przyszłymi pracodawcami uczniów to normalna i oczywista konieczność, a mówienie o zmianach w kształceniu zawodowym to pokazanie kierunku, w którym już podążają. Podążają, pamiętając o aspekcie wychowawczym, patrzą jednocześnie na bohaterskich patronów szkół i - jak mówił dyrektor Zespołu Szkół Łączności, prof. dr hab. inż. Marek Hartman, jednocześnie wybitny absolwent szkoły – kształcą przede wszystkim dobrego człowieka.

12 września 2011

Jeszcze o przedszkolach

Z uwagi na toczącą się dyskusję o przedszkolach politycy przerzucają się ostatnio różnymi danymi, dotyczącymi liczby przedszkolaków w naszym kraju. Polecam aktualne dane (a właściwie z poprzedniego roku szkolnego – te z tego roku będą dopiero w listopadzie) oraz informacje o zamierzeniach związanych z dalszym upowszechnianiem edukacji przedszkolnej ze strony ministerstwa edukacji. Dane z europejskich statystyk porównujące z innymi krajami zawsze są dość długo zbierane i podawane publicznie pochodzą na ogół przynajmniej sprzed 2-3 lat. Dynamika wzrostu miejsc w przedszkolach którą obecnie notujemy czyni wiedzę sprzed kilku lat zupełnie nie przystającą do rzeczywistości. Niestety nadal (również wczoraj) pojawia się szereg publicznych wypowiedzi i publikacji polityków różnych opcji opartych o dane zupełnie odbiegające od aktualnego stanu faktycznego.

Oprócz tego warto wiedzieć, że już w 1991 roku w Polsce zdecydowano, że prowadzenie przedszkoli jest zadaniem własnym gmin i mają one z tego tytułu udział w podatkach, który ma im dawać środki na sfinansowanie zadania prowadzenia przedszkoli. Ustalono także, że wolno im za to pobierać opłaty. I to samorząd decyduje o tym, w jakich godzinach przedszkola są czynne, ile kosztują rodziców itd.

Prawie wszystkie 6-latki były objęte edukacją przedszkolną już od bardzo dawna, oddziały przedszkolne zapewniające bezpłatną 5-godzinna edukację przedszkolną także funkcjonują już od bardzo wielu lat. Przedszkola zapewniające więcej niż 5 godzin opieki i wyżywienie zawsze pobierały opłaty (płaciłam za przedszkole swoich dzieci także bardzo wiele temu…).

Gminy przez całe lata również podnosiły – na podstawie własnych decyzji – te opłaty. Niestety ustawa, będąca projektem poselskim, przyjęta w sejmie bez głosu sprzeciwu – mająca charakter tylko porządkujący, przenosząca dotychczasowe regulacje z rozporządzeń na poziom ustawy, stała się ostatnio dla niektórych samorządów wygodnym uzasadnieniem wobec radnych i wyborców, aby zaoszczędzić na przedszkolakach. Ostatnia zmiana ustawy jedynie precyzyjniej zdefiniowała, że 5 godzin edukacji należy się każdemu przedszkolakowi za darmo i że to, co rodzice płacą, powinno być zależne od tego, ile godzin dodatkowo dziecko spędza w przedszkolu.

Warto też wiedzieć, że opłaty rodziców pokrywają w gminach na ogół do około 20% kosztu prowadzenia przedszkoli. Są również samorządy, w których opłaty pozostały na tym samym poziomie lub nawet dla zdecydowanej większości rodziców spadły. Bez tej zmiany ustawowej, pewnie po wyborach samorządowych w niektórych gminach podniosłyby się i tak te opłaty. Na dwa i pół tysiąca gmin znalazły się niestety i takie, które uznały, że wygodnie jest uzasadniając podwyżkę mówić, że winien jest tu Sejm lub rząd.

Nie, to wójt, burmistrz lub prezydent zmienia tę kalkulację, w każdym miejscu jest ona inna. Jeśli daje istotne zwyżki opłat dla większości rodzin, i rodzice, i wojewodowie, powinni patrzeć tu wójtom, burmistrzom i prezydentom na ręce. Bo to w tych właśnie rękach jest obecnie odpowiedzialność za to zadanie – i to już od 1991 roku.

24 sierpnia 2011

Zmiany w edukacji

Gimnazja po tym roku szkolnym zostaną zmodernizowane w całości a gimnazjaliści poprzez realizowanie wspólnych projektów oraz nowy egzamin końcowy pokażą, że trochę inaczej, lepiej zostali przygotowani do kolejnego etapu. Będzie się im także starać w szkole doradzić, jaką wybrać dalszą drogę edukacyjno-zawodową. A potem ruszy modernizacja liceów i szkół przygotowujących do zawodu. Jeszcze trochę czasu trzeba będzie poczekać na tego trochę solidniej i jednocześnie ciekawiej wykształconego absolwenta szkół ponadgimnazjalnych.

Na koniec roku szkolnego przygotowaliśmy w MEN komunikat dotyczący tego, co się w szkole zmieniło lub udało. Teraz mamy komunikat o tym, co w najbliższym roku szkolnym. Oba nie uwzględniają zmiany ustawowej, dotyczącej szkolnictwa zawodowego, bardzo ważnej, do której senackie poprawki prawie jednogłośnie (z wyjątkiem jednego głosu sprzeciwu do niektórych z nich) przyjął w piątek Sejm i która obecnie trafia do podpisu, do Prezydenta. Warto na szczegóły tej zmiany zwrócić uwagę i tym bardziej potrzebne jest, żeby środowiska profesjonalne pilnie włączyły się w proces konsultacji podstawy programowej kształcenia w zawodach. Od września 2012 roku będziemy naprawdę lepiej organizować edukację w szkołach ponadgimnazjalnych. Ta ważna ustawa umożliwia wydanie szeregu rozporządzeń unowocześniających i porządkujących kształcenie zawodowe. To także plan na przyszły rok szkolny.

Likwidowanie tych szkół, które mają dopiero 10 lat – czyli 6-letniej, bezpieczniejszej i bardziej kameralnej niż 8-latka szkoły dla dzieci, 3-letniego gimnazjum ledwo co dopracowującego się swojego oblicza i tradycji, które jeszcze tak naprawdę nie zdążyły okrzepnąć i którym te pewne wprowadzane obecnie korekty programowe mogą pomóc lepiej kształtować swoją ofertę – jest pomysłem, który mógłby wprowadzić do świata edukacji kolejny chaos i rewolucję. Traumatycznym doświadczeniem dla wielu środowisk była rozpoczynająca się w 1999 roku reforma strukturalna, trwająca w niektórych miejscach nawet po 6 lat (tyle "wygaszano" niektóre szkoły). Jeśli ktoś teraz, dopiero po kilku latach od tej zmiany, proponuje zawracanie kijem Wisły (pisałam o tym już jakiś czas temu) czyli kolejną reformę strukturalną – kolejne tego typu doświadczenie, to chyba nie wie co mówi, nie wie ile napięć zupełnie niepotrzebnych musiałby zafundować wielu rodzinom poprzez nowe układanie sieci szkolnej. Znowu ruszyłyby wielkie przeprowadzki i likwidacje szkolne. A także ile to pracy i kosztów dla samorządów prowadzących szkoły. Lepiej te pieniądze wydać na remonty i lepsze wyposażanie szkół, które mamy. Łatwo jest odwoływać się do stereotypowych przekonań, że jak byliśmy młodzi, to świat był piękniejszy i jeszcze można do tego wrócić, ale zmiany w edukacji trzeba robić odpowiedzialnie. Tamta reforma wprowadzając gimnazja wydłużyła o rok obowiązkową, jednakową edukację młodych ludzi, przyniosła coraz lepsze wyniki polskich gimnazjalistów na tle uczniów z innych krajów i skokowy wzrost osób z wyższym wykształceniem. Świadczy to jednak o tym, że droga wskazana przez ministra Handke okazała się dobra, choć po latach widać, w których miejscach wymaga korekt. W oparciu o posiadane doświadczenie mogę podejmować się tego, co jest realne i stopniowo może doprowadzić do poprawy efektów.


 

8 maja 2011

Nowoczesne kształcenie zawodowe i ustawiczne – o zmianach w ustawie o systemie oświaty odcinek 3

…do tej pory nigdzie nie znalazłam informacji na temat zmian w kształceniu zawodowym – czy nauczyciele i dyrektorzy techników i zasadniczych szkół zawodowych mogą otrzymać informacje, jakie konkretne zmiany są zaplanowane dla ich szkół? No i kolejny problem – egzaminy zawodowe, czy można coś z tym w końcu zrobić? Obecny kształt egzaminu zawodowego nie sprawdza umiejętności przydatnych w wykonywaniu zawodu…

Zmiany w kształceniu zawodowym i ustawicznym zapowiadane i konsultowane podczas konferencji wojewódzkich odbywających się w zeszłym roku będą wprowadzane stopniowo, od września 2012 roku, na podstawie zmiany ustawy o systemie oświaty. Projekt zmieniający ją między innymi w tym zakresie ma trafić do prac sejmowych w maju. Co konkretnie w obszarze kształcenia zawodowego ma się zmienić?

Będzie jedna podstawa programowa kształcenia w zawodach, dająca taki sam fundament kształceniu zawodowemu, jaki kształceniu ogólnemu dała zmieniona podstawa programowa kształcenia ogólnego. Szkoły i placówki prowadzące kształcenie zawodowe i ustawiczne będą mogły być grupowane w centra kształcenia zawodowego i ustawicznego. Kształcenie zawodowe będzie mogło być prowadzone w zasadniczej szkole zawodowej, technikum oraz szkole policealnej, a także na kwalifikacyjnych kursach zawodowych organizowanych przez szkoły, placówki i wymienione centra.

W procesie kształcenia zawodowego ważne będzie integrowanie i korelowanie kształcenia ogólnego i zawodowego, w tym doskonalenie kompetencji kluczowych nabytych w procesie kształcenia ogólnego, z uwzględnieniem niższych etapów edukacyjnych. Elastycznemu reagowaniu systemu kształcenia zawodowego na potrzeby rynku pracy, jego otwartości na uczenie się przez całe życie oraz mobilności edukacyjnej i zawodowej absolwentów mają służyć kwalifikacje wyodrębnione w poszczególnych zawodach, objętych klasyfikacją zawodów szkolnictwa zawodowego. Umiejętności i wiadomości, które uczący się ma zdobywać w procesie kształcenia zawodowego opisane będą, zgodnie z ideą europejskich ram kwalifikacji, w języku efektów kształcenia. Obejmą one:
- efekty kształcenia wspólne dla wszystkich zawodów, w tym kompetencje personalne i społeczne;
- efekty kształcenia wspólne dla zawodów z danego obszaru zawodowego;
- efekty kształcenia właściwe dla danego zawodu opisane w kwalifikacji wyodrębnionej w zawodzie lub w poszczególnych kwalifikacjach, jeżeli wyodrębniona została w zawodzie więcej niż jedna kwalifikacja.

System egzaminów potwierdzających kwalifikacje zawodowe będzie umożliwiał oddzielne potwierdzanie każdej wyodrębnionej w zawodzie kwalifikacji.

Kształcenie zawodowe w zawodach ujętych w klasyfikacji zawodów szkolnictwa zawodowego będzie prowadzone w oparciu o podstawę programową kształcenia w zawodach. Zawody „szkolne” pogrupowano, pod względem wspólnych lub zbliżonych kwalifikacji zawodowych wymaganych do realizacji zadań zawodowych, w 8 obszarach zawodowych.

Szkoła w swoim programie kształcenia w danym zawodzie ma uwzględniać opisane w podstawie programowej kształcenia w zawodach:
1. cele i zadania kształcenia zawodowego;
2. efekty kształcenia wspólne dla wszystkich zawodów;
3. efekty kształcenia wspólne dla zawodów z danego obszaru zawodowego;
4. cele kształcenia w zawodzie;
5. określone warunki realizacji kształcenia w danym zawodzie;
6. efekty kształcenia właściwe dla każdej wyodrębnionej w danym zawodzie kwalifikacji.

Organizator kwalifikacyjnego kursu zawodowego w programie nauczania kwalifikacji wyodrębnionej w danym zawodzie ma uwzględniać:
1. cele i zadania kształcenia zawodowego;
2. efekty kształcenia wspólne dla wszystkich zawodów;
3. efekty kształcenia wspólne dla zawodów z danego obszaru zawodowego;
4. określone warunki realizacji kształcenia w danym zawodzie;
5. efekty kształcenia właściwe dla danej kwalifikacji.

Z punktu widzenia pogłębiania więzi szkół z przyszłymi pracodawcami uczniów, warto również zwrócić uwagę na możliwość przekazywania szkół organizacjom pracodawców – w trybie konkursowym, na zlecenie realizowania zadania publicznego. Przykłady szkół zawodowych prowadzonych przez organizacje pracodawców pokazują, że miejsca takie wyróżniają się nowoczesnością i atrakcyjnymi ofertami pracy dla absolwentów. Pracodawcy podejmują się bowiem prowadzenia szkoły tylko wtedy, gdy umieją sprawić, aby kształciła ona dokładnie zgodnie z ich potrzebami.

Na mapie placówek systemu oświaty pojawią się jeszcze centra informacji edukacyjno-zawodowej (CIEZ), prowadzone przez samorząd województwa, które będą miały wśród swoich zadań między innymi:
- zbieranie i udostępnianie szczegółowych informacji dotyczących oferty kształcenia zawodowego i ustawicznego,
- przygotowywanie analiz i przekazywanie jednostkom samorządu terytorialnego informacji w zakresie aktualnych potrzeb rozwoju sieci szkół kształcenia zawodowego, ustawicznego,
- współpracowanie z organizacjami pracodawców,
- monitorowanie regionalnych działań na obszarze województwa związanych z wdrażaniem edukacyjnych projektów europejskich o zasięgu krajowym i regionalnym.

Potrzeby zmian w sieci kształcenia zawodowego zgodne z wymaganiami lokalnego rynku pracy są z pewnością lepiej widoczne z poziomu województwa niż powiatu. Na poziomie województwa są też instrumenty, takie jak możliwość wspierania z funduszy europejskich rozwoju bazy i kierunków kształcenia zawodowego szczególnie istotnych dla województwa. Nowa placówka (CIEZ) ma pomóc samorządowi województwa lepiej widzieć słabe i mocne strony oferty edukacyjnej regionu oraz planować wzmacnianie tych słabych stron zgodnie z potrzebami.

5 kwietnia 2011

Skończcie straszyć! (ciąg dalszy…)

Zamieszczam tu jeden z szeregu listów otrzymywanych przeze mnie ostatnio od nauczycieli-specjalistów. Pokazuje on, że straszenie dalej się odbywa i zatacza coraz szersze kręgi:

Szanowna Pani Minister,
Pracuję jako specjalista (pedagog-terapeuta) w Przedszkolu z oddziałami integracyjnymi. Wraz z moimi przyjaciółmi specjalistami jesteśmy zaniepokojeni, zmartwieni i sfrustrowani działaniami MEN. Należymy do ZNP, który poinformował nas, iż działania MEN zmierzają do usunięcia nauczycieli "nietablicowych" z Karty Nauczyciela. Działania takie mają się odbyć na wakacjach, kiedy to każdy nauczyciel jest na wakacjach. Gruntownie przeczytaliśmy wywiad z Panią na łamach Głosu Nauczycielskiego, w którym informuje Pani, iż specjaliści nadal będą nauczycielami i KN będzie ich obowiązywała, po czym słyszymy taką informację ze strony ZNP. Bardzo nas to niepokoi! Jesteśmy nauczycielami, prowadząc indywidualną terapię wspomagamy dziecko w realizacji podstawy programowej wychowania przedszkolnego! Boli nas to, iż MEN chce nas potraktować jak zwykłych pracowników, którym nie należy się status nauczyciela!!!
Odczuwamy realne obawy i nie rozumiemy takich ambiwalentnych działań i nieprawdziwych deklaracji, które jak nas informują Związki są bez pokrycia! Po co te deklaracje w Głosie Nauczycielskim!?! Czy możemy im wierzyć??!!!
Prosimy o odpowiedź!
Specjaliści, pracujący z dziećmi niepełnosprawnymi w przedszkolach integracyjnych!

Właśnie z takich listów do mnie ostatnio nadsyłanych wnoszę, że zaczęło się teraz straszenie odebraniem statusu nauczyciela specjalistom pracującym z dziećmi niepełnosprawnymi. Pisałam już, że nie chcę odebrać statusu nauczyciela nauczycielom pracującym w bibliotekach, świetlicach, pedagogom szkolnym. To samo dotyczy nauczycieli-specjalistów, których ciężką i bardzo potrzebną pracę naprawdę doceniam. W Głosie Nauczycielskim także już dementowałam przypisywane mi zamiary. Nie ma żadnego projektu w tej sprawie! Dlaczego traktują Państwo – moi korespondenci – różne rozsiewane plotki jako wiarygodniejsze niż informacje bezpośrednio ode mnie?

Do tego doszło informowanie, że zmiana dokona się w czasie najbliższych wakacji! Projekt ewentualnych zmian ustawowych w ogóle musiałby się pojawić i do tego już przejść cały proces konsultacji i uzgodnień. Projekty przygotowywane obecnie przez MEN, będące na różnych etapach prac legislacyjnych, to ustawa o systemie informacji oświatowej i ustawa o zmianie ustawy o systemie oświaty, które w ogóle nie zajmują się tym tematem.

Owszem, trwa dyskusja o Karcie Nauczyciela, w trakcie której padają różne pomysły. Ale od dyskusji daleka droga do konkretnych projektów. Planowane są badania dotyczące czasu pracy nauczycieli, inne analizy, ekspertyzy. Ale bez względu na efekty tych analiz, badań i dyskusji, uważam, że wszyscy ci, którzy są obecnie nauczycielami pracującym na różnych stanowiskach w przedszkolach, szkołach i innych placówkach oświatowych powinni zachować swój status! Bardzo ważnym celem jest indywidualne podchodzenie do potrzeb uczniów, a zatem także coraz lepsza opieka oraz lepszy dostęp do specjalistów mogących odpowiednio do potrzeb pomagać dzieciom. Są i będą potrzebni doświadczeni i sprawdzeni pedagodzy. Do tego, zgodnie z ostatnio wchodzącymi w życie rozwiązaniami dotyczącymi pomocy psychologiczno-pedagogicznej, będzie ich potrzebnych coraz więcej.

12 marca 2011

Centra rozwoju edukacji – o zmianach w ustawie o systemie oświaty odcinek 2

Centrum rozwoju edukacji to zgrupowanie razem poradni psychologiczno-pedagogicznych, placówek doskonalenia nauczycieli i bibliotek pedagogicznych. Ma realizować dotychczasowe zadania tych trzech typów placówek i do tego poświęcać swoją uwagę potrzebom konkretnej szkoły – funkcjonować w oparciu o porozumienia o współpracy ze szkołami, kompleksowo wspierać w rozwoju szkoły.

Skąd ta idea? Analizując różne wskaźniki edukacyjne widać, że diagnozowanie potrzeb oraz wspomaganie uczniów i nauczycieli nie jest jednakowo obecne w każdej szkole. Są całe powiaty o dużo słabszych wynikach egzaminacyjnych niż inne, do tego prawie bez zdiagnozowanych dyslektyków, bez żadnych laureatów konkursów przedmiotowych itp. itd. Czy w tych powiatach nie rodzą się zdolne dzieci, nie występuje zjawisko dysleksji? Każde dziecko, bez względu na to gdzie mieszka i chodzi do szkoły, zasługuje na odkrywanie jego talentów, pomoc w przezwyciężaniu trudności. Proponuję poświęcać więcej uwagi przyglądaniu się dzieciom, ich zainteresowaniom i predyspozycjom, przyczynom ich trudności. Tam, gdzie jest z tym kłopot, warto tam w tym kierunku przeszkolić i uwrażliwić nauczycieli. Każda szkoła wymaga takiej pogłębionej diagnozy – co jest jej słabszą stroną, czego nie umiemy dostrzec, z czym sobie poradzić. I dopiero wtedy, po tej diagnozie trzeba „przykroić na miarę” pomoc dzieciom i szkolenia nauczycieli. Tym mają się zajmować centra rozwoju edukacji.

Zorganizowanie kompleksowego wspomagania szkół w rozwoju (pomagania każdej szkole w dokonywaniu pewnego postępu) to ogromne wyzwanie. Chcemy dać to zadanie powiatom, żeby miały obowiązek zapewnić kompleksowe wspomaganie każdej szkole z terenu powiatu, tworząc i prowadząc odpowiednie centrum. Damy na to powiatom w latach 2012-2015 spore środki europejskie, a od roku 2016 chcemy inaczej dzielić przeznaczane na te typy placówek środki subwencyjne, proporcjonalnie do liczby uczniów we wspomaganych przez konkretne centra szkołach.

Dziś sieć placówek wspomagających nie jest proporcjonalnie rozmieszczona. Są miejsca, również całe regiony, o ich gęściejszym występowaniu i powiaty, gdzie niczego nie uświadczysz. Lepiej zaopatrzone są z reguły miasta „starych województw”. Reszta ma gorzej. Na ogół jednak prawie w każdym powiecie jest przynajmniej jedna poradnia psychologiczno-pedagogiczna. I ma być to obowiązkowa składowa takiego powstającego centrum. Trzeba do niej dołączyć nowe funkcje (najlepiej tworząc zespół z przynajmniej jedną placówką doskonalenia lub biblioteką), i przede wszystkim przygotować kadry do realizacji nowych zdań (nie zaniedbując zadań dotychczasowych!).

Marszałkowie województw zadeklarowali ostatnio chęć pomocy i współpracy z samorządami powiatowymi w tym ważnym zadaniu. Do sięgnięcia po środki europejskie placówki „marszałkowskie” będą mogły przystępować w porozumieniu z powiatowymi. Na początek wystarczy współpraca specjalistów z różnych typów placówek oraz namówienie do współpracy określonej grupy szkół. Środki europejskie będą przyznawane na pomoc konkretnym szkołom – także bez szkół się nie da! Praca w projekcie ma nauczyć placówki budowania partnerstw ze szkołami, a szkoły wymagania pomocy dostosowanej do potrzeb.

Teraz przed każdym samorządem powiatowym zadanie ustanowienia lokalnego lidera, który podejmie odpowiednie szkolenie (organizowane w ramach projektu finansowanego z środków europejskich w Ośrodku Rozwoju Edukacji w Warszawie) i od którego zacznie się budowanie lokalnej sieci współpracy, z której z kolei ma wyrosnąć oferta i działanie w przyszłości centrum rozwoju edukacji na danym terenie.

Zaś tych wszystkich, którzy pracują w placówkach o których mowa wyżej (biblioteki pedagogiczne, placówki doskonalenia, poradnie) i którzy są już dziś straszeni przez przeciwników politycznych nagłym zniknięciem ich zadań i placówek, trzeba zapewnić, że praca i zadania ich placówek, a także sposób finansowania, przez najbliższe lata pozostaną na niezmienionym poziomie. Szkolenia i finansowanie w projekcie mają mieć charakter dodatkowy, wzbogacający ofertę, budujący lokalne współdziałanie, przygotowujący przez trzy lata do nowych zadań, podejmowanych przede wszystkim z myślą o zapewnianiu jak najlepszych warunków do rozwoju dzieciom i młodzieży, które mają w przyszłości uzupełnić i poszerzyć zadania dotychczasowe.

28 lutego 2011

Jakie antidotum na likwidacje szkół? – o zmianach w ustawie o systemie oświaty odcinek 1

Przygotowywaną obecnie zmianę ustawy o systemie oświaty potocznie czasem nazywamy „pęczkową”. Ma ona bowiem umożliwiać organom prowadzącym jakby „wiązanie w pęczki” prowadzonych szkół i placówek.

Dotychczasowy stan prawny umożliwia tworzenie zespołów szkół i placówek, ale nie pozwala łączyć razem szkół i placówek tego samego typu.

Szkoła „kurcząca się”, o coraz mniejszej liczbie uczniów z powodu malejącej demografii, na ogół ma także do zaoferowania coraz mniej, gdyż robi się coraz droższa, jeśli chodzi o organizację oferty podstawowej, obowiązkowej. Dlatego często oszczędza się na zajęciach dodatkowych, etatach wspomagających, a część zajęć jest powierzana nauczycielom bez odpowiednich kwalifikacji.

W takiej sytuacji samorząd stara się połączyć szkołę z inną. Wówczas następuje formalna likwidacja jednego szyldu szkolnego, zaś uczniowie i nauczyciele muszą zacząć jeździć pod innych adres. Większy i silniejszy organizm szkolny daje możliwość lepszej oferty dydaktycznej i opiekuńczej, ale szkoła przestaje być blisko dzieci i znika pewne centrum aktywności lokalnej.

Wyjściem z sytuacji w określonych warunkach może być utworzenie „pęczka” – grupy szkół. Wtedy kilka szkół będzie razem zarządzanych, ale pozostaną nadal blisko dzieci – będą funkcjonować dalej pod swoimi adresami. Czyli: scalamy zarządzanie, nie scalamy siedzib, powodujemy, ze nauczyciele pracują zgodnie ze swoimi kwalifikacjami i dojeżdżają do dzieci (w ramach jednego etatu mają odpowiednio ułożony plan zajęć na przykład pod trzema adresami), ale uczniowie nie dojeżdżają do szkoły. Grupowanie ma być czymś jakby pośrednim pomiędzy pojedynczymi szkołami a funkcjonującym na ogół w jednej siedzibie zespołem szkół.

Łącząc razem po kilka szkół czy placówek z jednej strony możemy nieco zaoszczędzić na kosztach zarządzania i uczynić je bardziej profesjonalnie zorganizowanym, a z drugiej podejmować się szerszego wachlarza zadań, również tych wspomagających, uzupełniających, dodatkowych.

To rozwiązanie może pomóc bardziej optymalnie zarządzać edukacją w konkretnych trudnych warunkach demograficznych i geograficznych. Chodzi o to, żeby nasi uczniowie byli uczeni przez nauczycieli posiadających odpowiednie kwalifikacje, mieli w szkołach dostęp również do wspierających ich w razie potrzeby psychologów, logopedów, terapeutów i innych specjalistów, żeby także mieli jak najbogatszą ofertę dodatkową nastawioną na rozwój ich zdolności i zainteresowań.

Dlatego nie proponujemy jednak łączyć „wszystkiego ze wszystkim”, tylko łączyć te szkoły i placówki, które mają pewne wspólne zadania, mogą też mieć wspólnych nauczycieli i specjalistów, wspólne elementy bazy czy będącego do dyspozycji wyposażenia, oraz bardziej kompleksowo zadbać o rozwój swoich wychowanków.

Dlatego właśnie edukacja przedszkolna z podstawową (grupy przedszkolno-podstawowe), gimnazjalna z licealną (grupy gimnazjalno-licealne) oraz zawodowa z ustawiczną (centra kształcenia zawodowego i ustawicznego). – pomyślane jako dodatkowa możliwość dla organów prowadzących – czyli wszystko może także funkcjonować pojedynczo lub w zespołach „po staremu” albo też w nowych grupach lub centrach „po nowemu”.

20 lutego 2011

Pracujemy nad przygotowaniem projektu ustawy

Bardzo dużo czasu i energii zabierają mi prace nad ustawą o zmianie ustawy o systemie oświaty, w której to chcemy zawrzeć różne dotychczasowe zapowiedzi – te prawdziwe, bo niestety także medialnie przypisuje się mi zamiary, których wcale nie mam. Dlatego brakuje czasu na cokolwiek innego, niezwiązanego z ustawą.

Liczę, że już niedługo będzie można ten projekt zobaczyć w całości, gdyż w końcu zostanie skierowany do konsultacji społecznych. Jest to dzieło dość skomplikowane i jego przygotowanie idzie trochę wolniej niż bym chciała. Wierzę jednak, że zdążymy się z jego przyjęciem uporać przed wakacjami parlamentarnymi. Jak tylko projekt zostanie skończony, postaram się o jego zawartości trochę więcej tu napisać i objaśnić. Będę zachęcać do zabierania głosu w procesie konsultacji i uzgodnień.