Pokazywanie postów oznaczonych etykietą organizacje pozarządowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą organizacje pozarządowe. Pokaż wszystkie posty

16 lutego 2026

W sprawie dobrej edukacji - samorządowcom pod rozwagę

Gdy niejasna jest odpowiedzialność lub brakuje środków, pojawiają się napięcia i konflikty. Sieć samorządów i sposób finansowania zadań oświatowych wymagają korekt.

Potrzebne jest przede wszystkim uporządkowanie sposobu finansowania zadań oświatowych, zaś zaufanie w sprawach organizacyjnych - odpowiednio i możliwie szeroko - nauczycielom, dyrektorom, organom prowadzącym szkoły. To na lokalnym poziomie trzeba znajdować dobre rozwiązania odpowiadające na wyzwania demograficzne oraz potrzeby oświatowe dzisiejszych czasów.


W tekście dalej przedstawiam, co moim zdaniem jest najbardziej potrzebne w polskim systemie oświaty:
  • Zamożne i autonomiczne samorządy
  • Autonomia budowania sieci szkolnej jako odpowiedź na wyzwanie demograficzne
  • Poważnie traktowani partnerzy niesamorządowi
  • Nauczyciele ustanowieni zawodem zaufania publicznego
  • Samorządowa odpowiedzialność za finansowanie potrzeb oświatowych mieszkańców
  • Zaufanie


Potrzebne są zamożne i autonomiczne samorządy

Realizacja zadań oświatowych to jedna z największych pozycji w budżetach wielu samorządów i także ich wielka odpowiedzialność. W czasie, gdy szkoły były prowadzone przez państwo, brakowało im faktycznego gospodarza. Samorządy, przejmując zadania oświatowe, przejęły też bazę oświatową, będącą często w opłakanym stanie. Ponad 30 lat zarządzania oświatą przez samorządy to także historia wielu inwestycji, będących źródłem lokalnej dumy, historia wyrośnięcia wielu lokalnych liderów, kreujących historię i sukcesy edukacyjne i zawodowe członków lokalnych społeczności. Sytuacja poszczególnych samorządów jest obecnie inna niż 30 lat temu. Trzeba odpowiedzieć na pytanie, czy wszystkie są w stanie dobrze realizować swoje zadania na rzecz mieszkańców? 

Potrzebne jest ustalenie jakiejś granicy - minimalnej liczby mieszkańców i dochodów, poniżej której na pewno niemożliwe jest efektywne realizowanie podstawowych zadań i istnienie danej jednostki samorządu traci sens, występuje konieczność konsolidacji - dołączenia do którejś jednostki sąsiedniej. Niemożność zorganizowania efektywnej sieci szkolnej bardzo często występuje w samorządach “obwarzankowych”. Tu szczególnie uwidacznia się niedoskonałość obecnych rozwiązań prawnych. Nie tylko zadania oświatowe mogą być zagrożone. Gdy maleją dochody, spada liczba mieszkańców, wszelkie zadania realizować jest coraz trudniej. Na przykładzie zadań oświatowych widać to bardzo wyraźnie.


Autonomia budowania sieci szkolnej jako odpowiedź na wyzwanie demograficzne

Prognozy demograficzne wymagają działań obliczonych na długi dystans, w szczególności muszą być mocno brane pod uwagę przy planowaniu sieci szkolnej. Musimy myśleć o rozwoju kraju nie w perspektywie bieżącej kadencji i kolejnych wyborów, ale wieloletniej. Trzeba przygotowywać się organizacyjnie i finansowo do wyzwań związanych z wyludnieniem wielu obszarów, drastycznym tam spadkiem liczby dzieci wymagających zapewnienia im edukacji. Decyzja o budowaniu kolejnej szkoły czy przedszkola może przysporzyć chwilowej popularności, ale być po prostu w wieloletniej perspektywie błędna. Prognozy demograficzne też bywają błędne, bazują na aktualnej liczbie mieszkańców, nie są w nich widoczne możliwe ich odpływy czy nowe inwestycje, które przyciągną nowych pracowników i mieszkańców. W dużych miastach są dzielnice, w których szkół mamy na pewno za dużo i nigdy już nie będzie tam w pobliżu tylu dzieci co przed laty, ale są też takie dzielnice, gdzie pojawiają się nowe mieszkania i zupełnie nowi mieszkańcy. Z jednej strony występuje konieczność likwidowania części szkół, z drugiej czasem też jest potrzebna budowa nowych. Także w niedużych gminach o rozproszonej sieci szkolnej, pomimo wyludniania się gminy, nie zawsze jest możliwe dobre połączenie obwodów szkolnych. Nie w każdym terenie dłuższe dowożenie dzieci jest dobrym rozwiązaniem. 

Natomiast na pewno warto konsolidować zarządzanie kilkoma szkołami o niewielkiej liczbie uczniów. Z punktu widzenia nauczyciela zamiast kilku kawałków etatów i potrzeby uzgadniania z kilkoma dyrektorami możliwości prowadzenia zajęć, dużo lepiej mieć jeden etat, jeden plan zajęć. Może być to wtedy dobrze zorganizowane, chociaż pod kilkoma adresami. Warto też zapewnić możliwość pracy w grupach łączonych, elastyczne podchodzenie do wymogów ramowych planów nauczania i częściowe wykorzystanie obiektów szkolnych na inne funkcje społeczne.

Ponieważ lokalne uwarunkowania mogą być bardzo różne, najbardziej rozsądne jest podejmowanie decyzji o kształtowaniu sieci szkolnej i wykorzystaniu bazy oświatowej na poziomie lokalnym. Istotne są prognozy demograficzne, uwzględniające obserwowane tendencje migracyjne i inwestycyjne. Ale także ważne są możliwości transportu publicznego, ukształtowanie terenu, dostępność komunikacyjna obiektów oświatowych. Trzeba też brać pod uwagę stan techniczny budynków, koszty ich utrzymania, energooszczędność, potrzeby remontowe. Prawnie warto umożliwić różne rozwiązania, jak łączenie placówek tego samego typu w zespoły, zamienianie niektórych w filie, zrezygnowanie z korzystania z obiektów w złym stanie technicznym. Centralne regulacje nigdy nie wezmą pod uwagę wszystkich istotnych lokalnie czynników. Na poziomie lokalnym widać je na pewno lepiej.


Poważnie traktowani partnerzy niesamorządowi

Na terenie wielu jednostek samorządu terytorialnego działają operatorzy niesamorządowi prowadzący przedszkola i szkoły, zarówno publiczne, jak i niepubliczne. Uzupełniają ofertę samorządową, często dobrze i szybko reagują przyjmowanymi rozwiązaniami programowymi i organizacyjnymi na zmieniające się potrzeby społeczne. Jeśli na danym terenie spora część dzieci jest w przedszkolach i szkołach niesamorządowych, samorządowe planowanie sieci szkolnej musi to uwzględniać.

Edukacja ucznia w szkole niepublicznej jest na ogół dofinansowana przez rodziców. Dlatego można tam zapewniać choćby mniej liczne grupy, lepszą pomoc psychologiczno- pedagogiczną, bardziej indywidualne podejście. Żeby rodzic zdecydował się płacić za szkołę, musi tam otrzymać to, na czym mu szczególnie zależy i czego gdzie indziej brakuje. Ponieważ potrzeby poszczególnych dzieci i rodziców bywają bardzo różne, oferta szkół niepublicznych jest też bardzo zróżnicowana. Jednocześnie uczeń w szkole niepublicznej kosztuje samorząd mniej niż w szkole samorządowej.

Prowadzący szkoły niesamorządowe są partnerem samorządu w realizowaniu zadań oświatowych, są pomocni w dobrym reagowaniu na potrzeby mieszkańców. Jednak w wielu miejscach są traktowani nie jako partner, ale jako zagrożenie czy konkurencja. Jeśli spojrzeć na wszystko poprzez poczucie odpowiedzialności za jak najlepsze zaspokojenie potrzeb mieszkańców, przydałoby się docenienie partnerów, którzy potrafią to robić dobrze, często lepiej niż szkoła samorządowa, zaproszenie ich do wspólnego planowania i wspólnej odpowiedzialności.


Nauczyciele ustanowieni zawodem zaufania publicznego

Napięcia pomiędzy sektorem samorządowym a niesamorządowym potęguje zróżnicowany status zatrudnionych nauczycieli. Wymagania kwalifikacyjne i możliwości awansu zawodowego są te same, ale relacje pracownicze inne. Ostatnio pojawił się w przestrzeni publicznej postulat uczynienia z zawodu nauczyciela zawodu zaufania publicznego. Taki status mają między innymi architekci, lekarze, adwokaci. Warunkiem wykonywania takiego zawodu jest uczestnictwo w samorządzie zawodowym i poddanie się jego rygorom. Na podstawie art. 17 ust. 1 Konstytucji RP w drodze ustawy można tworzyć samorządy zawodowe, reprezentujące osoby wykonujące zawody zaufania publicznego i sprawujące pieczę nad należytym wykonywaniem tych zawodów w granicach interesu publicznego i dla jego ochrony.

Taki status zawodu nauczyciela mógłby uczynić go bardziej atrakcyjnym dla młodych ludzi. Zamiast obecnego podlegania dość niejasno działającym i politycznie usytuowanym komisjom dyscyplinarnym dla nauczycieli, byłaby konieczność uwzględniania rozstrzygnięć niezależnego samorządu zawodowego. Samorząd ten skupiałby kadrę pedagogiczną zatrudnioną we wszystkiego rodzaju placówkach oświatowych (państwowa ewidencja jest kompletna, wszyscy już mają wystawione w mObywatelu legitymacje nauczycielskie...). Z uwagi na dużą liczbę wykonujących zawód nauczyciela, zorganizowanie takiego ogólnokrajowego samorządu jest przedsięwzięciem logistycznie trudnym, ale z pewnością okazałoby się dla całego środowiska bardzo wartościowe. Obecnie mamy kilka organizacji związkowych, obejmujących zdecydowaną mniejszość nauczycieli i na ogół nie reprezentujących osób dopiero wchodzących do zawodu czy też zatrudnionych w sektorze niesamorządowym. Dzięki powstaniu samorządu mielibyśmy reprezentację całego środowiska. Myślę, że działacze związkowi zamiast obawiać się marginalizacji swojej roli przy takim rozwiązaniu, mogliby włączyć się w jego mądre zbudowanie, z korzyścią dla jakości polskiej oświaty i statusu polskiego nauczyciela.


Samorządowa odpowiedzialność za finansowanie potrzeb oświatowych mieszkańców

Na nieufność i niepartnerskie traktowanie oświaty niesamorządowej ze strony samorządowców wpływa również obecny system finansowania zadań oświatowych. Samorządy powinny czuć się naprawdę odpowiedzialne za sfinansowanie podstawowych potrzeb oświatowych swoich mieszkańców. Tymczasem są obarczone odpowiedzialnością za przekazywanie środków na szkoły, które czasem mają duże liczby uczniów nie tylko z ościennych gmin, ale nawet z całego kraju. Wydaje się, że zamiast kwestionować prawo rodziców czy dorosłych uczących się do wybrania oferty edukacyjnej daleko od miejsca zamieszkania, warto skoncentrować się na analizie i dobrym zaspokajaniu faktycznych potrzeb oświatowych mieszkańców i tą drogą uszczelnić system. Dziś główną bolączką w sposób nagły chwiejącą budżetem samorządu może być szkoła zapisująca dużą liczbę uczniów spoza danego terenu do edukacji domowej lub sieciowa szkoła dla dorosłych zapisującą pochodzących z innych regionów uczestników.

Mamy bardzo rozbudowany system zbierania danych, warto go do poprawy sytuacji wykorzystać. Akurat edukacja przedszkolna jest finansowana tylko dzieciom mieszkańców, gminy przekazują sobie nawzajem środki, jeśli dzieci korzystają z przedszkola w innej gminie. Jednak sposób naliczania wysokości tego finansowania dla podmiotów niesamorządowych nie jest stabilny, bo z powodu istotnej zmiany liczby dzieci przedszkolnych na danym terenie (co z roku na rok się zdarza) średnie koszty mogą ulec nagłemu podwyższeniu lub obniżeniu. Zdecydowanie lepiej byłoby ustalić konieczny standard finansowania przedszkolaka, analogicznie jak ma to miejsce dla ucznia szkoły podstawowej. Natomiast z kolei w szkołach finansować przez dany samorząd tylko edukację swoich mieszkańców, zaś środki na kształcenia uczniów z innych samorządów otrzymywać od nich, analogicznie jak przy przedszkolakach. Z uwagi na deklarowanie czasem miejsca zamieszkania niezgodnie ze stanem faktycznym (najczęściej wtedy gdy zależy rodzicom na zapisaniu dziecka do konkretnej szkoły obwodowej), konieczny też jest system kontrolowania prawdziwości tych deklaracji i pociągania do odpowiedzialności składających fałszywe oświadczenia.

Niemniej, jeśli samorząd będzie odpowiadał za finansowanie edukacji swoich mieszkańców zgodnie z ich decyzjami o zapisaniu do szkoły czy przedszkola i deklaracjami co do miejsca zamieszkania, będzie w stanie czuć się za potrzeby oświatowe odpowiedzialny. Będzie wtedy prowadzić analizę, dlaczego i z jakiej edukacji mieszkańcy korzystają. Wybierający edukację samorządową na innym terenie (na przykład sąsiedniej gminy) lub ofertę niepubliczną, mają swoje powody, być może wynikające z niedostatecznej jakości lokalnej oferty publicznej, niedostosowania jej do ich faktycznych potrzeb. Istotne jest też takie ewidencjonowanie edukacji, aby możliwe było zapisanie ucznia tylko w jednym miejscu (automatyczne wychwytywanie i eliminowanie “dubletów” zapobiega zarówno zamierzonym, jak i przypadkowym nadużyciom).

Warto poddać dyskusji, czy prowadzenie szkół i placówek poszczególnych typów powinno być dla samorządów obowiązkowe.  Równie dobra z perspektywy mieszkańców może być decyzja o finansowaniu im edukacji w innym samorządzie czy u innego organu prowadzącego.

Na przykład mieszkańcy gminy “obwarzankowej” mogą chętnie wybierać kształcenie się w szkole samorządowej - w “centrum” “obwarzanka”. Mieszkańcom miejscowości na obrzeżach gminy zaś może być blisko do szkoły samorządowej w gminie sąsiedniej i tam można byłoby ustalić ich obwód szkolny. Niedoskonałości sieci samorządowej można byłoby tak skorygować bez zmieniania granic samorządów…
 
Jest też trochę przykładów przekazania małych szkół gminnych do prowadzenia wyspecjalizowanym w tym organizacjom pozarządowym. Najczęściej działo się tak na wniosek aktywnych grup mieszkańców, chcących ocalić przed likwidacją konkretną szkołę. Często taka organizacja jest w stanie ciekawiej i zgodnie z lokalnymi potrzebami zorganizować pracę, bardziej elastycznie dostosować się do lokalnych uwarunkowań, wypełnić obiekt szkolny też innymi aktywnościami społecznymi.

Niektóre gminy chętnie podejmują się organizowania szkół średnich, chociaż jest to obecnie zadanie powiatu. Często mają do tego bazę i kadrę i są w stanie dobrze rozpoznać potrzeby swoich mieszkańców. Młodzieży może to bardziej odpowiadać, jeśli jest bliżej i ciekawsze niż powiatowa oferta.

Jeśli dany samorząd znajdzie partnerów, którzy zgodnie z potrzebami mieszkańców zorganizują im dobrą edukację, może to być równie dobre rozwiązanie, jednak pod warunkiem odpowiedzialności  samorządu za sfinansowanie edukacji mieszkańców zgodnie z ustalonym przez państwo standardem (gmina - przedszkola i szkoły podstawowe, powiat - szkoły ponadpodstawowe).


Zaufanie

Projekt ustawy zwiększającej uprawnienia samorządów terytorialnych w kształtowaniu sieci szkolnej to krok w dobrym kierunku. Niestety pojawiają się też pomysły ograniczające autonomię i zaufanie. Konieczne jest przede wszystkim zaufanie do nauczycieli i dyrektorów szkół, docenienie ich roli, dbanie o ich autorytet. W budowaniu atmosfery zaufania do zawodu i jego prestiżu mógłby pomóc mądry samorząd zawodowy.

Samorządom też potrzebne jest zaufanie - danie swobody w kształtowaniu sieci szkolnej, ale przy dobrym rozeznaniu i analizowaniu potrzeb i wyborów oświatowych swoich mieszkańców i przy partnerskim traktowaniu przy tym zadaniu wszelkich podmiotów prowadzących szkoły i placówki oświatowe odpowiadające na potrzeby mieszkańców.

Niestety jest trochę rozwiązań i projektów legislacyjnych raczej będących przejawem braku zaufania do organów prowadzących szkoły, do dyrektorów szkół, do kadry pedagogicznej, przeregulowujących oświatową rzeczywistość.

Niektóre rozwiązania prawne potęgują nieufność, zwiększają napięcia pomiędzy podmiotami prowadzącymi szkoły, pomiędzy rodzicami a kadrą szkół. Zamiast tego przydałaby się dobra współpraca wszystkich z pożytkiem dla uczniów. 

Potrzebne jest przede wszystkim uporządkowanie sposobu finansowania zadań oświatowych, zaś zaufanie w sprawach organizacyjnych - odpowiednio i możliwie szeroko - nauczycielom, dyrektorom, organom prowadzącym szkoły. To na lokalnym poziomie trzeba znajdować dobre rozwiązania odpowiadające na wyzwania demograficzne oraz potrzeby oświatowe dzisiejszych czasów.


Jak zapewnić zaufanie do edukacji, do szkół, jak sprawić, aby edukacja była polską racją stanu, wyjętą z bieżącego sporu politycznego? - zapis wątków panelu dyskusyjnego na ten temat znajduje się tutaj: Jeszcze o zmienianiu edukacyjnego świata i o misji służby publicznej.


Katarzyna Hall
Prezeska Stowarzyszenia Dobra Edukacja, minister edukacji narodowej w latach 2007–2011, współzałożycielka wielu szkół niepublicznych.



31 stycznia 2026

O zmienianiu edukacyjnego świata i o misji służby publicznej

Tworzenie dobrze zorganizowanych i dobrze pracujących szkół, dobrze wspierających w rozwoju dzieci i młodzież, to ważny cel dzisiejszych czasów. Można go realizować tworząc poszczególne szkoły, pracując w nich, ale także pracując w lokalnym samorządzie i w rządzie. Dane mi było poznać każdą z tych perspektyw. Cały czas czuję potrzebę działania na rzecz dobrej edukacji. Konferencja podsumowująca ogólnopolski projekt badawczy „Dlaczego chcieliśmy zmieniać świat? Historie twórców szkół z lat 1989–1995” zgromadziła sporą liczbę zaangażowanych uczestników. Spotkaliśmy się wśród osób, które zaczęły tworzyć niezależne szkoły od roku 1989. Wychodziliśmy wtedy naprzeciw autentycznym potrzebom społecznym i byliśmy obdarzeni społecznym zaufaniem. Tworzone rozwiązania organizacyjne i programowe wyznaczały trendy, przenikały potem do oświaty masowej. Klimat wokół tych inicjatyw był zupełnie inny niż teraz. Także z zupełnie innych pobudek niż teraz ludzie podejmowali się zadań publicznych. Mam przekonanie, że również obecnie najlepszą drogą do wskazywania trendów potrzebnych w edukacji są autorskie szkoły, zbudowane w sposób wychodzący naprzeciw dobrze rozpoznanym potrzebom uczniów i lokalnych środowisk. Jeśli mogą jeszcze liczyć na dofinansowanie ze strony rodziców, mają więcej środków na dobre zorganizowanie edukacji niż w szkołach publicznych. Polityczne decyzje ograniczające autonomię nauczycieli, dyrektorów szkół, organów je prowadzących, zawsze będą ograniczać poszukiwanie dobrych rozwiązań. Organizacje prowadzące szkoły niesamorządowe mogą być dobrym partnerem samorządów w realizacji zadania publicznego, jakim jest powszechna obowiązkowa dobra edukacja. Niestety często zamiast wzajemnej inspiracji i współpracy mamy do czynienia z brakiem zaufania, chęcią utrudnienia możliwości funkcjonowania. Nurtuje mnie, jakie rozwiązania systemowe są potrzebne, aby dla dobra dzieci i młodzieży to zmienić. Dyskusja wokół przykładów z historii polskiej edukacji niezależnej może do tego przybliżyć.



Prof. Roman Leppert podsumował na naszej konferencji prowadzony przez siebie panel dyskusyjny „Czy zmiana świata poprzez edukację jest możliwa? Doświadczenie versus złudzenia”. Jego wypowiedź zakończona została nawiązaniem do raportu, jaki przedstawił dr Marcin Rozmarynowski i pytaniem, które pozostało z uczestnikami konferencji: "Jak zapewnić zaufanie do edukacji, do szkół, w tym do szkół niepublicznych, w społeczeństwie nieufności?" Konferencja przedstawiała ogólnopolski projekt badawczy „Dlaczego chcieliśmy zmieniać świat? Historie twórców szkół z lat 1989–1995”, zrealizowany przez Stowarzyszenie Dobra Edukacja dzięki wsparciu Fundacji PZU. Polecam uwadze zapis wypowiedzi podsumowującej prof. Lepperta.
 
.

W tym samym panelu dyskusyjnym Wojciech Książek i wskazał na rolę edukacji niepublicznej w systemie edukacji. Prognozował wzrost jej znaczenia. Powiedział, że możliwość wyboru, jaką stwarza szkolnictwo niepubliczne jest solą demokracji, a szkoły niepubliczne mogą być lustrem i inspiracją. Zaapelował, aby edukacja była polską racją stanu, wyjętą z bieżącego sporu politycznego. Podzielił się też refleksjami na ten temat na swojej stronie. Wspomniał tam nazwiska szeregu osób, działających na rzecz dobrej edukacji przed laty.


Monika Auch-Szkoda z Fundacji PZU była w tej samej dyskusji głosem młodszego pokolenia, zaangażowanego w działania organizacji pozarządowych. Jej wypowiedź dotyczyła starań, aby upowszechniać dobre praktyki edukacyjne i tego, jak sprawić, aby były one prawdziwą inspiracją dla innych jak najszerzej.

Mam przekonanie, że ani szczegółowe rozporządzenia ani instruktażowe szkolenia, nie przyniosą dobrych zmian. Zmiana w edukacji następuje. Nie dzieje się ona wszędzie w jednakowym tempie, ale też różne bardzo są lokalne oczekiwania i potrzeby społeczne. Czym więcej wokół inspirujących przykładów, więcej autonomii i środków na docenienie wysiłków kadry pedagogicznej, tym większe szanse na postęp w dobrych i lokalnie potrzebnych kierunkach. Nadal uważam, że w każdych realiach prawnych można tworzyć dobre szkoły. Można też stanowić regulacje poszerzające pole wolności poszukiwań edukacyjnych dobrych rozwiązań zarówno na szczeblu centralnym, jak i lokalnym.  Martwi mnie, że politycy dzisiejszych czasów działają inaczej niż we wspominanych początkach transformacji.


Moja wypowiedź w tym panelu była wspomnieniem osób pomorskich samorządowców i ministrów edukacji z dawnych lat, jako tych polityków, dla których kierowanie się wartościami w życiu publicznym było ważne. Gdy celem jest po prostu władza, bez troski o dobro wspólne, to wszystko co robimy traci sens.


Materiały dotyczące omawianego projektu i konferencji są dostępne na stronie:  https://historie.dobraedukacja.edu.pl/.

25 stycznia 2026

Dwa tygodnie Dobrej Edukacji - od zmieniania świata do edukacji praktycznej

Zajmujemy się w naszej Dobrej Edukacji tak dużą liczbą tematów i spraw, że trudno o tym dobrze komunikować. Na przykładzie wybranych z ostatnich dwóch tygodni swoich działań, próbuję tu opisać, czym właściwie się obecnie zajmuję.

Ostatnie dwa tygodnie zaczęły się od konferencji - 12 stycznia 2026 r. w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku odbyła się konferencja podsumowująca ogólnopolski projekt badawczy „Dlaczego chcieliśmy zmieniać świat? Historie twórców szkół z lat 1989–1995”, zrealizowany przez nasze Stowarzyszenie Dobra Edukacja dzięki wsparciu Fundacji PZU. Podczas wydarzenia zaprezentowaliśmy wyniki badań nad początkami szkół niepublicznych w Polsce oraz porozmawialiśmy o ich dziedzictwie, wpływie na współczesną edukację i o tym, co z tamtych doświadczeń pozostaje aktualne dziś. Tym, którzy nie śledzili tego wydarzenia, polecam szczególnie raport z badań oraz nagranie głosów podsumowujących z konferencji (w tym mojego), a także relacje medialne. W konferencji wzięli udział licznie przedstawiciele szkolnictwa niepublicznego z całej Polski, ale też parlamentarzyści, samorządowcy, reprezentanci oświaty publicznej, oświatowi badacze, studenci, wielu znamienitych gości, w tym byli ministrowie i wiceministrowie (Wojciech Książek, prof. Edmund Wittbrodt, prof. Kazimierz Michał Ujazdowski, Krystyna Szumilas, Katarzyna Hall, Joanna Berdzik, Ewa Dudek). Wojciech Książek uświadomił nam, że to co z pasją zaczęliśmy robić w roku 1989 - wdrażać autorskie przyszłościowe rozwiązania edukacyjne, kiedy to tylko zaczęło być możliwe - miało swój początek jako postulat Solidarności jeszcze z roku 1981. Myślę, że uczestnicy będą wspominać tę konferencję jako bardzo inspirujące doświadczenie.



Nasza organizacja wspiera obecnie ponad dwadzieścia szkół i placówek oświatowych. Przedstawiciele kadry kierowniczej tych szkół nie tylko uczestniczyli w opisanej wyżej konferencji, ale spotkali się też następnego dnia, 13 stycznia, aby zaplanować wspólne prace kadry naszych szkół dostosowujące nasz Program Dobrej Edukacji i statuty szkół do projektowanych zmian w prawie oświatowym. Każda zmiana prawna to dla nas naturalna okazja, aby mieć coraz lepiej przemyślane i przygotowane realizowanie naszych Standardów Dobrej Edukacji (Podążanie za potrzebami uczniów, Opieka mentorska, Realizowanie projektów, Ocenianie pomagające rozwijać się, Naturalne środowisko technologii, Przyjazna szkolna przestrzeń, Uczenie się poza szkołą, Zarządzanie społecznościowe).

Jest z nami też kilka ekip, które się do tego dopiero przygotowują i cały czas można do tej naszej grupy tworzącej przyszłościowe rozwiązania edukacyjne dołączać. Jednocześnie zaprojektowaliśmy skorzystanie przez naszych moderatorów współpracy z materiałów zebranych w projekcie „Dlaczego chcieliśmy zmieniać świat?”. Doświadczenia z przeszłości mogą być także inspiracją w przyszłości.


17 i 18 stycznia odbyły się ostatnie zdalne zjazdy współorganizowanych przez naszą organizację dwóch kierunków rocznych kwalifikacyjnych studiów podyplomowych - Zarządzanie oświatą z edukacją spersonalizowaną i Doradztwo zawodowe z mentoringiem spersonalizowanym. Podczas podsumowania pracy na studiach ustaliliśmy, że zaprosimy uczestników studiów na konferencję współpracy przedstawicieli kadry pedagogicznej Dobrej Edukacji w czerwcu. W następnych dniach ogłosiliśmy nabór na kolejną edycję tych studiów. Zapisy trwają.

19 stycznia odbyło się uroczyste otwarcie - z udziałem przedstawicieli lokalnych władz samorządowych - naszej najmłodszej placówki założonej przez Stowarzyszenie Dobra Edukacja – Centrum Akademii Dobrej Edukacji w Pruszczu Gdańskim. Centrum ADE przygotowało ciekawą ofertę zajęć dla dzieci i młodzieży z zakresu nauk matematyczno-przyrodniczych. Wzięli w nim udział też wszyscy pracownicy pomorskich szkół i placówek Dobrej Edukacji. Po uroczystości w ramach konferencji Pomorski Czas Dobrej Edukacji podzieliliśmy się tym, jak pracujemy w pomorskich placówkach Dobrej Edukacji (dalej pokrótce omawianych) i zaplanowaliśmy dalszą współpracę w przyszłości.




Liceum ADE w Gdańsku i Szkoła Podstawowa ADE w Gdańsku tworzą zespół szkół istniejący od 2013 roku. Wypracowano w nich Program i Standardy Dobrej Edukacji. Są jednymi z najstarszych szkół Dobrej Edukacji. Zajmują się doskonaleniem przyjętej koncepcji pracy i dzielą się doświadczeniem.

Instytut Dobrej Edukacji został stworzony, aby wspierać rozwój szkół Dobrej Edukacji w całej Polsce, organizować ich współpracę i wymianę doświadczeń, podnosić kompetencje, aktualizować przyjęte założenia programowe, pomagać zakładać kolejne placówki. Poradnia Instytutu Dobrej Edukacji od 2013 roku wspiera uczniów, rodziców i kadrę ze szkół prowadzonych przez Stowarzyszenie Dobra Edukacja.

Szkoła Podstawowa ADE w Pruszczu Gdańskim też realizuje założenia Dobrej Edukacji, powstała w 2018 roku. Utworzone przy niej ostatnio Centrum ADE ma za zadanie organizować współpracę uczniów szkół Dobrej Edukacji i rozwijać zainteresowania naukami ścisłymi dzieci i młodzieży.

Szkoły Praktyczne to nowy format szkół średnich Dobrej Edukacji. Stawiają na umiejętności praktyczne, są bardziej przyjazne i lepiej nastawione na podążanie za potrzebami dzisiejszych uczniów niż tradycyjne szkoły wyposażające w umiejętności zawodowe.

Przez ostatnie lata wypracowaliśmy Standardy Dobrej Edukacji jako odpowiedź na potrzeby społeczne, umiemy je coraz lepiej realizować w niepublicznych szkołach podstawowych i liceach ogólnokształcących przygotowujących do studiowania.

Chcemy pokazać, że Standardy Dobrej Edukacji mogą także pomóc uczniom nastawionym bardziej na przygotowanie do rynku pracy i nabycie praktycznych umiejętności niż na studiowanie. Tradycyjnie zorganizowane technika i szkoły branżowe wyposażają w konkretne umiejętności zawodowe, ale w warunkach dzisiejszych potrzeb uczniów i rynku pracy dla wielu kandydatów potrzebne jest coś więcej. Praktyczna Akademia Dobrej Edukacji w Gdańsku, będąca zespołem Technikum i Liceum Praktycznego, ma odpowiadać na potrzeby społeczne tych, którym obecnie brakuje dobrych dla nich możliwości. Oferuje kształcenie ogólne na poziomie podstawowym, w przyjaznej atmosferze, konkretny zestaw przedmiotów rozszerzonych, wymaga decyzji co do przygotowywania się do matury w klasie przedostatniej, wtedy - obok priorytetowego w tych szkołach wyposażania w umiejętności praktyczne i przedsiębiorczość - w ostatnim roku nauki zaplanowany jest intensywny kurs przygotowawczy do matury.

21 stycznia miałam ważne inspirujące spotkanie z kadrą naszej Praktycznej Akademii. Liceum Praktyczne istnieje dopiero od 2023 roku. Pierwszy rok nauki tam to intensywny poszerzony kurs biznesu i zarządzania połączony z dużym wymiarem doradztwa zawodowego. Od II klasy uczniowie wybierają semestralne kursy praktyczne. W trakcie całej nauki w szkole powinni ich przejść od 4 do 6. Celem jest spróbowanie różnego rodzaju działalności, uczenie się przedsiębiorczości. Dyskutowaliśmy o tym, jak duży powinien być tam wybór kursów praktycznych, jakiego rodzaju, jakie długie one powinny być, a także czy wprowadzać do oferty technikum nowe zawody, czy raczej wzbogacić ofertę kursów praktycznych. Tradycyjna szkoła przygotowuje albo do kontynuowania nauki, do studiowania, albo do wykonywania jakiegoś konkretnego zawodu podczas pracy etatowej. Na ogół nie przygotowuje do zakładania własnej firmy, choćby małej. W Szkole Praktycznej uruchamiamy wyobraźnię, kursy praktyczne prowadzą osoby, które prowadziły własną restaurację, kwiaciarnię, prowadzą inną działalność usługową, projektową, swoim przykładem i doświadczeniem zachęcają do przedsiębiorczości.

W naszej Poradni IDE wypracowaliśmy sposób diagnozy zainteresowań i mentoringu spersonalizowanego. Dla wielu kandydatów do szkół średnich wybór szkoły praktycznej może być ciekawszy i bardziej odpowiedni niż myślenie o studiowaniu i pracy naukowej. Kadrze pedagogicznej polecamy wypracowane koncepcyjnie przez Poradnię studia z doradztwa zawodowego z mentoringiem spersonalizowanym, zaś ósmoklasistom kursy przygotowawcze do egzaminów zawierające komponent wsparcia psychologicznego.

Na koniec ostatnich dwóch tygodni jeszcze nasz zarząd analizował plany rozwoju trzech Akademii Dobrej Edukacji z innych województw i prowadził rozmowy z ich dyrektorami, których kadencje właśnie się kończą. Dobra Edukacja jest już obecna w większości województw.

Przez te dwa tygodnie brałam jeszcze udział w spotkaniach Pomorskiej Sieci Szkół Niepublicznych i w Radzie Fundacji Wspólnota Gdańska, której jestem członkiem od jej powstania. Ponieważ ostatnio jej skład został poszerzony, poproszono mnie tam o krótkie przedstawienie się. Zajmuję się wdrażaniem Standardów Dobrej Edukacji, odpowiedziałam. Trudno mi było o tym, co właściwie robię, wyczerpująco opowiedzieć i spróbowałam to tu jakoś wyrywkowo opisać. Dobra edukacja to moja pasja od bardzo wielu lat, a kolejne tygodnie zapowiadają się co najmniej równie intensywnie…


6 grudnia 2025

Zadanie matematyczne od Pani Prezydent Chabior

Jako nauczycielka matematyki proponuję potraktowanie tekstu miejskiego komunikatu z konferencji zastępczyni prezydenta Gdańska jako źródła danych do praktycznego zadania matematycznego z pytaniem, jaka część środków z dotacji na oświatę nie-samorządową została wydana zdaniem miejskich urzędników nieprawidłowo. Próba rozwiązania w oparciu o dane z tego tekstu znajduje się na końcu tego wpisu. Akurat tej informacji w tekście komunikatu nie ma. Ale jest trochę innych danych, opisujących edukację w mieście.

Cytaty: W Gdańsku działa obecnie 511 jednostek oświatowych, w tym 299 placówek niesamorządowych. …budżet edukacyjny na rok 2025 wynosi 2,3 miliarda złotych, z czego aż 30 procent stanowią dotacje dla sektora niepublicznego.

Wniosek: 70% budżetu utrzymuje 41% znajdujących się w mieście placówek. Część z 59% placówek (te nie-samorządowe)  jest wspierana przez dotację oświatową, stanowiącą te 30% budżetu. Nie wszystkie mają prawo do dotacji - na przykład niepubliczne poradnie na ogół żadnych nie otrzymują. Do dotacji budżetowych mają prawo zarejestrowane w mieście przedszkola i szkoły. Wśród przedszkoli i szkół znajdujących się w mieście mamy:
  1. przedszkola i szkoły publiczne - prowadzone i finansowane przez miasto,
  2. przedszkola i szkoły publiczne (bezpłatne dla rodziców) prowadzone przez inne podmioty - nie-samorządowe, finansowane głównie z dotacji budżetowej, czasem otrzymujące jakieś inne dofinansowanie od organu prowadzącego,
  3. przedszkola i szkoły niepubliczne - mające mniejsze niż publiczne dofinansowanie z dotacji budżetowej, najczęściej pobierające też czesne od rodziców.
Placówki wymienione w punktach 2 i 3 otrzymują dofinansowanie na podstawie comiesięcznych szczegółowych informacji o liczbie i potrzebach ich uczniów lub wychowanków. Następnie, mają obowiązek również bardzo szczegółowo się rozliczać z otrzymanych środków.

Pełniejszy obraz sytuacji otrzymalibyśmy znając jeszcze proporcje liczby uczniów oraz kadry wszystkich szkół i przedszkoli. Sama znam bezpośrednio bardzo wiele gdańskich placówek - publicznych i niepublicznych, nawet pewną liczbę z nich sama zakładałam. Pierwszą szkołę niepubliczną założyłam w Gdańsku, działając w Gdańskiej Fundacji Oświatowej, w 1989 roku. Było to istniejące do dziś i cieszące się bardzo dobrą opinią Gdańskie Liceum Autonomiczne. W ostatnich latach rejestrowałam szkoły w Gdańsku w imieniu Stowarzyszenia Dobra Edukacja. Za każdym razem utworzenie szkoły było poprzedzone dyskusją zespołu ludzi, który diagnozował konkretne potrzeby społeczne i starał się wyjść im naprzeciw.

Ostatnio Wojciech Książek przypomniał mi, że postulat przełamania państwowego monopolu poprzez tworzenie szkół niezależnych pojawił się już w 1981 roku podczas I Krajowego Zjazdu NSZZ „Solidarność”.

Wszystkich, którzy chcą lepiej poznać historię tworzenia się ruchu szkół niezależnych, serdecznie zapraszam do udziału w konferencji „Dlaczego chcieliśmy zmieniać świat? Historie twórców szkół z lat 1989–1995”, która odbędzie się 12 stycznia 2026 roku w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku. Wydarzenie organizowane przez Stowarzyszenie Dobra Edukacja przy wsparciu Fundacji PZU podsumowuje ogólnopolski projekt badawczy dokumentujący początki edukacji niepublicznej w Polsce po 1989 roku.

Warto sobie odpowiedzieć na pytanie, dlaczego ludzie - mieszkańcy Gdańska - decydują się (chyba w coraz większej liczbie, bo szkół niepublicznych jest coraz więcej) posyłać swoje dzieci do przedszkoli i szkół płatnych, nawet jeśli jest dostępna całkiem niezła miejska bezpłatna oferta. Trzeba przede wszystkim mieć świadomość, że głównym wyzwaniem dla wszystkich jest demografia. Mamy starzejące się i wyludniające dzielnice, mamy też dzielnice młode, z dużym przyrostem małych dzieci. Zarządzający każdym dużym miastem ustawicznie mają kłopot z dostosowywaniem sieci szkół i przedszkoli do potrzeb demograficznych. Czasem sektor niepubliczny szybciej reaguje na nowe potrzeby i pomaga tu miastu. Gdy jednak demografia maleje, pojawia się konkurowanie. Zarówno z powodów demograficznych, jak i różnic w jakości i cenie, poznikało już trochę punktów przedszkolnych. Także likwidowane bywają szkoły. Zawsze jest to proces bolesny, ktoś traci pracę. Czasem miasto zyskuje przy tym jakiś budynek czy grunt do sprzedania lub innego wykorzystania. Ale czasem też musi jakiś oświatowy budynek w nowej dzielnicy wybudować.

Dlaczego, pomimo niekorzystnych tendencji demograficznych i sporej konkurencji niepublicznej, Stowarzyszenie Dobra Edukacja założyło w Gdańsku w latach 2013-2023 kilka szkół i wspiera zakładanie szkół w różnych miejscowościach w Polsce?

Szkoły prowadzone lub wspierane przez nasze Stowarzyszenie realizują wypracowane przez nas Standardy Dobrej Edukacji. Mamy przekonanie, że nasze Standardy to odpowiedź na wyzwania współczesności - to spersonalizowana edukacja wspierająca optymalnie uczniów w rozwoju. Co roku znajduje się spora grupa rodziców skłonna zainwestować w edukację swoich dzieci. Dobra Edukacja kosztuje więcej niż jest to możliwe do zapewnienia z dotacji budżetowej. Pracujemy w małych, najczęściej 10-12 -osobowych grupach. Każda z tych grup jest na ogół pod opieką dwóch osób z kadry. Każdy uczeń, niezależnie od realizowania celów przedmiotowych, ma godziny indywidualnej pracy ze swoim mentorem oraz godziny pracy projektowej, oceniany jest w sposób pomagający w rozwoju, przy pomocy opisowych informacji zwrotnych, bez tradycyjnych ocen, do tego ma mocne wsparcie psychologiczno-pedagogiczne - tych specjalistów, którzy są mu potrzebni. Przyjęta organizacja pracy, choćby praca w małych grupach i dodatkowa indywidualna, sprawia, że zatrudnienie - liczba godzin pracy kadry w proporcji do liczby uczniów - jest przynajmniej dwa razy większe niż w tradycyjnie zorganizowanych szkołach. Czesne poza tym zależy od kosztu najmu i utrzymania lokalu na szkołę, który czasem jest bardzo wysoki, gdy nie ma na danym terenie innych możliwości (na przykład szkoły prowadzone przez nasze Stowarzyszenie w Jarocinie mają czesne o ponad połowę niższe niż w Gdańsku przede wszystkim z uwagi na dużo niższy koszt najmu szkolnego lokalu).

Wielu mieszkańców Gdańska jest w stanie i chce za dobre wspieranie w rozwoju swoich dzieci płacić czesne. Oferta niepubliczna w Gdańsku na każdym etapie edukacyjnym jest naprawdę spora i mocno zróżnicowana. Mamy bardzo różne szkoły i przedszkola, odpowiadające na różne potrzeby dzieci i rodziców. Zawsze wejście na oświatowy rynek z nową placówką jest obarczone pewnym ryzykiem i wymaga starannego opracowania jej koncepcji, dobrego jej zaprezentowania potencjalnym zainteresowanym, zaproponowania czegoś nowego, odróżniającego się od tego, co już jest dostępne. Rodzic powinien mieć prawo wyboru, aby jak najlepiej poznać wszelkie dostępne możliwości i jak najlepiej zadbać o potrzeby swojego dziecka. 

Takie tworzone niezależnie i z dofinansowaniem rodziców szkoły są jednocześnie laboratoriami szukania dobrych rozwiązań, które w przyszłości mogą się przydać również w oświacie masowej. Jeśli oferta niepubliczna obejmuje sporą część dzieci i młodzieży w mieście, ich edukacja w sumie kosztuje miasto istotnie mniej - średni koszt ponoszony przez miasto na ucznia niepublicznego jest niższy niż ucznia "miejskiego".

Czas początku transformacji ustrojowej otworzył nowe możliwości dla wielu pasjonatów edukacji i stworzył podwaliny pod dalsze reformy. Wiele wypracowanych wtedy pionierskich pomysłów, rozwiązań metodycznych i organizacyjnych przeniknęło później do oświaty publicznej, stało się inspiracją dla rozwiązań prawnych i organizacyjnych, które z czasem wydawały się oczywiste i stanowiły jedno ze źródeł późniejszych sukcesów polskiego systemu edukacji. Autorskie niepubliczne rozwiązania, również niektóre sprzed lat, mogą stanowić cenną inspirację organizacyjną dla oświaty samorządowej. Teraz, w obliczu demograficznych wyzwań, przed jakimi w naszym kraju stoimy, jest to szczególnie potrzebne.

W oparciu o zebrane doświadczenia przydałoby się mądre zbudowanie formalnej możliwości tworzenia partnerstw samorządów z podmiotami z sektora pozarządowego do realizowania zadań oświatowych.

Na koniec chcę wrócić do rozwiązania zadania, o którym napisałam na wstępie:
w 2025 roku Gdańsk przeznaczył na oświatę ponad 2,3 mld zł;
30 procent stanowią dotacje dla sektora niepublicznego - czyli jest to 0,3 x 2,3 mld zł = 690 mln zł;
15 milionów odzyskano w wyniku kontroli w tym roku, co stanowi 15/690 mln zł = 2% całości kwoty. 

Może wobec tego warto dodać, że najprawdopodobniej 98% dotacji wydano i rozliczono prawidłowo. Podmioty prowadzące dotowane placówki są ważnym partnerem miasta w realizowaniu zadań oświatowych, odpowiadającym na potrzeby mieszkańców. Wszystkim coraz więcej pracy dostarcza rosnący gąszcz trudnych do interpretowania i bardzo często zmieniających się przepisów. Zarówno organizując oświatę publiczną, jak i niepubliczną, na ogół jednak staramy się wszyscy działać uczciwie i w dobrej wierze. Można przypuszczać, że większość błędów wykrytych w trakcie kontroli wynika z trudności interpretacyjnych czy przeoczeń a nie działania w złej wierze. Czytając miejski komunikat odnosi się wrażenie, że miasto właściwie czeka na potknięcia, które przyniosą mu wpływy. Tymczasem jest potrzeba lokalnego dialogu i współpracy w interesie mieszkańców - najlepiej byłoby spotkać się i porozmawiać, na co zwracać uwagę, jak rozumieć przepisy, których znajomość jest potrzebna przy rozliczaniu dotacji. Błędów i nerwów będzie wtedy w kolejnym roku mniej.

17 sierpnia 2024

Wychowanie patriotyczne - jak?



Bardzo ważne jest nieustające prowadzenie lokalnej i centralnej debaty nad najbardziej aktualnymi celami wychowania patriotycznego, połączonymi z miejscami i faktami z naszego otoczenia, naszej historii i kultury. Wychowanie nie odbywa się dzięki politycznym deklaracjom, ale dzięki spowodowaniu faktycznego zaangażowania w to wszystkich dorosłych, którzy są w otoczeniu dziecka.

Edukacja na podstawie bezpośredniego kontaktu z zabytkami, placówkami kultury, miejscami dziedzictwa przyrodniczego, jest dużo bardziej skuteczna niż na podstawie samych podręczników. Uczniowie powinni od najmłodszych lat wychodzić ze szkoły, poznawać najpierw swoją najbliższą okolicę, a następnie miejsca bardziej odległe.

Uczenie się poza szkołą to ważny standard dobrej edukacji. Chyba 18 lat temu, gdy było moim udziałem pełnienie funkcji zastępcy prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza, został stworzony w Gdańsku projekt: Akademia Gdańskich Lwiątek, który jest realizowany do dziś. Tysiące uczniów klas I-III szkół podstawowych co roku ze specjalnymi indeksami odwiedza ze szkołą lub z rodzicami miejsca charakterystyczne dla Gdańska i regionu, zdobywa tam potwierdzające to pieczątki, a na zakończenie najaktywniejsi w tej akcji otrzymują nagrody i dyplomy, tak jak i ich nauczyciele. Inicjatywę rozwija od lat przy wsparciu miasta Fundacja Wspólnota Gdańska. Dzięki programowi każde dziecko dowiaduje się się, jak wygląda i jaką ma historię Dwór Artusa, Żuraw, Park i Katedra w Oliwie, odwiedza Muzeum Gdańska, Muzeum Morskie, Europejskie Centrum Solidarności, może być dumne z historii swojego miasta.

Gdy Kazimierz Ujazdowski, koordynujący przygotowanie projektu ustawy o wychowaniu patriotycznym, zwrócił się do mnie, aby skonsultować pomysł wychowania patriotycznego młodzieży szkół ponadpodstawowych poprzez obowiązkowe wyjazdy do miejsc najważniejszych dla naszej historii, podzielił się swoją obserwacją nauczyciela akademickiego, że obecnie bardzo wielu studentów nigdy nie było na Wawelu czy na Zamku Królewskim w Warszawie i że powinno się to zmienić. Samo ustalenie listy tych miejsc najważniejszych jest poważnym i trudnym zadaniem, chyba trudniejszym niż ustalenie listy lektur w podstawie programowej, nad którą odbywa się przy każdej ich nawet drobnej zmianie, wielka rytualna narodowa dyskusja, gdyż większość z nas czuje się przez swoje lektury z dzieciństwa jakoś uformowana i ma do nich przywiązanie. Jakie miejsca są dla nas wszystkich ważne, jeszcze narodowo nie dyskutowaliśmy…

Mały mieszkaniec Krakowa czy jego okolic pewnie powinien trafić ze swoją szkołą na Wawel już na etapie edukacji wczesnoszkolnej, tak jak mieszkaniec Gdańska stosunkowo wcześnie może poznać Europejskie Centrum Solidarności. Gdy jednak do odwiedzenia tych miejsc - z uwagi na odległość - potrzebny jest dłuższy wyjazd, lepiej zrealizować go ze starszą młodzieżą, no i potrzebne są na to określone środki.

Mając w pamięci doświadczenie gdańskich lwiątek, podsunęłam pomysł, że ustalanie takich miejsc lokalnej czy narodowej dumy warto byłoby przenieść na poziom lokalny, samorządowy i uczniowie mogliby rozpocząć je odwiedzać od najmłodszych szkolnych lat (zostawić temat na poziom liceum, to trochę późno i za dużo przez lata edukacji ponadpodstawowej zobaczyć się nie da). Miejsca godne uwagi i mogące być powodem do lokalnej dumy są w każdym powiecie. Na pewno powinny je umieć wskazać władze samorządowe, a najlepiej, aby zajęła się tym rada oświatowa, powołana przy samorządzie.

Rozdział “Społeczne organy w systemie oświaty” jest w polskim prawie od bardzo dawna, w pewnym momencie został przeniesiony z ustawy o systemie oświaty do ustawy Prawo oświatowe. Jednak Krajowa Rada Oświatowa nie zaistniała na podstawie tych przepisów nigdy, zaś samorządowe rady oświatowe funkcjonują w bardzo niewielu miejscach.

Znowu, właśnie 18 lat temu, wyszłam z inicjatywą powołania Gdańskiej Rady Oświatowej. Funkcjonowała chyba przez trzy kadencje samorządu, ale teraz już jej nie ma. Obecnie za to jestem członkinią Pomorskiej Rady Oświatowej, na której czele osobiście stoi marszałek. Nie wiem, w ilu miastach czy regionach jeszcze są teraz takie rady. Choć prawna możliwość jest, często widzi się taki organ raczej jako niepotrzebny kłopot i do wyjątków na razie należą władze samorządowe, które chcą wsłuchiwać się w głosy lokalnego oświatowego środowiska, którym mocno zależy na dobrej edukacji (akurat pomorski marszałek od wielu lat traktuje priorytetowo kwestię edukacji, znany jest między innymi ze zorganizowania już wiele lat temu nośnego programu Zdolni z Pomorza, który umożliwia zdolnej młodzieży szkolnej kontakt i rozwój pod kierunkiem pracowników akademickich).

Być może, jeśli wśród kompetencji powiatowej i wojewódzkiej rady będzie wskazanie miejsc lokalnej dumy uczniom, rodzicom i nauczycielom z danego regionu, zacznie się bardziej masowe tworzenie takich rad i nastąpi autentyczna lokalna i narodowa dyskusja o wychowaniu patriotycznym dzieci?

W ustawie o wychowaniu patriotycznym zaproponowano też utworzenie zamiast Krajowej Rady Oświatowej organu o trochę innej konstrukcji - Komisji Edukacji Narodowej. Taki centralny organ w systemie oświaty mógłby być miejscem prowadzenia eksperckiej debaty nad rozwiązaniami proponowanymi w systemie oświaty, bowiem zbyt często zmienia się polityczny kierunek myślenia o edukacji, aby mogło to mieć rzeczywisty wpływ na szkołę, w której uczeń spędza kilkanaście lat. Zakłada się, że wszystkie osoby wchodzące w skład KEN powinny wyróżniać się dorobkiem zawodowym, naukowym lub eksperckim w obszarze polityki edukacyjnej.

Pomysł konstrukcji takiego organu pojawił się w opracowaniu Mapa drogowa dla edukacji przygotowanym przez przez sieć organizacji społecznych - SOS dla Edukacji w czasie rządów ministra Czarnka i w opozycji do jego dość jednostronnego podejścia do zarządzania edukacją. Pewnie podczas prac sejmowych nad projektem ustawy warto jeszcze raz przemyśleć skład i wielkość tego organu. Ważne jednak, aby w końcu zaistniał…

Jeśli jednym z ważnych zadań Komisji Edukacji Narodowej byłoby przygotowywanie corocznego komunikatu dla szkół, po zebraniu informacji od samorządów o ich propozycjach, o miejscach wyjść i wycieczek zalecanych w poszczególnych regionach na danych etapach edukacyjnych (kryteria wyboru takich miejsc powinny uwzględniać dostosowanie poznawanych zagadnień do wieku uczniów oraz do odległości danego miejsca od szkoły) i możliwe byłoby w niej uczestnictwo przedstawicieli wszystkich wojewódzkich rad oświatowych, mogliby oni nawet w tej radzie stanowić większość. Najsmutniejsze jest jednak to, że tych wszystkich rad na razie po prostu nie ma. Bardzo przydałoby się nam prawdziwe uspołecznienie zarządzania systemem oświaty.

Tymczasem ogólnopolski katalog miejsc, z których możemy być dumni, uwzględniający przynajmniej po kilka takich miejsc w każdym powiecie, może być bardzo ciekawym opracowaniem, dostarczającym inspiracji nauczycielom do planowania edukacji patriotycznej swoich podopiecznych. Może się także okazać interesujący dla rodziców, planujących wakacyjne wyjazdy z dziećmi w ciekawe miejsca.

Potrzeba przygotowania takiego katalogu ważnych w regionie miejsc może też spowodować powołanie lokalnych rad oświatowych tam, gdzie ich nie ma, czy znalezienie partnerskich organizacji pozarządowych (jak opisana wyżej Fundacja Wspólnota Gdańska), które zajmą się pomocą szkołom w organizowaniu wyjść i wycieczek do miejsc, z których możemy być dumni.

Debata w każdym powiecie i województwie nad listą miejsc, które warto poznać, mogłaby być debatą poruszającą emocje, skłonić lokalne władze oraz mieszkańców do namysłu, czy dostatecznie dbają o swoją okolicę, czy odpowiednio pielęgnują i sami dobrze znają miejsca godne pokazania dzieciom. Może wpłynąć na zmiany postaw osób dorosłych, aby ich oddziaływanie wychowawcze na dzieci było autentyczne.

Lokalna i ogólnokrajowa debata nad celami wychowania patriotycznego, które mogą być zrealizowane dzięki uczeniu poza szkołą, w miejscach z których możemy być dumni, wskaże nauczycielom, jak ważne i skuteczne może być częste wychodzenie ze szkoły i prowadzenie edukacji poza szkołą. Aby element ten był trwały potrzebne jest jeszcze systemowe podejście do wynagradzania nauczycieli na wycieczkach, aby nie zdawać się w kwestii organizowania wyjść wyłącznie na wyjątkowych pasjonatów, ale aby organizowanie ich było naturalnym elementem pracy nauczyciela.

Społeczne organy odpowiedzialne za opiniowanie spraw dotyczących edukacji na wszystkich szczeblach mogą zaangażować w dyskusję nad wychowaniem szersze kręgi osób niż obecnie i poruszyć lokalne środowiska, lokalną opinię publiczną. Jednocześnie, mielibyśmy autentyczny wpływ lokalnych środowisk na cele wychowania. Skądinąd na ogół słuszne cele wychowawcze pracy szkoły wynikające z podstawy programowej i szkolnych programów wychowawczych, niestety często bardziej leżą w dyrektorskich szufladach niż są realizowane każdego dnia. Lokalnie ustalane miejsca, ważne dla naszej tożsamości, odwiedzane przez wszystkie dzieci, mogą to zmienić, bardziej zaangażować szkołę i rodziców w formowanie w dzieciach i młodzieży lokalnej i narodowej dumy.


4 marca 2023

Drodzy Samorządowcy, sprzyjajcie rozwojowi Dobrej Edukacji

Klimat wokół edukacji jest trudny. Wiele słyszy się o tym, co oburza lub zniechęca do pracy w oświacie. Tymczasem rosną kolejne pokolenia i potrzebna jest dobra edukacja. Pomagajmy tym, co chcą brać sprawy we własne ręce i tworzyć dobrze zorganizowane szkoły. Jest to możliwe w każdych realiach prawnych.


Nasza Dobra Edukacja jest w trakcie dynamicznego rozwoju. Jest zapotrzebowanie na konstruktywne działanie w edukacji. Pracujemy nad wypracowaniem odpowiedzi na główne wyzwania, przed jakimi dziś w edukacji stoimy. Dodatkowo, każda z wymienionych dalej aktywności służy jednocześnie poznaniu się i zbudowaniu dobrych relacji z osobami myślącymi podobnie, stawiającymi sobie bardzo zbliżone cele.

Drodzy Samorządowcy, pomagajcie rozwijać się Dobrej Edukacji, sprzyjajcie nowym inicjatywom edukacyjnym. Przekazujcie na ich uczniów dotację, gdy tylko prawo na to pozwala. Pomożecie w ten sposób dzieciom, nie odnajdującym się w masowych szkołach.

Zarejestrowanie szkoły jest poważnym wysiłkiem, na swojej drodze organizatorzy napotykają różne wyzwania i przeszkody. Jeśli chcą ją organizować tak, aby realizowała później nasze Standardy Dobrej Edukacji, pomagamy przygotować potrzebne dokumenty i korespondować na ten temat z odpowiednimi urzędami. Po rozpoczęciu działalności pojawia się jeszcze potrzeba przekonania właściwego urzędu do rozpoczęcia przekazywania należnej na każdego ucznia dotacji. W najlepszym razie proces dotowania zaczyna się od stycznia, ale są i gminy, które szukają sposobu, aby zrobić to jeszcze rok później. Podstawa prawna do dotowania zaraz po rejestracji jest, nowe szkoły zaczynają na ogół od bardzo małej grupki uczniów. Z perspektywy właściwego samorządu to najczęściej nieduże miesięcznie kwoty, natomiast dla początkujących prowadzących szkołę, znaczące, żeby w ogóle zacząć móc dobrze wychodzić naprzeciw potrzebom zgłaszających się rodziców i uczniów. Potrzeby społeczne występują - wiele dzieci nie odnajduje się w realiach szkół masowych. Małe, nastawione na podążanie za potrzebami uczniów szkoły są czasem ratunkiem dla dzieci wrażliwszych, mających jakieś trudności rozwojowe. Potrzeby społeczne są uzasadnieniem, aby przyznawać dotację możliwie najwcześniej, gdy tylko prawo na to pozwala, a nie najpóźniej.

W roku 2022 udało się zarejestrowanie pięciu nowych szkół, które zaczęły realizować Program Dobrej Edukacji. Niestety tylko dwójka z pięciu “nowych” zaczęła od stycznia otrzymywać dotację, pozostali - choć działają - cały czas czekają na otrzymanie dotacji. Też tylko dwójka nie tkwi cały czas w formalnych sporach z urzędami rejestrującymi.

Jesteśmy właśnie po bardzo owocnym dwudniowym wspólnym spotkaniu kadry kierowniczej “starych” i “nowych”. Planujemy w czerwcu spotkanie przedstawicieli kadry pedagogicznej wszystkich tych szkół. Instytut Dobrej Edukacji wspiera w rozwoju szkoły lub zespoły szkół położone w 12 miejscowościach w Polsce. Są też podmioty, które korzystają z naszego wsparcia okazjonalnie lub w bardziej ograniczonym zakresie.

Spotkanie kadry kierowniczej szkół Dobrej Edukacji - 1-2 marca 2023 r.

"Nowi" korzystali wcześniej z naszego wsparcia w ramach dwóch pierwszych edycji "Nagradzamy inicjatywy!". W styczniu 2023 r. rozpoczęła się kolejna edycja - Seminarium Inicjatywy III odbywa się comiesięcznie. Liczymy, że w jego wyniku w 2023 roku zostanie zarejestrowanych kilka kolejnych szkół Dobrej Edukacji. 
Slajd otwierający pierwsze seminaryjne spotkanie

Zainteresowanych tworzeniem szkół pracujących zgodnie ze Standardami Dobrej Edukacji zachęcamy też do zapisywania się na współorganizowane przez nasz Instytut studia podyplomowe Zarządzanie oświatą z edukacją spersonalizowaną (nabór na nie trwa już ósmy raz). Przy współpracy z Polsko-Japońską Akademią Technik Komputerowych uruchomiliśmy też kolejny kierunek studiów. Właśnie trwają zapisy także na Doradztwo zawodowe z mentoringiem spersonalizowanym. Jedne i drugie studia są obecnie w całości internetowe, trwają rok, a pierwsze w tym roku zajęcia odbędą się w drugiej połowie marca. Nie tylko dają kwalifikacje do zarządzania oświatą lub doradztwa zawodowego, ale też zapoznają z założeniami edukacji spersonalizowanej.
Zapowiedź nowego kierunku studiów


Każda kolejna grupa inicjatywna, każda kolejna szkoła prowadząca Dobrą Edukację, to duża radość i też nadzieja dla wielu dzieci i ich rodziców. Szukanie przeszkód formalnych, opóźniających przekazywanie dotacji nowej szkole, oszczędności daje bardzo niewielkie, zaś powoduje duże, niepotrzebne straty czasu i energii po obu stronach. Drodzy Samorządowcy, kibicujcie tym działaniom, wspierajcie te inicjatywy, są one po prostu w interesie Waszych mieszkańców.

18 grudnia 2022

Co jest teraz ważne? Trzy wyzwania

Zajmuje mnie teraz mocno:
  • nowy model wspierania szkoły w rozwoju;
  • upowszechnianie i ulepszanie Standardów i Programu Dobrej Edukacji;
  • praca koncepcyjna nad nowymi typami szkół.

Aby planować w edukacji trzeba zarówno patrzeć w przyszłość, jak i wstecz. Trzeba mieć też pewność co do wartości, które są dla nas ważne, choć nasze wyobrażenia o przyszłości mogą być nietrafne a życie nas jeszcze nieraz zaskoczy. Szkoły jednak podążają za zmieniającym się światem a praca w nich wygląda inaczej niż przed laty.


Na zdjęciach jestem z grupami liderskimi ekip Akademii Dobrej Edukacji w Gdańsku
i Akademii Dobrej Edukacji w Warszawie, z którymi teraz zmieniam edukacyjny świat,
zdjęcia zrobili Przemysław Koronkiewicz i Piotr Marciszuk.

Mam wdzięczność wobec nauczycieli, którzy ze mną pracowali w latach 60. i 70. ubiegłego wieku, i wielu ważnych rzeczy mnie nauczyli, ale na pewno nie byli w stanie przewidzieć rzeczywistości społecznej i technologicznej, w jakiej ich uczniom przyjdzie żyć i pracować. Przemiany społeczne lat 80. i 90., zmiany technologiczne, które zaszły w kolejnych dekadach, były nie do przewidzenia.

Ten, kto z niezachwianą pewnością mówi, że wie, w którą stronę ma zmierzać szkoła i jak będzie wyglądać za ileś lat, na pewno tego nie wie. Dalej jesteśmy w tej sprawie tak samo bezradni i tak samo mało wiemy o przyszłości społecznej i technologicznej, jaka czeka obecnych uczniów, jak moi nauczyciele z lat 70. ubiegłego wieku wiedzieli wtedy o czasach, które nadeszły dziś. Kierunek zmian, jakie nastąpią, może być bardzo różny. Ale tu i teraz warto działać na rzecz szkoły dbającej o potrzeby uczniów. Swoje refleksje, jak teraz zmieniać szkołę, zarówno patrząc z perspektywy nauczyciela współtworzącego szkołę czy zarządzającego szkołą, jak i z perspektywy politycznej, centralnej, zawarłam w swojej książce "Szkoła przyszłości. Jakich zmian potrzebujemy w edukacji?".

Chcę dobrze wykorzystać czas, który mi pozostał i dzielić się swoim doświadczeniem z tymi, którzy są kolejnymi pokoleniami tworzącymi polską szkołę. Widzę mocno, że mam tego czasu coraz mniej, szczególnie gdy dowiaduję się, że zmarła kolejna osoba z mojej licealnej klasy. Dopinguje mnie to do pracy coraz bardziej intensywnej.

Zadania, na których jestem skupiona obecnie przede wszystkim to:
  • wspieranie w dobrym rozwoju szkół, w których tworzeniu brałam udział - Akademii Dobrej Edukacji;
  • wspieranie szkół, które chcą podążać podobną drogą, realizować nasze Standardy Dobrej Edukacji;
  • wspieranie tych, którzy są na zupełnym początku drogi, pomaganie im w założeniu szkoły realizującej Program Dobrej Edukacji.

Wszystko to pośrednio służy wypracowaniu i testowaniu modelu wspierania szkoły, który jest potrzebny, a który w systemie edukacji nie został wdrożony, choć kiedyś rozpoczęto jego tworzenie.

Oprócz tego widzę potrzebę ulepszania naszego Programu Dobrej Edukacji, praca nad czym ma właściwie charakter ciągły i może być przydatna w przyszłości w myśleniu nad tym, jakie powinny być podstawy programowe, jak w sposób spersonalizowany powinno się wspierać uczniów w rozwoju.

Widzę też potrzebę pracy nad nowymi rodzajami szkół, odpowiadającymi na wyzwania dynamicznie zmieniającej się teraźniejszości i nadchodzącej przyszłości.

Parę dekad temu przeżywaliśmy wielki wzrost upowszechnienia wykształcenia średniego i wyższego. Obecnie obserwujemy podejmowanie przez młodych ludzi decyzji o wyborze przyszłego zawodu z pewnym opóźnieniem, zmienianie wybranych kierunków kształcenia, mniejsze zainteresowanie studiowaniem. W dzisiejszych czasach formalne wykształcenie koniecznie jest jedynie w niektórych zawodach (jak na przykład prawnik, lekarz, nauczyciel). W wielu innych liczą się przede wszystkim praktyczne umiejętności, zebrane doświadczenia. Potrzebna jest pewna baza wiedzy ogólnej i nastawienie na rozwój. Nie daje tego ani skoncentrowanie się przede wszystkim na zakuwaniu do matury w tradycyjnie zorganizowanym liceum ani wczesna decyzja o wyborze ścieżki zawodowej - uzyskaniu konkretnych kwalifikacji w szkole branżowej czy technikum. Nie znaczy to, że te dwie ścieżki są złe, ale nie są dobre dla wszystkich. Potrzebna też jest trzecia droga, dająca więcej czasu na dojrzewanie do znalezienia swojej drogi zawodowej, zamiast konieczności szybkiego podejmowania często trochę przypadkowych decyzji.

Realizujących podobne działania jest więcej. Autorskie pomysły edukacyjne z początku lat dziewięćdziesiątych przeniknęły do całego systemu około 10 lat później. Teraz też praca tego rodzaju może być postrzegana jako drożdże, które wpłyną na zmiany w całym systemie edukacji, na lepsze możliwości rozwojowe ogółu dzieci i młodzieży w przyszłości.

11 grudnia 2022

Inicjatywy III startują - w czym pomagamy, do czego zapraszamy?

Niedawno zapytano mnie, w zarejestrowaniu ilu szkół i placówek oświatowych brałam udział. Nie umiałam tak od razu na to odpowiedzieć.

Zajęłam się zakładaniem autorsko zorganizowanych szkół, jak tylko zaczęło to być możliwe, w 1989 roku. Doliczyłam się po dłuższym namyśle, że było ich w sumie aż 34. Nie wszystkie przetrwały do dziś, była wśród nich choćby spora grupa gimnazjów, które z mocy prawa odeszły do przeszłości. Niektóre zostały połączone w zespoły - zespołów zarejestrowałam 8. Najwięcej z nich to jednostki prowadzone przez Gdańską Fundację Oświatową, w której spędziłam 17 lat mojego życia zawodowego, i przez Stowarzyszenie Dobra Edukacja, z którym jestem związana przez ostatnie 10 lat. Podczas tych 10 lat historii Stowarzyszenia pomogłam przy procesie rejestracji już 24 szkół i placówek oświatowych, z inicjatorami powstania których łączą nas takie same wartości. Z założeniami naszej koncepcji edukacyjnej zapoznawaliśmy nią zainteresowanych poprzez seminaria, konferencje i indywidualne konsultacje.

Tu zebrałam logotypy niektórych moich “dzieci rejestracyjnych”, które istnieją do dziś i mają się dobrze. Najstarsze ma 33 lata, najmłodsze 3 miesiące.


W 2022 roku aż 5 ekip deklarujących zainteresowanie realizowaniem Dobrej Edukacji udało się doprowadzić do rejestracji szkół. Jedne z nich współpracowały z nami już trzeci rok, inne zaczęły współdziałać dopiero w trakcie 2022 roku.

Teraz zajmuje nas wsparcie tych nowych grup Dobrej Edukacji w uruchamianiu szkół, przygotowywaniu się przez nich do pierwszych kontroli. Pomagamy ich kadrze w tym, jak zacząć realizować nasze Standardy i Program.

Zebrane doświadczenia doprowadziły do uruchomienia naboru na Seminarium Inicjatywy III. Będzie to połączenie formuły seminaryjnej, od której zaczynaliśmy tworzyć kolejne nasze Akademie Dobrej Edukacji, z indywidualnymi konsultacjami, przy pomocy których prowadziliśmy uczestników Nagradzamy Inicjatywy I i Inicjatywy II.

Uczestnicy Seminarium Inicjatywy III wspólnie będą otrzymywać wiedzę o tym, jak pracujemy w szkołach Dobrej Edukacji i jak zarejestrować taką szkołę, ale też dostaną konkretne zadania i indywidualne konsultacje przy kolejnych czynnościach zmierzających do utworzenia szkoły.



W najbliższym tygodniu rozmawiamy z pierwszymi, którzy zgłosili się przez nasz formularz rejestracyjny na to Seminarium. Te indywidualne rozmowy mają nam pokazać, czy ze zgłaszającymi się jest nam po drodze - czy mamy wspólne cele zmieniania edukacyjnego świata na lepsze, czy naprawdę są zainteresowani trwałym współtworzeniem z nami Dobrej Edukacji. Bo tylko takie ekipy, które nam zaufają, że doprowadzimy je krok po kroku do sukcesu, jakim będzie prowadzenie kolejnej, nowej szkoły Dobrej Edukacji, chcemy teraz obejmować naszym wsparciem.

Zgłoszenia jeszcze są przyjmowane. Chcemy skompletować grupę, która zacznie wspólną pracę w drugiej połowie stycznia.

Zapraszamy!


30 listopada 2022

Szkoły, które zmieniają świat

Rozmowy o tym, o czym napisałam w książce "Szkoła przyszłości. Jakich zmian potrzebujemy w edukacji?" na Mazowszu postanowiłam prowadzić z tymi, którzy tam edukację praktycznie i oddolnie zmieniają od lat.

1 grudnia 2022 r. (w czwartek) rozmawiam z Jarosławem Pytlakiem, który od 1990 roku tworzy i rozwija autorską szkołę na warszawskim Bemowie, a jednocześnie prowadzi bardzo ciekawy blog Wokół Szkoły. Spotkanie odbędzie się w Legionowie, o godzinie 16, w Poczytalni (ul. Kościuszki 8a).

8 grudnia 2022 r. (kolejny czwartek) w Bednarskiej Szkole Realnej w Warszawie (ul. Kawalerii 5), także o godzinie 16, spotykam się z Janem Wróblem, który jest nie tylko dziennikarzem, autorem książek, ale też od 1989 roku nauczycielem zaangażowanym w tworzenie i rozwijanie szkół Zespołu Bednarska.

Serdecznie na oba spotkania zapraszam.

Sama od 1989 roku zaangażowałam się w tworzenie szkół zmieniających wtedy PRL-owską rzeczywistość. W październiku w Poznaniu rozmawialiśmy o tym pionierskim czasie z Witoldem Gromadzkim, który tworzył jedną z pierwszych niepublicznych szkół w Wielkopolsce - Liceum Fundacji Ekos. W Gdańsku, w listopadzie, swoje osobiste doświadczenia z tworzenia Gdańskiego Liceum Autonomicznego wspominałam z Justyną Januszewską, która reprezentowała wtedy pierwszy rocznik uczniów a obecnie kieruje Akademią Dobrej Edukacji w Pruszczu Gdańskim. W Sopocie z dyrektorką naszej Akademii w Gdańsku Marią Dagiel-Petit (na zdjęciu poniżej) wspominałyśmy z kolei same początki wymyślania Programu Dobrej Edukacji.



Tworzone i wspierane obecnie przez nasze Stowarzyszenie Dobra Edukacja szkoły, to tylko jedne z wielu szkół, które powstały z potrzeby zmieniania edukacyjnego świata na lepsze. Podczas dwóch najbliższych grudniowych spotkań na Mazowszu, chcę zwrócić uwagę na znane mi bardzo ciekawe inicjatywy warszawskie.

Szkoły, które zmieniają świat są cały czas potrzebne i warto, żeby powstawało ich jak najwięcej. Jeśli myślisz o tym, aby założyć szkołę podstawową lub liceum ogólnokształcące, zapraszam teraz do zgłaszania się na Seminarium INICJATYWY III, które zaczynamy w styczniu i którego program będzie zawierał wszelkie informacje i wskazówki potrzebne do rejestracji szkoły. W oparciu o wiedzę i doświadczenie naszej organizacji, otwieramy nabór dla kolejnych chętnych, chcących założyć szkołę, która dołączy do sieci szkół Dobrej Edukacji.


3 listopada 2022

Spotkania autorskie - w listopadzie Trójmiasto

We wstępie do książki "Szkoła przyszłości. Jakich zmian potrzebujemy w edukacji?" napisałam między innymi:
“Pytanie, jakich zmian potrzebujemy w edukacji, nurtuje mnie od początku mojej drogi zawodowej. Zmiany, które uważałam za potrzebne, starałam się wdrażać jako nauczycielka, twórczyni i dyrektorka szkoły, zastępczyni prezydenta miasta i minister. Główna kwestia to przekonanie do potrzebnych zmian tych bardzo przekonanych, że żadne zmiany nie są potrzebne lub wręcz marzących o tym, aby dzisiejsza szkoła wyglądała dokładnie tak samo jak za ich młodości.
Nawiążę tu do pewnego porównania, które znalazło się po raz pierwszy w moim wpisie na blogu w 2013 r. i potem było przeze mnie wiele razy używane:
Nowatorskie koncepcje edukacyjne przypominają szybkie i zwinne łodzie motorowe – odważnie pokonują fale, mogą łatwo korygować kurs i w krótkim czasie dopłynąć do atrakcyjnych, ale często niedostępnych dla innych miejsc. Jeśli będą to lądy warte poznania, prędzej czy później transatlantyk publicznej edukacji za nimi dopłynie.
Planując zmianę w małej organizacji podejmującej się prowadzenia szkoły, to jak przesiąść się z transatlantyku do motorówki. Od pomysłu do wdrożenia droga jest dużo krótsza.

Każdy entuzjasta dobrej edukacji musi sobie odpowiedzieć na pytanie, jak wyrusza w swoją drogę do zmiany w edukacji: transatlantykiem czy motorówką. Moim udziałem było poznanie tych dwóch perspektyw. Każda z nich ma swoje ograniczenia, każda też daje możliwość wprowadzania istotnych, dobrych zmian, ale w innym tempie i w innej skali.”

Pomimo tego, jak obecnie zmienia się prawo oświatowe lub właśnie dlatego, że różne trudne zmiany cały czas następują, warto i trzeba dyskutować o tym, jak powinna się zmieniać edukacja, patrząc zarówno wstecz, jak i w przyszłość. Zakładam, że zebranie w książce moich przemyśleń i doświadczeń pomoże mi w swojej misji edukacyjnej znaleźć więcej sojuszników, pasjonatów dobrej edukacji. Dlatego spotykam się i będę się spotykać z jej odbiorcami. Każdy z nich ma swoją własną, często zupełnie inną od mojej perspektywę patrzenia na zmiany w edukacji. W książce jest wiele wątków, nawiązujących do różnych moich doświadczeń. Każde ze spotkań ma innych rozmówców, których poruszają zupełnie różne tematy. Powtórzeniem jest moja obecność i możliwość nabycia książki, ale cała reszta jest na każdym spotkaniu inna.

Po raz pierwszy wzięłam tę swoją książkę do ręki na dziesiątych urodzinach Stowarzyszenia Dobra Edukacja. Wręczyłam ją osobom współpracującym z naszym Stowarzyszeniem najdłużej.

W październiku miały miejsce spotkania autorskie w Wielkopolsce. Zaczęłam od Jarocina, gdzie mieszkają Karolina Maćkowiak (liderka naszej jarocińskiej Akademii) i Robert Kaźmierczak (jej brat, doświadczony samorządowiec), którzy twórczo dyskutowali ze mną jeszcze podczas pracy nad książką i w pewnym stopniu wpłynęli na jej ostateczny kształt. Zapis spotkania w Jarocinie jest dostępny w internecie.

W Poznaniu gościłam w jednej z najmłodszych szkół Dobrej Edukacji - Szkole na Wyspie. Rozmawiała tam ze mną Katarzyna Rutkowska - dyrektorka tej szkoły oraz Witold Gromadzki, twórca Liceum Fundacji Ekos ze Swarzędza, poznany przeze mnie w czasie początków mojej aktywności w Krajowym Forum Oświaty Niepublicznej, które to też są wspomniane w książce. Witek próbował przybliżyć na ogół młodszej od nas widowni, jak bardzo różnym doświadczeniem było utworzenie szkoły w roku 89 czy na początku lat 90-tych od tego, z czym teraz mają do czynienia, gdy tworzą szkoły. Wspominaliśmy, jak wspólnie negocjowaliśmy w imieniu środowisk oświaty niepublicznej zapisy w prawie oświatowym. Powiedział: “Tworząc szkoły zmienialiśmy Polskę”. Takie były nasze pobudki. Tworzyłam szkoły wtedy, tworzę i dziś. Oczekiwania i otoczenie społeczne są zupełnie inne niż wówczas. To była ciekawa rozmowa.

Spotkanie 20 października 2022 w Poznaniu


Teraz jestem przed spotkaniami na “moim” Pomorzu i bardzo mnie ciekawi, jakie wątki poruszą moi rozmówcy i zgromadzona publiczność.

Fundacja im. Arkadiusza Rybickiego oraz Europejskie Centrum Solidarności zapraszają na 87 Salon Młodopolski im. Arama Rybickiego poświęcony polskiej edukacji. Punktem wyjścia do rozmowy ma być moja książka, a rozmówcami będą Paweł Lęcki, interesująco aktywny medialnie nauczyciel liceum publicznego z Sopotu oraz Małgorzata Gradkowska, redaktorka “Zawsze Pomorze”. Spotkanie odbędzie się:
Marcin Rozmarynowski z Akademii Dobrej Edukacji w Gdańsku, doktorant w Szkole Doktorskiej Nauk Humanistycznych i Społecznych UG, specjalista w dziedzinie historii edukacji, będzie prowadzącym autorskie spotkania w dniach 22 i 23 listopada 2022:

Wierzę, że każdy z pomorskich trzech adresów zgromadzi trochę inną publiczność, uwypukli inne wątki, być może nie tylko edukacyjne, ale także pomorskie, których jest w książce kilka.

Wybierajcie miejsca i terminy, do zobaczenia!


27 sierpnia 2022

Dwa ważne zdarzenia

Tydzień temu zaczęła być dostępna w sprzedaży moja książka Szkoła przyszłości. Jakich zmian potrzebujemy w edukacji?



Na wstępie napisałam: Pytanie, jakich zmian potrzebujemy w edukacji, nurtuje mnie od początku mojej drogi zawodowej. Zmiany, które uważałam za potrzebne, starałam się wdrażać jako nauczycielka, twórczyni i dyrektorka szkoły, zastępczyni prezydenta miasta i minister. Główna kwestia to przekonanie do potrzebnych zmian tych bardzo przekonanych, że żadne zmiany nie są potrzebne lub wręcz marzących o tym, aby dzisiejsza szkoła wyglądała dokładnie tak samo jak za ich młodości. (...) Spotkałam na swojej drodze wielu wspaniałych ludzi, którzy myślą podobnie i z którymi można osiągać coraz szerzej zakreślane cele. Liczę na to, że zebranie tu moich przemyśleń i doświadczeń pomoże mi w tej swojej pasji i misji edukacyjnej znaleźć jeszcze więcej sojuszników, entuzjastów dobrej edukacji.

Kilka dni temu odbyła się konferencja zorganizowana z powodu dziesięciolecia powstania Stowarzyszenia Dobra Edukacja. Społeczność szkół realizujących Program Dobrej Edukacji, członkowie Stowarzyszenia, przedstawiciele organizacji współpracujących, nasi przyjaciele i sprzymierzeńcy – spotkali się tam wszyscy, których łączy Dobra Edukacja. Były obecne także reprezentantki trzech podmiotów tworzących nowe szkoły, zaczynające dopiero trwałą współpracę z Dobrą Edukacją.

Jest pasjonatów Dobrej Edukacji coraz więcej i została wydana książka zbierająca moje edukacyjne przemyślenia. To dwa powody do satysfakcji. Dodaję tu moje zdjęcie z naszej jubileuszowej konferencji z Asią Berdzik, z którą razem staramy się upowszechniać Dobrą Edukację i o której w książce napisałam tak: Przede wszystkim zawsze była sobą, pasjonatką dobrej edukacji, nastawioną na pomoc w dobrym interpretowaniu zapisów prawa oświatowego, umiejącą proponować działania projakościowe. I co najbardziej chyba cenię, nie mierzyła poczucia własnej wartości miarą obejmowanych stanowisk. Interesowała ją po prostu dobra edukacja.




1 marca 2022

Nauka dzieci z Ukrainy i Białorusi w Polsce - trzy ważne kwestie

Polskie prawo umożliwia naukę i opiekę w szkołach i placówkach publicznych i niepublicznych dzieciom z zagranicy. Przebywające w Polsce obejmuje obowiązkiem szkolnym i nauki. Lepszego uregulowania wymaga kwestia nauki języka ojczystego. Możemy robić więcej niż to wynika jako konieczność z obecnego stanu prawnego. Ważna jest świadomość prawna polskich dyrektorów placówek oświatowych i nauczycieli. Ta lepsza jest tam, gdzie już występują spore skupiska rodzin pracowników ukraińskich i białoruskich. Najczęściej jest to w większych miastach. Teraz dzieci ukraińskie będą pojawiać się jeszcze liczniej i w większej liczbie polskich szkół, także w mniejszych miejscowościach, gdzie cudzoziemców do tej pory nie było, ale zdarzają się przecież też uchodźcy z innych krajów. W szczególności musimy pamiętać o dzieciach i młodzieży z Białorusi. Białorusini obecni w Polsce często są tymi, którzy uciekli od prześladowań tamtejszej władzy za swoje poglądy i aktywność.

WAŻNE po pierwsze - decyzja bez formalności

Dzieci i młodzież z zagranicy w wieku od 7 do 18 lat przyjmujemy do szkół oraz obejmujemy opieką i nauczaniem na warunkach dotyczących obywateli polskich.

Ustalenie klasy, w której kontynuowana jest nauka odbywa się na podstawie sumy ukończonych lat nauki szkolnej za granicą. Publiczna szkoła podstawowa, w rejonie której zamieszkało dziecko, ma obowiązek je przyjąć, inne szkoły mogą to zrobić w miarę posiadania wolnych miejsc.

Podstawą przyjęcia dziecka jest oświadczenie rodzica, gdzie mieszka, ile lat nauki ma za sobą dziecko. Obowiązek szkolny obejmuje także dzieci bez uregulowanego statusu prawnego (również te przebywające nielegalnie) - obejmujemy edukacją wszystkie dzieci, które są do szkoły zgłaszane, pozostawiając innym służbom problem statusu prawnego ich rodziców czy opiekunów! Nie wymagamy dokumentów, formalnego tłumaczenia na język polski itp. Pomagamy od razu, każdemu dziecku obecnemu w Polsce. Uchodźca ma prawo być bez dokumentów, a dziecko nie może pozostawać bez edukacji. Rodzic albo z czasem status swojej rodziny ureguluje albo opuści nasz kraj. Szkoła jest od zajmowania się dziećmi, a nie dochodzeniem w sprawie statusu ich rodziców.

Przyjmujemy dziecko na podstawie wniosku rodzica i informacji o wieku dziecka. Nie ma potrzeby, aby rodzic przedstawiał jakieś dokumenty o wcześniejszej nauce dziecka, wystarczy jego oświadczenie o liczbie lat nauki dziecka. Warto dokonać wstępnej diagnozy poziomu znajomości języka polskiego oraz innych umiejętności dziecka. Możemy zaproponować przyjęcie dziecka do klasy rok lub dwa niższej niż wynika to z jego lat nauki czy wieku, jeśli od razu widoczne jest, że potrzebne jest najpierw dodatkowe nauczanie dziecka języka polskiego.

Uczeń, który potrzebuje dodatkowej nauki języka polskiego, powinien mieć takie zajęcia zorganizowane indywidualnie lub grupowo, przez tyle czasu, ile będzie potrzeba. Może też korzystać z dodatkowych zajęć wyrównawczych w zakresie przedmiotów nauczania.

Gdy mamy większą liczbę dzieci o takich zbliżonych potrzebach, mamy prawo organizować oddziały przygotowawcze, w których przez rok lub dwa cała grupa uczy się głównie języka polskiego i nadrabia różnice programowe (w grupach do 15 uczniów w wymiarze od 20 do 26 godzin tygodniowo). To najlepsza forma jeśli pojawia się w szkole większa grupa uczniów bez znajomości języka polskiego.

Możemy też zatrudnić osobę władającą językiem kraju pochodzenia jako pomoc nauczyciela – osoba taka nie musi posiadać kwalifikacji pedagogicznych. Decyzję o przyznaniu danej formy wsparcia podejmuje dyrektor szkoły w porozumieniu z organem prowadzącym szkołę.

Uczniowie cudzoziemscy mogą być też objęci pomocą psychologiczną w związku z doświadczeniem migracyjnym. Można organizowanie takiej pomocy powierzyć wyspecjalizowanym instytucjom i organizacjom pozarządowym.

WAŻNE po drugie - należne z budżetu państwa środki finansowe

Na realizację dodatkowych zajęć z języka polskiego oraz organizowanie oddziałów przygotowawczych, organy prowadzące szkoły otrzymują dodatkowe środki z subwencji oświatowej. Dlatego bardzo ważne jest prawidłowe i na bieżąco wykazywanie wszystkiego w Systemie Informacji Oświatowej.

Zespół SIO informuje obecnie, jak to robić w wypadku nowych uczniów z Ukrainy - wpisać jako kraj pochodzenia UKRAINA - UCHODŹCA, zaś status - inny. Można wpisać ucznia nie posiadającego żadnych dokumentów zaznaczając: Brak dokumentu - Ukraina.

Można też w ciągu roku szkolnego utworzyć i wykazać w SIO nowy oddział przygotowawczy. To wszystko można i trzeba zrobić od razu, jak tylko pojawiają się nam nowi obcojęzyczni kandydaci na uczniów. Oczywiście także trzeba jak najszybciej dokształcać nauczycieli, aby wiedzieli jak uczyć języka polskiego jako obcego. Jest dostępnych sporo możliwości i materiałów na ten temat.

Jeśli przyjmiemy dziecko z zagranicy do przedszkola, co prawda powinniśmy je wykazywać w SIO, możemy je także przyjąć do żłobka, ale w tych wypadkach już nie ma, tak jak i na polskie dzieci, dotacji budżetowej z subwencji. Tu dotowanie opieki nad tymi dziećmi jest decyzją i zadaniem samorządów (przedszkola niepubliczne otrzymują dotację na każde dziecko od samorządu gminnego). Jest możliwość, ale nie ma obowiązku przyjmowania do tych placówek cudzoziemskich dzieci. Możemy jedynie zachęcać samorządy, żeby w obecnej sytuacji w ramach pomocy matkom - uchodźczyniom, przyjmowały ich dzieci do prowadzonych żłobków i przedszkoli, tworzyły tam dodatkowe miejsca i grupy, zatrudniały tam niektóre z nich jako opiekunki, pomoce nauczycieli czy nauczycielki.

WAŻNE po trzecie - język ojczysty dla dobrostanu uczniów

Istotne jest bardzo umożliwienie uczniom kontynuowania nauki języka ojczystego. To będzie ich godne potraktowanie i dla nich także bardzo dobra pomoc psychologiczno-pedagogiczna. W naszym systemie edukacji mamy możliwość nauczania języka ukraińskiego i białoruskiego jako języków mniejszości i wtedy także te zajęcia są dofinansowane z budżetu państwa, z subwencji oświatowej. Szkopuł jednak w tym, że taka możliwość dotyczy jedynie dzieci z rodzin zamieszkałych od wielu lat w Polsce. Ani coraz liczniej obecni u nas migranci zarobkowi z ostatnich lat, ani obecni uchodźcy nie mają tej możliwości, potrzebne jest pilnie nadanie im prawnego statusu mniejszości. Obecna sytuacja polityczna powinna nas skłonić do umożliwienia finansowania nauki języka mniejszości zgodnie z posiadanymi programami także dzieci migrantów z Ukrainy i Białorusi. Wśród matek tych dzieci na pewno znajdą się nauczycielki tych języków mogące wspierać dzieci w tym trudnym czasie. Potrzebna jest zmiana w przepisach, aby już nie zakładać, że sfinansują te zajęcia placówki dyplomatyczne i wyspecjalizowane organizacje pozarządowe (to akurat prawo umożliwia) a po prostu zatrudnione w szkołach nauczycielki i przy okazji stworzymy miejsca pracy dla niektórych przybyłych ostatnio kobiet.