Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przekazywanie szkół. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą przekazywanie szkół. Pokaż wszystkie posty

16 lutego 2026

W sprawie dobrej edukacji - samorządowcom pod rozwagę

Gdy niejasna jest odpowiedzialność lub brakuje środków, pojawiają się napięcia i konflikty. Sieć samorządów i sposób finansowania zadań oświatowych wymagają korekt.

Potrzebne jest przede wszystkim uporządkowanie sposobu finansowania zadań oświatowych, zaś zaufanie w sprawach organizacyjnych - odpowiednio i możliwie szeroko - nauczycielom, dyrektorom, organom prowadzącym szkoły. To na lokalnym poziomie trzeba znajdować dobre rozwiązania odpowiadające na wyzwania demograficzne oraz potrzeby oświatowe dzisiejszych czasów.


W tekście dalej przedstawiam, co moim zdaniem jest najbardziej potrzebne w polskim systemie oświaty:
  • Zamożne i autonomiczne samorządy
  • Autonomia budowania sieci szkolnej jako odpowiedź na wyzwanie demograficzne
  • Poważnie traktowani partnerzy niesamorządowi
  • Nauczyciele ustanowieni zawodem zaufania publicznego
  • Samorządowa odpowiedzialność za finansowanie potrzeb oświatowych mieszkańców
  • Zaufanie


Potrzebne są zamożne i autonomiczne samorządy

Realizacja zadań oświatowych to jedna z największych pozycji w budżetach wielu samorządów i także ich wielka odpowiedzialność. W czasie, gdy szkoły były prowadzone przez państwo, brakowało im faktycznego gospodarza. Samorządy, przejmując zadania oświatowe, przejęły też bazę oświatową, będącą często w opłakanym stanie. Ponad 30 lat zarządzania oświatą przez samorządy to także historia wielu inwestycji, będących źródłem lokalnej dumy, historia wyrośnięcia wielu lokalnych liderów, kreujących historię i sukcesy edukacyjne i zawodowe członków lokalnych społeczności. Sytuacja poszczególnych samorządów jest obecnie inna niż 30 lat temu. Trzeba odpowiedzieć na pytanie, czy wszystkie są w stanie dobrze realizować swoje zadania na rzecz mieszkańców? 

Potrzebne jest ustalenie jakiejś granicy - minimalnej liczby mieszkańców i dochodów, poniżej której na pewno niemożliwe jest efektywne realizowanie podstawowych zadań i istnienie danej jednostki samorządu traci sens, występuje konieczność konsolidacji - dołączenia do którejś jednostki sąsiedniej. Niemożność zorganizowania efektywnej sieci szkolnej bardzo często występuje w samorządach “obwarzankowych”. Tu szczególnie uwidacznia się niedoskonałość obecnych rozwiązań prawnych. Nie tylko zadania oświatowe mogą być zagrożone. Gdy maleją dochody, spada liczba mieszkańców, wszelkie zadania realizować jest coraz trudniej. Na przykładzie zadań oświatowych widać to bardzo wyraźnie.


Autonomia budowania sieci szkolnej jako odpowiedź na wyzwanie demograficzne

Prognozy demograficzne wymagają działań obliczonych na długi dystans, w szczególności muszą być mocno brane pod uwagę przy planowaniu sieci szkolnej. Musimy myśleć o rozwoju kraju nie w perspektywie bieżącej kadencji i kolejnych wyborów, ale wieloletniej. Trzeba przygotowywać się organizacyjnie i finansowo do wyzwań związanych z wyludnieniem wielu obszarów, drastycznym tam spadkiem liczby dzieci wymagających zapewnienia im edukacji. Decyzja o budowaniu kolejnej szkoły czy przedszkola może przysporzyć chwilowej popularności, ale być po prostu w wieloletniej perspektywie błędna. Prognozy demograficzne też bywają błędne, bazują na aktualnej liczbie mieszkańców, nie są w nich widoczne możliwe ich odpływy czy nowe inwestycje, które przyciągną nowych pracowników i mieszkańców. W dużych miastach są dzielnice, w których szkół mamy na pewno za dużo i nigdy już nie będzie tam w pobliżu tylu dzieci co przed laty, ale są też takie dzielnice, gdzie pojawiają się nowe mieszkania i zupełnie nowi mieszkańcy. Z jednej strony występuje konieczność likwidowania części szkół, z drugiej czasem też jest potrzebna budowa nowych. Także w niedużych gminach o rozproszonej sieci szkolnej, pomimo wyludniania się gminy, nie zawsze jest możliwe dobre połączenie obwodów szkolnych. Nie w każdym terenie dłuższe dowożenie dzieci jest dobrym rozwiązaniem. 

Natomiast na pewno warto konsolidować zarządzanie kilkoma szkołami o niewielkiej liczbie uczniów. Z punktu widzenia nauczyciela zamiast kilku kawałków etatów i potrzeby uzgadniania z kilkoma dyrektorami możliwości prowadzenia zajęć, dużo lepiej mieć jeden etat, jeden plan zajęć. Może być to wtedy dobrze zorganizowane, chociaż pod kilkoma adresami. Warto też zapewnić możliwość pracy w grupach łączonych, elastyczne podchodzenie do wymogów ramowych planów nauczania i częściowe wykorzystanie obiektów szkolnych na inne funkcje społeczne.

Ponieważ lokalne uwarunkowania mogą być bardzo różne, najbardziej rozsądne jest podejmowanie decyzji o kształtowaniu sieci szkolnej i wykorzystaniu bazy oświatowej na poziomie lokalnym. Istotne są prognozy demograficzne, uwzględniające obserwowane tendencje migracyjne i inwestycyjne. Ale także ważne są możliwości transportu publicznego, ukształtowanie terenu, dostępność komunikacyjna obiektów oświatowych. Trzeba też brać pod uwagę stan techniczny budynków, koszty ich utrzymania, energooszczędność, potrzeby remontowe. Prawnie warto umożliwić różne rozwiązania, jak łączenie placówek tego samego typu w zespoły, zamienianie niektórych w filie, zrezygnowanie z korzystania z obiektów w złym stanie technicznym. Centralne regulacje nigdy nie wezmą pod uwagę wszystkich istotnych lokalnie czynników. Na poziomie lokalnym widać je na pewno lepiej.


Poważnie traktowani partnerzy niesamorządowi

Na terenie wielu jednostek samorządu terytorialnego działają operatorzy niesamorządowi prowadzący przedszkola i szkoły, zarówno publiczne, jak i niepubliczne. Uzupełniają ofertę samorządową, często dobrze i szybko reagują przyjmowanymi rozwiązaniami programowymi i organizacyjnymi na zmieniające się potrzeby społeczne. Jeśli na danym terenie spora część dzieci jest w przedszkolach i szkołach niesamorządowych, samorządowe planowanie sieci szkolnej musi to uwzględniać.

Edukacja ucznia w szkole niepublicznej jest na ogół dofinansowana przez rodziców. Dlatego można tam zapewniać choćby mniej liczne grupy, lepszą pomoc psychologiczno- pedagogiczną, bardziej indywidualne podejście. Żeby rodzic zdecydował się płacić za szkołę, musi tam otrzymać to, na czym mu szczególnie zależy i czego gdzie indziej brakuje. Ponieważ potrzeby poszczególnych dzieci i rodziców bywają bardzo różne, oferta szkół niepublicznych jest też bardzo zróżnicowana. Jednocześnie uczeń w szkole niepublicznej kosztuje samorząd mniej niż w szkole samorządowej.

Prowadzący szkoły niesamorządowe są partnerem samorządu w realizowaniu zadań oświatowych, są pomocni w dobrym reagowaniu na potrzeby mieszkańców. Jednak w wielu miejscach są traktowani nie jako partner, ale jako zagrożenie czy konkurencja. Jeśli spojrzeć na wszystko poprzez poczucie odpowiedzialności za jak najlepsze zaspokojenie potrzeb mieszkańców, przydałoby się docenienie partnerów, którzy potrafią to robić dobrze, często lepiej niż szkoła samorządowa, zaproszenie ich do wspólnego planowania i wspólnej odpowiedzialności.


Nauczyciele ustanowieni zawodem zaufania publicznego

Napięcia pomiędzy sektorem samorządowym a niesamorządowym potęguje zróżnicowany status zatrudnionych nauczycieli. Wymagania kwalifikacyjne i możliwości awansu zawodowego są te same, ale relacje pracownicze inne. Ostatnio pojawił się w przestrzeni publicznej postulat uczynienia z zawodu nauczyciela zawodu zaufania publicznego. Taki status mają między innymi architekci, lekarze, adwokaci. Warunkiem wykonywania takiego zawodu jest uczestnictwo w samorządzie zawodowym i poddanie się jego rygorom. Na podstawie art. 17 ust. 1 Konstytucji RP w drodze ustawy można tworzyć samorządy zawodowe, reprezentujące osoby wykonujące zawody zaufania publicznego i sprawujące pieczę nad należytym wykonywaniem tych zawodów w granicach interesu publicznego i dla jego ochrony.

Taki status zawodu nauczyciela mógłby uczynić go bardziej atrakcyjnym dla młodych ludzi. Zamiast obecnego podlegania dość niejasno działającym i politycznie usytuowanym komisjom dyscyplinarnym dla nauczycieli, byłaby konieczność uwzględniania rozstrzygnięć niezależnego samorządu zawodowego. Samorząd ten skupiałby kadrę pedagogiczną zatrudnioną we wszystkiego rodzaju placówkach oświatowych (państwowa ewidencja jest kompletna, wszyscy już mają wystawione w mObywatelu legitymacje nauczycielskie...). Z uwagi na dużą liczbę wykonujących zawód nauczyciela, zorganizowanie takiego ogólnokrajowego samorządu jest przedsięwzięciem logistycznie trudnym, ale z pewnością okazałoby się dla całego środowiska bardzo wartościowe. Obecnie mamy kilka organizacji związkowych, obejmujących zdecydowaną mniejszość nauczycieli i na ogół nie reprezentujących osób dopiero wchodzących do zawodu czy też zatrudnionych w sektorze niesamorządowym. Dzięki powstaniu samorządu mielibyśmy reprezentację całego środowiska. Myślę, że działacze związkowi zamiast obawiać się marginalizacji swojej roli przy takim rozwiązaniu, mogliby włączyć się w jego mądre zbudowanie, z korzyścią dla jakości polskiej oświaty i statusu polskiego nauczyciela.


Samorządowa odpowiedzialność za finansowanie potrzeb oświatowych mieszkańców

Na nieufność i niepartnerskie traktowanie oświaty niesamorządowej ze strony samorządowców wpływa również obecny system finansowania zadań oświatowych. Samorządy powinny czuć się naprawdę odpowiedzialne za sfinansowanie podstawowych potrzeb oświatowych swoich mieszkańców. Tymczasem są obarczone odpowiedzialnością za przekazywanie środków na szkoły, które czasem mają duże liczby uczniów nie tylko z ościennych gmin, ale nawet z całego kraju. Wydaje się, że zamiast kwestionować prawo rodziców czy dorosłych uczących się do wybrania oferty edukacyjnej daleko od miejsca zamieszkania, warto skoncentrować się na analizie i dobrym zaspokajaniu faktycznych potrzeb oświatowych mieszkańców i tą drogą uszczelnić system. Dziś główną bolączką w sposób nagły chwiejącą budżetem samorządu może być szkoła zapisująca dużą liczbę uczniów spoza danego terenu do edukacji domowej lub sieciowa szkoła dla dorosłych zapisującą pochodzących z innych regionów uczestników.

Mamy bardzo rozbudowany system zbierania danych, warto go do poprawy sytuacji wykorzystać. Akurat edukacja przedszkolna jest finansowana tylko dzieciom mieszkańców, gminy przekazują sobie nawzajem środki, jeśli dzieci korzystają z przedszkola w innej gminie. Jednak sposób naliczania wysokości tego finansowania dla podmiotów niesamorządowych nie jest stabilny, bo z powodu istotnej zmiany liczby dzieci przedszkolnych na danym terenie (co z roku na rok się zdarza) średnie koszty mogą ulec nagłemu podwyższeniu lub obniżeniu. Zdecydowanie lepiej byłoby ustalić konieczny standard finansowania przedszkolaka, analogicznie jak ma to miejsce dla ucznia szkoły podstawowej. Natomiast z kolei w szkołach finansować przez dany samorząd tylko edukację swoich mieszkańców, zaś środki na kształcenia uczniów z innych samorządów otrzymywać od nich, analogicznie jak przy przedszkolakach. Z uwagi na deklarowanie czasem miejsca zamieszkania niezgodnie ze stanem faktycznym (najczęściej wtedy gdy zależy rodzicom na zapisaniu dziecka do konkretnej szkoły obwodowej), konieczny też jest system kontrolowania prawdziwości tych deklaracji i pociągania do odpowiedzialności składających fałszywe oświadczenia.

Niemniej, jeśli samorząd będzie odpowiadał za finansowanie edukacji swoich mieszkańców zgodnie z ich decyzjami o zapisaniu do szkoły czy przedszkola i deklaracjami co do miejsca zamieszkania, będzie w stanie czuć się za potrzeby oświatowe odpowiedzialny. Będzie wtedy prowadzić analizę, dlaczego i z jakiej edukacji mieszkańcy korzystają. Wybierający edukację samorządową na innym terenie (na przykład sąsiedniej gminy) lub ofertę niepubliczną, mają swoje powody, być może wynikające z niedostatecznej jakości lokalnej oferty publicznej, niedostosowania jej do ich faktycznych potrzeb. Istotne jest też takie ewidencjonowanie edukacji, aby możliwe było zapisanie ucznia tylko w jednym miejscu (automatyczne wychwytywanie i eliminowanie “dubletów” zapobiega zarówno zamierzonym, jak i przypadkowym nadużyciom).

Warto poddać dyskusji, czy prowadzenie szkół i placówek poszczególnych typów powinno być dla samorządów obowiązkowe.  Równie dobra z perspektywy mieszkańców może być decyzja o finansowaniu im edukacji w innym samorządzie czy u innego organu prowadzącego.

Na przykład mieszkańcy gminy “obwarzankowej” mogą chętnie wybierać kształcenie się w szkole samorządowej - w “centrum” “obwarzanka”. Mieszkańcom miejscowości na obrzeżach gminy zaś może być blisko do szkoły samorządowej w gminie sąsiedniej i tam można byłoby ustalić ich obwód szkolny. Niedoskonałości sieci samorządowej można byłoby tak skorygować bez zmieniania granic samorządów…
 
Jest też trochę przykładów przekazania małych szkół gminnych do prowadzenia wyspecjalizowanym w tym organizacjom pozarządowym. Najczęściej działo się tak na wniosek aktywnych grup mieszkańców, chcących ocalić przed likwidacją konkretną szkołę. Często taka organizacja jest w stanie ciekawiej i zgodnie z lokalnymi potrzebami zorganizować pracę, bardziej elastycznie dostosować się do lokalnych uwarunkowań, wypełnić obiekt szkolny też innymi aktywnościami społecznymi.

Niektóre gminy chętnie podejmują się organizowania szkół średnich, chociaż jest to obecnie zadanie powiatu. Często mają do tego bazę i kadrę i są w stanie dobrze rozpoznać potrzeby swoich mieszkańców. Młodzieży może to bardziej odpowiadać, jeśli jest bliżej i ciekawsze niż powiatowa oferta.

Jeśli dany samorząd znajdzie partnerów, którzy zgodnie z potrzebami mieszkańców zorganizują im dobrą edukację, może to być równie dobre rozwiązanie, jednak pod warunkiem odpowiedzialności  samorządu za sfinansowanie edukacji mieszkańców zgodnie z ustalonym przez państwo standardem (gmina - przedszkola i szkoły podstawowe, powiat - szkoły ponadpodstawowe).


Zaufanie

Projekt ustawy zwiększającej uprawnienia samorządów terytorialnych w kształtowaniu sieci szkolnej to krok w dobrym kierunku. Niestety pojawiają się też pomysły ograniczające autonomię i zaufanie. Konieczne jest przede wszystkim zaufanie do nauczycieli i dyrektorów szkół, docenienie ich roli, dbanie o ich autorytet. W budowaniu atmosfery zaufania do zawodu i jego prestiżu mógłby pomóc mądry samorząd zawodowy.

Samorządom też potrzebne jest zaufanie - danie swobody w kształtowaniu sieci szkolnej, ale przy dobrym rozeznaniu i analizowaniu potrzeb i wyborów oświatowych swoich mieszkańców i przy partnerskim traktowaniu przy tym zadaniu wszelkich podmiotów prowadzących szkoły i placówki oświatowe odpowiadające na potrzeby mieszkańców.

Niestety jest trochę rozwiązań i projektów legislacyjnych raczej będących przejawem braku zaufania do organów prowadzących szkoły, do dyrektorów szkół, do kadry pedagogicznej, przeregulowujących oświatową rzeczywistość.

Niektóre rozwiązania prawne potęgują nieufność, zwiększają napięcia pomiędzy podmiotami prowadzącymi szkoły, pomiędzy rodzicami a kadrą szkół. Zamiast tego przydałaby się dobra współpraca wszystkich z pożytkiem dla uczniów. 

Potrzebne jest przede wszystkim uporządkowanie sposobu finansowania zadań oświatowych, zaś zaufanie w sprawach organizacyjnych - odpowiednio i możliwie szeroko - nauczycielom, dyrektorom, organom prowadzącym szkoły. To na lokalnym poziomie trzeba znajdować dobre rozwiązania odpowiadające na wyzwania demograficzne oraz potrzeby oświatowe dzisiejszych czasów.


Jak zapewnić zaufanie do edukacji, do szkół, jak sprawić, aby edukacja była polską racją stanu, wyjętą z bieżącego sporu politycznego? - zapis wątków panelu dyskusyjnego na ten temat znajduje się tutaj: Jeszcze o zmienianiu edukacyjnego świata i o misji służby publicznej.


Katarzyna Hall
Prezeska Stowarzyszenia Dobra Edukacja, minister edukacji narodowej w latach 2007–2011, współzałożycielka wielu szkół niepublicznych.



7 czerwca 2015

Transformacja szkoły w stronę Dobrej Edukacji

Na adres biuro@dobraedukacja.edu.pl otrzymujemy listy nie tylko od potencjalnych liderów nowych Akademii, ale także od liderów istniejących szkół:

Bardzo zainteresował nas Program Dobrej Edukacji. Mamy pytanie. Jesteśmy dobrze postrzeganą w środowisku szkołą niepubliczną. Chcielibyśmy jednak zmienić metody i formy pracy w naszej szkole zgodnie z Waszą ideą. Czy jest to możliwe? Jak by to mogło wyglądać?

Po tego rodzaju pierwszych kontaktach, rozmawiam potem bezpośrednio z osobami zarządzającymi szkołami o wieloletniej tradycji, osiągającymi wyróżniające lokalnie wyniki. Sama 26 lat temu zakładałam jedną z pierwszych w Polsce szkół niepublicznych, do dziś znaną z dobrych rezultatów swojej pracy. Doskonale znam drogę, jaką przeszły środowiska starające się wówczas uczyć inaczej, lepiej, niż w skostniałym wtedy państwowym systemie. Dwadzieścia lat później, szkoły niepubliczne na ogół już tak bardzo nie różnią się od publicznych. Aby w wyścigu o wyniki dalej startować, potrzebny jest coraz większy wysiłek i jednocześnie nauczycielom towarzyszy coraz mniejsze poczucie sensu. Większość polskich szkół całkiem dobrze uczy różnych podstawowych umiejętności, ale chcemy dla naszych uczniów czegoś więcej, co bardzo trudno przy takiej tradycyjnej organizacji pracy zapewnić. Przyszedł czas, aby szkoły niepubliczne znowu spóbowały trochę wyjść z kolein systemu, pokazać inne możliwości.

Program Dobrej Edukacji jest odpowiedzią dla chcących inaczej zdefiniować cele swojej pracy, bliżej uczniom i ich faktycznym potrzebom rozwojowym. Jedni z jego inicjatorów, także wieloletni, bardzo dobrzy nauczyciele systemowi, Beata i Jacek Staniszewscy opisali swój bunt przeciwko różnym rankingom: http://uczymywadewawa.blogspot.com/2015/02/nie-zalezy-nam-na-rankingach.html. Tak naprawdę, w tworzonej przez nich Akademii Dobrej Edukacji po prostu widać troskę o każde dziecko, jego radość, ciekawość, rozwój, postępy. Sama także, już dość dawno temu, pisałam, że egzaminy bedą coraz mniej ważne: http://katarzynahall.natemat.pl/82279,egzaminy-beda-coraz-mniej-wazne. Trzeba uczyć różnych podstawowych, badanych na egzaminach umiejętności, ale jest dużo innych, ważniejszych rzeczy, które mogą i powinny dziać sięw szkołach, takich jak rozbudzanie uczniowskich pasji i zainteresowań, uczenie współpracy, twórczości, wrażliwości na potrzeby innych, wyobrażanie sobie swojej przyszłości. Możemy w tym wszystkim naszym uczniom pomagać.

Spotykając się kilka miesięcy temu z osobami reprezentującymi istniejące od lat, w różnych miejscach w Polsce, zainteresowane zmianami szkoły, odpowiadałam na wyżej cytowane pytanie o prawo do realizowania Programu Dobrej Edukacji, przecząco. Mieliśmy przekonanie, jako założyciele Stowarzyszenia, że możemy zgodzić się na realizowanie Programu Dobrej Edukacji tylko w szkołach prowadzonych przez Stowarzyszenie Dobra Edukacja. Tak łatwiej zapewnić pewną jednolitość programu i procedur. Jesteśmy w trakcie nieustającego tworzenia, doskonalenia koncepcji. Trudno nam było sobie wyobrazić współudział też innych podmiotów w tworzeniu tej naszej koncepcji. Mamy przekonanie, że nasz Program Dobrej Edukacji jeszcze długo nie będzie gotowym formatem, który można po prostu udostępnić, że będzie wymagał ciągłej pracy, zaangażowania, będzie dalej ewoluował, być może za kilka lat nadawał się także do wdrażania w zwykłych szkołach publicznych.

Pytania ze strony istniejących szkół niepublicznych jednak się powtarzają. Wiem, że raczej nierealne jest przekazanie wieloletniego dorobku i tradycji do prowadzenia innemu podmiotowi - naszemu Stowarzyszeniu. Przemyśleliśmy, w odpowiedzi na te pytania, jak możemy zaprosić do współtworzenia i pomóc przeprowadzić transformację szkoły w stronę Programu Dobrej Edukacji. Chcemy stworzyć taką możliwość - aby istniejąca szkoła, jej kadra, stała się częścią grupy pracującej nad rozwojem Programu Dobrej Edukacji, jeśli oczywiście taka jest jej wola.

Wyobrażamy sobie to jako cykl najprawdopodobniej czteroletni - najpierw przynajmniej rok przygotowawczy, a potem stopniowe włączanie w Program Dobrej Edukacji kolejnych uczniów i nauczycieli. Istniejąca szkoła ma konkretne zobowiązania wobec swoich klientów - uczniów i rodziców. Zmiana musi być przygotowana z należytą starannością i ostrożnością, poprzedzona odpowiednim przygotowaniem nauczycieli, przekonaniem rodziców, ma poszerzyć grupę zainteresowanych ofertą edukacyjną szkoły w przyszłości. Opisaliśmy, jak wyobrażamy sobie plan takiej transformacji: http://ide.dobraedukacja.edu.pl/p/instytut-dla-akademii.html.

Na początek, zapraszamy przedstawicieli zainteresowanych szkół do udziału w sierpniowej konferencji: http://ide.dobraedukacja.edu.pl/2015/05/zapraszamy-do-gdanska-19-21-sierpnia.html. Chętnie spotkam się tam z liderami szkół, zainteresowanymi dalszą współpracą.

8 maja 2011

Nowoczesne kształcenie zawodowe i ustawiczne – o zmianach w ustawie o systemie oświaty odcinek 3

…do tej pory nigdzie nie znalazłam informacji na temat zmian w kształceniu zawodowym – czy nauczyciele i dyrektorzy techników i zasadniczych szkół zawodowych mogą otrzymać informacje, jakie konkretne zmiany są zaplanowane dla ich szkół? No i kolejny problem – egzaminy zawodowe, czy można coś z tym w końcu zrobić? Obecny kształt egzaminu zawodowego nie sprawdza umiejętności przydatnych w wykonywaniu zawodu…

Zmiany w kształceniu zawodowym i ustawicznym zapowiadane i konsultowane podczas konferencji wojewódzkich odbywających się w zeszłym roku będą wprowadzane stopniowo, od września 2012 roku, na podstawie zmiany ustawy o systemie oświaty. Projekt zmieniający ją między innymi w tym zakresie ma trafić do prac sejmowych w maju. Co konkretnie w obszarze kształcenia zawodowego ma się zmienić?

Będzie jedna podstawa programowa kształcenia w zawodach, dająca taki sam fundament kształceniu zawodowemu, jaki kształceniu ogólnemu dała zmieniona podstawa programowa kształcenia ogólnego. Szkoły i placówki prowadzące kształcenie zawodowe i ustawiczne będą mogły być grupowane w centra kształcenia zawodowego i ustawicznego. Kształcenie zawodowe będzie mogło być prowadzone w zasadniczej szkole zawodowej, technikum oraz szkole policealnej, a także na kwalifikacyjnych kursach zawodowych organizowanych przez szkoły, placówki i wymienione centra.

W procesie kształcenia zawodowego ważne będzie integrowanie i korelowanie kształcenia ogólnego i zawodowego, w tym doskonalenie kompetencji kluczowych nabytych w procesie kształcenia ogólnego, z uwzględnieniem niższych etapów edukacyjnych. Elastycznemu reagowaniu systemu kształcenia zawodowego na potrzeby rynku pracy, jego otwartości na uczenie się przez całe życie oraz mobilności edukacyjnej i zawodowej absolwentów mają służyć kwalifikacje wyodrębnione w poszczególnych zawodach, objętych klasyfikacją zawodów szkolnictwa zawodowego. Umiejętności i wiadomości, które uczący się ma zdobywać w procesie kształcenia zawodowego opisane będą, zgodnie z ideą europejskich ram kwalifikacji, w języku efektów kształcenia. Obejmą one:
- efekty kształcenia wspólne dla wszystkich zawodów, w tym kompetencje personalne i społeczne;
- efekty kształcenia wspólne dla zawodów z danego obszaru zawodowego;
- efekty kształcenia właściwe dla danego zawodu opisane w kwalifikacji wyodrębnionej w zawodzie lub w poszczególnych kwalifikacjach, jeżeli wyodrębniona została w zawodzie więcej niż jedna kwalifikacja.

System egzaminów potwierdzających kwalifikacje zawodowe będzie umożliwiał oddzielne potwierdzanie każdej wyodrębnionej w zawodzie kwalifikacji.

Kształcenie zawodowe w zawodach ujętych w klasyfikacji zawodów szkolnictwa zawodowego będzie prowadzone w oparciu o podstawę programową kształcenia w zawodach. Zawody „szkolne” pogrupowano, pod względem wspólnych lub zbliżonych kwalifikacji zawodowych wymaganych do realizacji zadań zawodowych, w 8 obszarach zawodowych.

Szkoła w swoim programie kształcenia w danym zawodzie ma uwzględniać opisane w podstawie programowej kształcenia w zawodach:
1. cele i zadania kształcenia zawodowego;
2. efekty kształcenia wspólne dla wszystkich zawodów;
3. efekty kształcenia wspólne dla zawodów z danego obszaru zawodowego;
4. cele kształcenia w zawodzie;
5. określone warunki realizacji kształcenia w danym zawodzie;
6. efekty kształcenia właściwe dla każdej wyodrębnionej w danym zawodzie kwalifikacji.

Organizator kwalifikacyjnego kursu zawodowego w programie nauczania kwalifikacji wyodrębnionej w danym zawodzie ma uwzględniać:
1. cele i zadania kształcenia zawodowego;
2. efekty kształcenia wspólne dla wszystkich zawodów;
3. efekty kształcenia wspólne dla zawodów z danego obszaru zawodowego;
4. określone warunki realizacji kształcenia w danym zawodzie;
5. efekty kształcenia właściwe dla danej kwalifikacji.

Z punktu widzenia pogłębiania więzi szkół z przyszłymi pracodawcami uczniów, warto również zwrócić uwagę na możliwość przekazywania szkół organizacjom pracodawców – w trybie konkursowym, na zlecenie realizowania zadania publicznego. Przykłady szkół zawodowych prowadzonych przez organizacje pracodawców pokazują, że miejsca takie wyróżniają się nowoczesnością i atrakcyjnymi ofertami pracy dla absolwentów. Pracodawcy podejmują się bowiem prowadzenia szkoły tylko wtedy, gdy umieją sprawić, aby kształciła ona dokładnie zgodnie z ich potrzebami.

Na mapie placówek systemu oświaty pojawią się jeszcze centra informacji edukacyjno-zawodowej (CIEZ), prowadzone przez samorząd województwa, które będą miały wśród swoich zadań między innymi:
- zbieranie i udostępnianie szczegółowych informacji dotyczących oferty kształcenia zawodowego i ustawicznego,
- przygotowywanie analiz i przekazywanie jednostkom samorządu terytorialnego informacji w zakresie aktualnych potrzeb rozwoju sieci szkół kształcenia zawodowego, ustawicznego,
- współpracowanie z organizacjami pracodawców,
- monitorowanie regionalnych działań na obszarze województwa związanych z wdrażaniem edukacyjnych projektów europejskich o zasięgu krajowym i regionalnym.

Potrzeby zmian w sieci kształcenia zawodowego zgodne z wymaganiami lokalnego rynku pracy są z pewnością lepiej widoczne z poziomu województwa niż powiatu. Na poziomie województwa są też instrumenty, takie jak możliwość wspierania z funduszy europejskich rozwoju bazy i kierunków kształcenia zawodowego szczególnie istotnych dla województwa. Nowa placówka (CIEZ) ma pomóc samorządowi województwa lepiej widzieć słabe i mocne strony oferty edukacyjnej regionu oraz planować wzmacnianie tych słabych stron zgodnie z potrzebami.

28 sierpnia 2010

Pierwsze przekazane szkoły i przedszkole

Gdy parlament przyjął zmianę w ustawie o systemie oświaty o możliwości przekazywania organizacjom pozarządowym do prowadzenia szkół publicznych, zastanawialiśmy się kto, kiedy i jak szeroko zacznie z tych przepisów korzystać. Nadal miewa miejsce przekazanie szkoły lokalnemu stowarzyszeniu po jej uprzedniej likwidacji, ale zaczęło się również korzystanie z nowych przepisów. Z dniem 1 września 2010 roku gminy przekazały lokalnym organizacjom do prowadzenia 10 szkół podstawowych. Przekazano także jedno przedszkole. Wszystko zdarzyło się w czterech województwach. Pozostałe regiony na razie sprawa ominęła.

Organizacjom gratuluję podjęcia się ważnego dla lokalnych społeczności zadania, pewnie wymagało sporo determinacji i pionierskiej odwagi – jest wśród nich stowarzyszenie, które podjęło się nawet od razu przejęcia trzech szkół!

Samorządowcom, którzy wyszli lokalnym organizacjom naprzeciw, życzę, żeby dzięki temu zyskali mądrych, odpowiedzialnych partnerów, osiągających jak najlepsze efekty w realizowaniu zadań oświatowych i także pamiętali o dobrej z nimi współpracy oraz udzielaniu wymiernego wsparcia, może i ponad to, co jest konieczne z mocy prawa.

Jedenaście pionierskich przykładów zastosowania ustawy dla dobra i rozwoju małych placówek oświatowych z pewnością zasługuje na uważne monitorowanie – jak w praktyce działają nowe przepisy. Pewnie będzie warto coś w nich doprecyzować, aby takim sytuacjom lepiej pomóc.

Wszystkiego najlepszego w nowym roku szkolnym!

12 maja 2010

Skończcie straszyć!

Co jakiś czas docierają do mnie informacje o tym, co rzekomo planuję zrobić. Często ostatnio dowiaduję się na przykład, że moje plany zakładają likwidowanie obszarów, które w rzeczywistości chcę wzmocnić. Skąd się biorą te zmyślenia? Kto i dlaczego straszy środowiska oświatowe i co chce na tym zyskać?

Długa jest lista tego, co według różnych plotek, chcę zlikwidować.
Kiedyś straszono, że zlikwiduję szkolnictwo publiczne. Wprowadzona na wniosek różnych środowisk możliwość przekazywania szkół publicznych do prowadzenia innym podmiotom niż samorządy, na razie występuje bardzo rzadko. A przecież przekazana szkoła i tak pozostaje publiczna.

Potem dowiedziałam się, że podobno w liceum nie będzie się już uczyć historii. Z wielkim trudem przekonywaliśmy, że godzin historii będzie więcej, dzięki czemu będziemy jej uczyć ciekawiej i – szczególnie tej najnowszej – dużo gruntowniej.

Ostatnio coraz częściej słyszę głosy, że zamierzam zlikwidować Kartę Nauczyciela. Związki zawodowe nawet już mobilizują swoich członków do obrony ustawy i są jedynymi, którzy w kontekście Karty używają słowa „likwidacja”. A przecież ich przedstawiciele biorą udział w pracach zespołu, który ma opracować nową Kartę Nauczyciela - dokument lepiej opisujący prawa nauczyciela i wzmacniający ten zawód. Członkami tego zespołu są zresztą przedstawiciele wielu środowisk (w tym również związkowcy), które każdego miesiąca przysyłają do mnie propozycje, co ich zdaniem pilnie i koniecznie w Karcie trzeba poprawić. Po co więc poprawiać go w nieskończoność po każdej takiej słusznej propozycji? Chcę, by środowiska oświatowe wspólnie przygotowały w ramach dyskusji plan, jak ten dokument napisać nowocześniej i lepiej, żeby już nie miał tych zgłaszanych nieustannie mankamentów, ale żeby jednak gwarantował nauczycielom to, co powinien. Oczekuję mądrej, merytorycznej dyskusji na ten temat – dla dobra nauczycieli i całej polskiej oświaty.

Jeszcze bardziej nieprawdopodobna jest plotka strasząca likwidacją szkolnictwa specjalnego. Od miesięcy prowadzimy konsultacje na temat jak lepiej zajmować się uczniami o specjalnych potrzebach edukacyjnych. Wielu spośród nich jest w szkołach masowych i nie otrzymuje optymalnej pomocy. Doświadczenia specjalistów ze szkół i ośrodków specjalnych mogą i powinny tu być pomocne. Chcemy poszerzyć ich oddziaływanie. Na pewno szkoły specjalne będą pracować nadal. Być może, dzięki nowym mechanizmom zajmowania się uczniami w szkołach ogólnodostępnych, będą mieć więcej kandydatów, gdyż rodzice przekonają się lepiej niż dotychczas, że dziecko potrzebuje pomocy specjalistów.

Dlatego dementuję wszystkie te plotki i wymysły i deklaruję – żadnych likwidacji!

1)Szkoły specjalne nadal będą ważnym elementem sytemu edukacji (będziemy za to lepiej, trafniej doradzać rodzicom, do jakiej szkoły czy ośrodka powinni posłać dziecko z danym typem niepełnosprawności)
2)Karta Nauczyciela ma nadal gwarantować bezpieczeństwo nauczycielom (chciałabym, żeby była dokumentem nowocześniej i przejrzyściej sformułowanym)
3)Historii nadal będziemy uczyć w szkołach (a tej najnowszej – nawet gruntowniej)
4)Oświata publiczna nadal będzie istnieć (a małe wiejskie szkoły szczególnie chcemy chronić przed likwidacją).

8 lipca 2009

Listy dodające sił

Od czasu do czasu za pośrednictwem tej strony dostaję listy. Staram się na wszystkie odpowiadać. Dotyczą praw pracowniczych nauczycieli, programów edukacyjnych dla sześciolatków, możliwych sposobów organizacji pracy szkoły, prawa dotyczącego przekazywania szkół. Wyjaśniam, informuję, czasem przy udzielaniu odpowiedzi proszę prawników ministerstwa o pomoc lub – jeśli temat może być interesujący szerzej – przekazuję to co odpiszę również do zamieszczenia w odpowiednich rubrykach strony: MEN informuje. Szczególnie miło jest, jeśli wymiana listów zaczynająca się od różnych pytań, wątpliwości czy żalów kończy się po prostu podziękowaniem. Czasem także dostaję ciepłe słowa. A oto fragmenty dwóch szczególnie sympatycznych, dosłownie dodających sił listów, które przyszły w ciągu ostatniego miesiąca:

Obserwując tryb pisania przez Panią tego bloga zauważyłam, że splata się często z końcem tygodnia. Soboty i niedziele jako luźniejsze poświęca Pani na refleksje. Ale coś Pani chyba wolnego brakuje ostatnio...
Gorączka końca roku!
Życzę zdrowia by podołała Pani zadaniom i pomysłowości na co dzień - w tym samym celu! I odrobinek wakacyjnego odsapnięcia!!!
Piszę „odrobinki” i mam wyrzuty sumienia, ale wciąż czekam na nowe przepisy... i liczę, że starczy Pani sił...

…pragnę Pani serdecznie podziękować, za tę dodatkową godzinę. Jest to duża szansa dla dzieciaków na pomoc i zarażanie aktywnością, pasją. Zauważyłam, że dotychczas najczęściej nauczyciele byli szczęśliwi kiedy tak jak im i dzieciakom się nie chciało – utwierdzając je, że aktywność jest dla frajerów, pokręconych lub lizusów. Dziś dostrzegam szansę na zmianę…
Serdecznie dziękuję również za kąciki zabaw w świetlicy i place zabaw! Z punktu widzenia matki, która ma posłać malucha do szkoły, świetlica jest dla mnie kluczowa. Maluch bowiem musi być porządnie zaopiekowany po zajęciach. Jestem przekonana, że dobra świetlica oraz „wkręcanie” dzieciaków w robienie czegoś interesującego i dobrze zorganizowana pomoc – to podniesienie jakości edukacji i zmniejszenie problemów.
Życzę Pani dużo siły do utrzymania kursu!
Serdecznie pozdrawiam i ciągle trzymam kciuki…


Dziękuję wszystkim, którzy na mnie liczą i jednocześnie zachęcam do czytania tych różnych odpowiedzi gromadzonych na stronach MEN. Tam także jest miejsce do zadawania pytań.

10 marca 2009

Razem damy radę

Apelowałam do Pana Prezydenta o to, aby zechciał patronować narodowej zgodzie wokół edukacji. Ostatnie poprawki w Senacie i w Sejmie uchwalane były głosami wszystkich sił parlamentarnych. Liczyłam, że słuchając również głosów opozycji mozolnie zaczynamy budować tę zgodę. Okazało się, że Pana Prezydenta w obozie zgody wokół edukacji zabrakło.

Weto do ustawy oświatowej z uzasadnieniem, że chodzi o dostęp do edukacji przedszkolnej, to dowód szczególnej hipokryzji. To działanie w interesie utrwalania tego co jest, czyli w obronie wszystkich tych dobrze sytuowanych, których stać na drogie przedszkole, także na planowanie kariery swojego dziecka według własnego pomysłu. Jedni wolą jeszcze przez rok dłużej to dobre, wysoko płatne przedszkole. Inni zdecydują się na badanie swojego dziecka w prywatnej poradni i posłanie go - bez względu na zmiany ustawowe - jako sześciolatka do dobrej szkoły. Jeśli dziecko uczęszczało do dobrego przedszkola jako pięciolatek i szkoła go przyjmie jako sześciolatka, to z pewnością da sobie tam radę, bez tracenia czasu jeszcze przez rok w przedszkolu.

Wiem, że w dobie kryzysu być może nie wszystkie szkoły i przedszkola będzie stać od razu w pierwszym roku zmiany programowej na znaczną poprawę standardu opieki i wyposażenia. Ale chciałabym jak najszybciej zagwarantować każdemu pięciolatkowi przynajmniej dostęp do nauczyciela z sercem i dobrych nowych przedszkolnych programów edukacyjnych. Za rok już wszystkie sześciolatki będą mogły być po wychowaniu przedszkolnym i mieć równe szanse. Jeśli ich rodzice wtedy zdecydują się na szkołę, za rok istotnie poprawi się dostęp nie tylko pięciolatków do edukacji przedszkolnej, ale i trzy- i czterolatków. Bo również te zamożne sześciolatki wtedy zwolnią miejsca w tych najlepszych przedszkolach dla młodszych i biedniejszych. Wierzę, że posłowie i samorządy pomogą. Razem damy radę.

12 stycznia 2009

Tu ciągle jest szkoła

Przekazywanie szkół publicznych przez jednostki samorządu terytorialnego do prowadzenia innym organom, takim jak stowarzyszenia rodziców, które chcą i potrafią zarządzać szkołami efektywniej oraz w sposób lepiej wychodzący naprzeciw oczekiwaniom społeczności lokalnej, jest spotykane również obecnie – najczęściej na terenach wiejskich. Istnieją także przykłady przejmowania ośrodków specjalnych do prowadzenia przez organizacje wyspecjalizowane w pozyskiwaniu wsparcia placówki również z innych źródeł (system opieki zdrowotnej, system pomocy społecznej) czy przejmowania szkół zawodowych do prowadzenia przez przyszłych pracodawców uczniów, co może sprzyjać jakości wyposażenia tych szkół oraz kadry przygotowującej do wykonywania zawodu. Tego typu decyzje, choć służące jakości edukacji oraz wychodzące naprzeciw różnym lokalnym, obywatelskim inicjatywom, są w obecnym stanie prawnym bardzo trudne do podjęcia. Łączą się bowiem z potrzebą – zanim nastąpi rejestracja w nowej formule – przeprowadzenia najpierw procedury likwidacji, co może wzbudzać uzasadniony niepokój danej społeczności szkolnej. W przypadkach, kiedy zamiarem jednostki samorządu terytorialnego nie jest likwidacja, proponuje się wprowadzenie możliwości przekazania przez tę jednostkę prowadzenia szkoły lub placówki publicznej innemu podmiotowi w drodze umowy, której niezbędne elementy wskazano w ustawie. Do przekazania w tym trybie nie stosowałoby się przepisów dotyczących likwidacji. Przekazana szkoła lub placówka nadal zachowywałaby status publicznej, zmianie ulegałby jedynie jej dotychczasowa forma organizacyjno-prawna. Jednocześnie, aby zabezpieczyć ciągłość funkcjonowania takiej szkoły lub placówki, od dnia przekazania określonego w porozumieniu będzie ona otrzymywać odpowiednie dotacje. W projekcie reguluje się także w sposób szczególny postępowanie w sprawach pracowniczych. Regulacje takie są konieczne ze względu na inny zakres przepisów określających prawa i obowiązki pracowników w szkołach i placówkach prowadzonych przez jednostki samorządu terytorialnego oraz w szkołach i placówkach publicznych prowadzonych przez inne podmioty.


Reportaż na temat ochrony małych szkół przed likwidacją