Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia najnowsza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą historia najnowsza. Pokaż wszystkie posty

31 stycznia 2026

O zmienianiu edukacyjnego świata i o misji służby publicznej

Tworzenie dobrze zorganizowanych i dobrze pracujących szkół, dobrze wspierających w rozwoju dzieci i młodzież, to ważny cel dzisiejszych czasów. Można go realizować tworząc poszczególne szkoły, pracując w nich, ale także pracując w lokalnym samorządzie i w rządzie. Dane mi było poznać każdą z tych perspektyw. Cały czas czuję potrzebę działania na rzecz dobrej edukacji. Konferencja podsumowująca ogólnopolski projekt badawczy „Dlaczego chcieliśmy zmieniać świat? Historie twórców szkół z lat 1989–1995” zgromadziła sporą liczbę zaangażowanych uczestników. Spotkaliśmy się wśród osób, które zaczęły tworzyć niezależne szkoły od roku 1989. Wychodziliśmy wtedy naprzeciw autentycznym potrzebom społecznym i byliśmy obdarzeni społecznym zaufaniem. Tworzone rozwiązania organizacyjne i programowe wyznaczały trendy, przenikały potem do oświaty masowej. Klimat wokół tych inicjatyw był zupełnie inny niż teraz. Także z zupełnie innych pobudek niż teraz ludzie podejmowali się zadań publicznych. Mam przekonanie, że również obecnie najlepszą drogą do wskazywania trendów potrzebnych w edukacji są autorskie szkoły, zbudowane w sposób wychodzący naprzeciw dobrze rozpoznanym potrzebom uczniów i lokalnych środowisk. Jeśli mogą jeszcze liczyć na dofinansowanie ze strony rodziców, mają więcej środków na dobre zorganizowanie edukacji niż w szkołach publicznych. Polityczne decyzje ograniczające autonomię nauczycieli, dyrektorów szkół, organów je prowadzących, zawsze będą ograniczać poszukiwanie dobrych rozwiązań. Organizacje prowadzące szkoły niesamorządowe mogą być dobrym partnerem samorządów w realizacji zadania publicznego, jakim jest powszechna obowiązkowa dobra edukacja. Niestety często zamiast wzajemnej inspiracji i współpracy mamy do czynienia z brakiem zaufania, chęcią utrudnienia możliwości funkcjonowania. Nurtuje mnie, jakie rozwiązania systemowe są potrzebne, aby dla dobra dzieci i młodzieży to zmienić. Dyskusja wokół przykładów z historii polskiej edukacji niezależnej może do tego przybliżyć.



Prof. Roman Leppert podsumował na naszej konferencji prowadzony przez siebie panel dyskusyjny „Czy zmiana świata poprzez edukację jest możliwa? Doświadczenie versus złudzenia”. Jego wypowiedź zakończona została nawiązaniem do raportu, jaki przedstawił dr Marcin Rozmarynowski i pytaniem, które pozostało z uczestnikami konferencji: "Jak zapewnić zaufanie do edukacji, do szkół, w tym do szkół niepublicznych, w społeczeństwie nieufności?" Konferencja przedstawiała ogólnopolski projekt badawczy „Dlaczego chcieliśmy zmieniać świat? Historie twórców szkół z lat 1989–1995”, zrealizowany przez Stowarzyszenie Dobra Edukacja dzięki wsparciu Fundacji PZU. Polecam uwadze zapis wypowiedzi podsumowującej prof. Lepperta.
 
.

W tym samym panelu dyskusyjnym Wojciech Książek i wskazał na rolę edukacji niepublicznej w systemie edukacji. Prognozował wzrost jej znaczenia. Powiedział, że możliwość wyboru, jaką stwarza szkolnictwo niepubliczne jest solą demokracji, a szkoły niepubliczne mogą być lustrem i inspiracją. Zaapelował, aby edukacja była polską racją stanu, wyjętą z bieżącego sporu politycznego. Podzielił się też refleksjami na ten temat na swojej stronie. Wspomniał tam nazwiska szeregu osób, działających na rzecz dobrej edukacji przed laty.


Monika Auch-Szkoda z Fundacji PZU była w tej samej dyskusji głosem młodszego pokolenia, zaangażowanego w działania organizacji pozarządowych. Jej wypowiedź dotyczyła starań, aby upowszechniać dobre praktyki edukacyjne i tego, jak sprawić, aby były one prawdziwą inspiracją dla innych jak najszerzej.

Mam przekonanie, że ani szczegółowe rozporządzenia ani instruktażowe szkolenia, nie przyniosą dobrych zmian. Zmiana w edukacji następuje. Nie dzieje się ona wszędzie w jednakowym tempie, ale też różne bardzo są lokalne oczekiwania i potrzeby społeczne. Czym więcej wokół inspirujących przykładów, więcej autonomii i środków na docenienie wysiłków kadry pedagogicznej, tym większe szanse na postęp w dobrych i lokalnie potrzebnych kierunkach. Nadal uważam, że w każdych realiach prawnych można tworzyć dobre szkoły. Można też stanowić regulacje poszerzające pole wolności poszukiwań edukacyjnych dobrych rozwiązań zarówno na szczeblu centralnym, jak i lokalnym.  Martwi mnie, że politycy dzisiejszych czasów działają inaczej niż we wspominanych początkach transformacji.


Moja wypowiedź w tym panelu była wspomnieniem osób pomorskich samorządowców i ministrów edukacji z dawnych lat, jako tych polityków, dla których kierowanie się wartościami w życiu publicznym było ważne. Gdy celem jest po prostu władza, bez troski o dobro wspólne, to wszystko co robimy traci sens.


Materiały dotyczące omawianego projektu i konferencji są dostępne na stronie:  https://historie.dobraedukacja.edu.pl/.

25 stycznia 2026

Dwa tygodnie Dobrej Edukacji - od zmieniania świata do edukacji praktycznej

Zajmujemy się w naszej Dobrej Edukacji tak dużą liczbą tematów i spraw, że trudno o tym dobrze komunikować. Na przykładzie wybranych z ostatnich dwóch tygodni swoich działań, próbuję tu opisać, czym właściwie się obecnie zajmuję.

Ostatnie dwa tygodnie zaczęły się od konferencji - 12 stycznia 2026 r. w Europejskim Centrum Solidarności w Gdańsku odbyła się konferencja podsumowująca ogólnopolski projekt badawczy „Dlaczego chcieliśmy zmieniać świat? Historie twórców szkół z lat 1989–1995”, zrealizowany przez nasze Stowarzyszenie Dobra Edukacja dzięki wsparciu Fundacji PZU. Podczas wydarzenia zaprezentowaliśmy wyniki badań nad początkami szkół niepublicznych w Polsce oraz porozmawialiśmy o ich dziedzictwie, wpływie na współczesną edukację i o tym, co z tamtych doświadczeń pozostaje aktualne dziś. Tym, którzy nie śledzili tego wydarzenia, polecam szczególnie raport z badań oraz nagranie głosów podsumowujących z konferencji (w tym mojego), a także relacje medialne. W konferencji wzięli udział licznie przedstawiciele szkolnictwa niepublicznego z całej Polski, ale też parlamentarzyści, samorządowcy, reprezentanci oświaty publicznej, oświatowi badacze, studenci, wielu znamienitych gości, w tym byli ministrowie i wiceministrowie (Wojciech Książek, prof. Edmund Wittbrodt, prof. Kazimierz Michał Ujazdowski, Krystyna Szumilas, Katarzyna Hall, Joanna Berdzik, Ewa Dudek). Wojciech Książek uświadomił nam, że to co z pasją zaczęliśmy robić w roku 1989 - wdrażać autorskie przyszłościowe rozwiązania edukacyjne, kiedy to tylko zaczęło być możliwe - miało swój początek jako postulat Solidarności jeszcze z roku 1981. Myślę, że uczestnicy będą wspominać tę konferencję jako bardzo inspirujące doświadczenie.



Nasza organizacja wspiera obecnie ponad dwadzieścia szkół i placówek oświatowych. Przedstawiciele kadry kierowniczej tych szkół nie tylko uczestniczyli w opisanej wyżej konferencji, ale spotkali się też następnego dnia, 13 stycznia, aby zaplanować wspólne prace kadry naszych szkół dostosowujące nasz Program Dobrej Edukacji i statuty szkół do projektowanych zmian w prawie oświatowym. Każda zmiana prawna to dla nas naturalna okazja, aby mieć coraz lepiej przemyślane i przygotowane realizowanie naszych Standardów Dobrej Edukacji (Podążanie za potrzebami uczniów, Opieka mentorska, Realizowanie projektów, Ocenianie pomagające rozwijać się, Naturalne środowisko technologii, Przyjazna szkolna przestrzeń, Uczenie się poza szkołą, Zarządzanie społecznościowe).

Jest z nami też kilka ekip, które się do tego dopiero przygotowują i cały czas można do tej naszej grupy tworzącej przyszłościowe rozwiązania edukacyjne dołączać. Jednocześnie zaprojektowaliśmy skorzystanie przez naszych moderatorów współpracy z materiałów zebranych w projekcie „Dlaczego chcieliśmy zmieniać świat?”. Doświadczenia z przeszłości mogą być także inspiracją w przyszłości.


17 i 18 stycznia odbyły się ostatnie zdalne zjazdy współorganizowanych przez naszą organizację dwóch kierunków rocznych kwalifikacyjnych studiów podyplomowych - Zarządzanie oświatą z edukacją spersonalizowaną i Doradztwo zawodowe z mentoringiem spersonalizowanym. Podczas podsumowania pracy na studiach ustaliliśmy, że zaprosimy uczestników studiów na konferencję współpracy przedstawicieli kadry pedagogicznej Dobrej Edukacji w czerwcu. W następnych dniach ogłosiliśmy nabór na kolejną edycję tych studiów. Zapisy trwają.

19 stycznia odbyło się uroczyste otwarcie - z udziałem przedstawicieli lokalnych władz samorządowych - naszej najmłodszej placówki założonej przez Stowarzyszenie Dobra Edukacja – Centrum Akademii Dobrej Edukacji w Pruszczu Gdańskim. Centrum ADE przygotowało ciekawą ofertę zajęć dla dzieci i młodzieży z zakresu nauk matematyczno-przyrodniczych. Wzięli w nim udział też wszyscy pracownicy pomorskich szkół i placówek Dobrej Edukacji. Po uroczystości w ramach konferencji Pomorski Czas Dobrej Edukacji podzieliliśmy się tym, jak pracujemy w pomorskich placówkach Dobrej Edukacji (dalej pokrótce omawianych) i zaplanowaliśmy dalszą współpracę w przyszłości.




Liceum ADE w Gdańsku i Szkoła Podstawowa ADE w Gdańsku tworzą zespół szkół istniejący od 2013 roku. Wypracowano w nich Program i Standardy Dobrej Edukacji. Są jednymi z najstarszych szkół Dobrej Edukacji. Zajmują się doskonaleniem przyjętej koncepcji pracy i dzielą się doświadczeniem.

Instytut Dobrej Edukacji został stworzony, aby wspierać rozwój szkół Dobrej Edukacji w całej Polsce, organizować ich współpracę i wymianę doświadczeń, podnosić kompetencje, aktualizować przyjęte założenia programowe, pomagać zakładać kolejne placówki. Poradnia Instytutu Dobrej Edukacji od 2013 roku wspiera uczniów, rodziców i kadrę ze szkół prowadzonych przez Stowarzyszenie Dobra Edukacja.

Szkoła Podstawowa ADE w Pruszczu Gdańskim też realizuje założenia Dobrej Edukacji, powstała w 2018 roku. Utworzone przy niej ostatnio Centrum ADE ma za zadanie organizować współpracę uczniów szkół Dobrej Edukacji i rozwijać zainteresowania naukami ścisłymi dzieci i młodzieży.

Szkoły Praktyczne to nowy format szkół średnich Dobrej Edukacji. Stawiają na umiejętności praktyczne, są bardziej przyjazne i lepiej nastawione na podążanie za potrzebami dzisiejszych uczniów niż tradycyjne szkoły wyposażające w umiejętności zawodowe.

Przez ostatnie lata wypracowaliśmy Standardy Dobrej Edukacji jako odpowiedź na potrzeby społeczne, umiemy je coraz lepiej realizować w niepublicznych szkołach podstawowych i liceach ogólnokształcących przygotowujących do studiowania.

Chcemy pokazać, że Standardy Dobrej Edukacji mogą także pomóc uczniom nastawionym bardziej na przygotowanie do rynku pracy i nabycie praktycznych umiejętności niż na studiowanie. Tradycyjnie zorganizowane technika i szkoły branżowe wyposażają w konkretne umiejętności zawodowe, ale w warunkach dzisiejszych potrzeb uczniów i rynku pracy dla wielu kandydatów potrzebne jest coś więcej. Praktyczna Akademia Dobrej Edukacji w Gdańsku, będąca zespołem Technikum i Liceum Praktycznego, ma odpowiadać na potrzeby społeczne tych, którym obecnie brakuje dobrych dla nich możliwości. Oferuje kształcenie ogólne na poziomie podstawowym, w przyjaznej atmosferze, konkretny zestaw przedmiotów rozszerzonych, wymaga decyzji co do przygotowywania się do matury w klasie przedostatniej, wtedy - obok priorytetowego w tych szkołach wyposażania w umiejętności praktyczne i przedsiębiorczość - w ostatnim roku nauki zaplanowany jest intensywny kurs przygotowawczy do matury.

21 stycznia miałam ważne inspirujące spotkanie z kadrą naszej Praktycznej Akademii. Liceum Praktyczne istnieje dopiero od 2023 roku. Pierwszy rok nauki tam to intensywny poszerzony kurs biznesu i zarządzania połączony z dużym wymiarem doradztwa zawodowego. Od II klasy uczniowie wybierają semestralne kursy praktyczne. W trakcie całej nauki w szkole powinni ich przejść od 4 do 6. Celem jest spróbowanie różnego rodzaju działalności, uczenie się przedsiębiorczości. Dyskutowaliśmy o tym, jak duży powinien być tam wybór kursów praktycznych, jakiego rodzaju, jakie długie one powinny być, a także czy wprowadzać do oferty technikum nowe zawody, czy raczej wzbogacić ofertę kursów praktycznych. Tradycyjna szkoła przygotowuje albo do kontynuowania nauki, do studiowania, albo do wykonywania jakiegoś konkretnego zawodu podczas pracy etatowej. Na ogół nie przygotowuje do zakładania własnej firmy, choćby małej. W Szkole Praktycznej uruchamiamy wyobraźnię, kursy praktyczne prowadzą osoby, które prowadziły własną restaurację, kwiaciarnię, prowadzą inną działalność usługową, projektową, swoim przykładem i doświadczeniem zachęcają do przedsiębiorczości.

W naszej Poradni IDE wypracowaliśmy sposób diagnozy zainteresowań i mentoringu spersonalizowanego. Dla wielu kandydatów do szkół średnich wybór szkoły praktycznej może być ciekawszy i bardziej odpowiedni niż myślenie o studiowaniu i pracy naukowej. Kadrze pedagogicznej polecamy wypracowane koncepcyjnie przez Poradnię studia z doradztwa zawodowego z mentoringiem spersonalizowanym, zaś ósmoklasistom kursy przygotowawcze do egzaminów zawierające komponent wsparcia psychologicznego.

Na koniec ostatnich dwóch tygodni jeszcze nasz zarząd analizował plany rozwoju trzech Akademii Dobrej Edukacji z innych województw i prowadził rozmowy z ich dyrektorami, których kadencje właśnie się kończą. Dobra Edukacja jest już obecna w większości województw.

Przez te dwa tygodnie brałam jeszcze udział w spotkaniach Pomorskiej Sieci Szkół Niepublicznych i w Radzie Fundacji Wspólnota Gdańska, której jestem członkiem od jej powstania. Ponieważ ostatnio jej skład został poszerzony, poproszono mnie tam o krótkie przedstawienie się. Zajmuję się wdrażaniem Standardów Dobrej Edukacji, odpowiedziałam. Trudno mi było o tym, co właściwie robię, wyczerpująco opowiedzieć i spróbowałam to tu jakoś wyrywkowo opisać. Dobra edukacja to moja pasja od bardzo wielu lat, a kolejne tygodnie zapowiadają się co najmniej równie intensywnie…


1 września 2025

Do Pana Profesora Romana Lepperta o oświatowych liderach

Panie Profesorze, w swoim wpisie na Facebooku z 1 września 2025 roku zwrócił Pan uwagę na fakt, że jubileusz 35-lecia pełnienia funkcji dyrektora Zespołu Szkół STO na Bemowie świętuje właśnie Jarosław Pytlak i że już sam fakt 35-letniego kierowania jedną szkołą stanowi w naszym kraju fenomen wart odnotowania i że nie zna drugiego przypadku tak długiego kierowania jedną placówką.

Jestem pewna, że takich osób jest dużo więcej, sama znam kilka naprawdę wybitnych postaci o dorobku stworzenia wyjątkowych szkół. Na pewno trzeba na to wielu lat, bo szkoła nie powstaje z dnia na dzień. Między innymi dlatego z prof. Marią Mendel byłyśmy pomysłodawczyniami powstania projektu Dlaczego chcieliśmy zmieniać świat? Historie twórców szkół z lat 1989–1995.

Projekt ma ocalić od zapomnienia historie, które zaczęły się ponad 30 lat temu, takie jak historia Jarosława Pytlaka, choć może mniej powszechnie znane. Jarosław Pytlak akurat postanowił nie przystępować do tego projektu, ale organizatorzy zebrali w pierwszej edycji 20 chętnych szkół i mają nadzieję na jeszcze kolejne edycje. Niektóre mają cały czas tych samych założycieli - liderów. Inni liderzy wychowali naprawdę godnych następców. Są też tacy, którzy już od nas odeszli, zaś ich dzieła nadal trwają i tym samym jeszcze ważniejsze jest porozmawiać z tymi, którzy ich pamiętają. Sama zaczęłam o tym myśleć, gdy dowiedziałam się o śmierci Witolda Gromadzkiego, założyciela i wieloletniego dyrektora I Liceum Ogólnokształcącego Fundacji „Ekos” w Swarzędzu, z którym wspólnie na początku lat dziewięćdziesiątych w imieniu Krajowego Forum Oświaty Niepublicznej dyskutowaliśmy w MEN o zapisach prawnych regulujących status oświaty niepublicznej. Był to ktoś naprawdę wyjątkowy i taka jest też stworzona przez niego szkoła.

Zapraszam Pana Profesora na konferencję podsumowującą efekty tego projektu. Pewnie będzie okazja poznać parę ciekawych edukacyjnych historii. Sama z racji własnego życiorysu znam ich sporo ze świata oświaty niepublicznej. Ale pewnie co najmniej równie sporo jest ich w oświacie publicznej, bo szkół publicznych jest po prostu więcej.

Z bliska znam jedną, naprawdę wybitną. Wiesław Kosakowski – dyrektor III Liceum Ogólnokształcącego im. Marynarki Wojennej RP w Gdyni i założyciel tam Gdyńskiej Szkoły Matury Międzynarodowej został dyrektorem w 1990 roku. Zapamiętałam tę datę, bo po wygraniu konkursu na dyrektora zrezygnował z roli nauczyciela geografii w Gdańskim Liceum Autonomicznym, które zakładałam… Spotykaliśmy się potem wielokrotnie. Jego szkoła we wszystkich ogólnopolskich rankingach zajmuje od lat czołowe miejsca. Jej uczniowie wygrywają wiele różnych olimpiad. Jest tam szczególna kuźnia uczestników i laureatów olimpiad informatycznych. Można jeszcze dodać, że sam dyrektor jest opiekunem naukowym największej liczby finalistów i laureatów w całej historii rozgrywania Olimpiady Geograficznej. Sposób organizacji pracy szkoły jest cały czas naprawdę autorski, umożliwiający te różne sukcesy. Było przy niej - kiedy mogło - ciekawie zorganizowane gimnazjum. Absolwenci od pokoleń tworzą ważne trójmiejskie środowisko. Rok temu, gdy świętowali XXX-lecie matury międzynarodowej w Polsce, miałam okazję pogratulować mu tej drogi. To on tych kilka lat wcześniej, gdy zaczął swoją dyrektorską drogę, do Polski ją sprowadził. 



Nie wszystkie liderskie oświatowe postaci są autorami popularnych blogów, ale na pewno takich długoletnich jak Wiesław Kosakowski dyrektorów szkół publicznych jest dużo więcej. Zachęcam do zbadania tego zjawiska.

3 sierpnia 2025

Co nowego w szkołach od września?

Nauczyciele są teraz na wakacjach. Osoby zarządzające szkołami śledzą, czy i co nowego przyjdzie im jeszcze wdrażać w nowym roku szkolnym. Jest co śledzić - minister edukacji skierował ostatnio do prac legislacyjnych 2 projekty zmiany ustawy Karta Nauczyciela i 4 projekty zmiany ustawy Prawo oświatowe.

Ze strony z zapowiedziami Reforma 26 można wyczytać, jaki jest proponowany kalendarz zmian programowych. Zanim jednak wejdą te całościowe zmiany, stoimy przed wdrożeniem innych zmian, które z natury rzeczy będą obecne krótko, bo wkrótce zgodnie z zapowiedziami ma zmienić się wszystko jeszcze raz. Przetacza się dyskusja nad nowymi podstawami programowymi, w tym lekturami - dokumentem, którego jeszcze nie ma i nie wiadomo w jakim kształcie będzie, ponieważ pani minister robi wrażenie, jakby nie miała jasności, czy chce podpisać się pod efektami pracy powołanych przez siebie ekspertów. Zdecydowanie lepiej byłoby prowadzić tę dyskusję w oparciu o analizę pokazanego projektu rozporządzenia. Na razie wydaje się, że chodzi raczej o zajęcie opinii publicznej i odciągnięcie uwagi od chaosu spowodowanego przez sporą liczbę innych ustaw i rozporządzeń wyciągniętych obecnie z szuflad ministerstwa.


Tymczasem teraz trzeba spojrzeć na sens zmian programowych, które musimy wprowadzić w szkołach od września. Tryb ich wprowadzenia wzbudza poważne wątpliwości. Do tego wszystkiego dochodzą kłopoty ze zmieniającymi się przepisami dotyczącymi otrzymywania i rozliczania dotacji oświatowych, komplikującymi się coraz bardziej, szczególnie jeśli chodzi o sytuację nowych szkół oraz uczniów o specjalnych potrzebach edukacyjnych. Przygotowując się do nowego roku szkolnego stoimy przed wielością różnych dość skomplikowanych zadań zapewnionych nam przez ministra. O entuzjazm do pracy w szkołach coraz trudniej…

Gdy wchodziła w życie zmiana strukturalna i programowa przygotowana przez minister Zalewską, przygotowałam tabelę obrazującą, jak przemijały kolejne ministerialne koncepcje programowe. Dziś (powyżej) narysowałam jej prawdopodobny dalszy ciąg. Wynika z tego, że programy według minister Zalewskiej (z korektami ministrów Czarnka i Nowackiej) łącznie obejmą 9 roczników uczniów szkół podstawowych i 8 roczników szkół średnich. Jak długo przetrwają pomysły obecnie pracujących pod politycznym obstrzałem ekspertów, czas pokaże...

Każda zmiana podstawy programowej czy wprowadzenie nowego przedmiotu to nie tylko rozporządzenie ministra, to także potrzeba przygotowania i przyjęcia w szkole nowego programu nauczania. Nauczycielom pracującym w oparciu o programy autorskie dostarcza to sporo pracy, ponieważ realizowany autorski program szkolny wymaga dostosowania - powinien być zgodny z aktualnie obowiązującym rozporządzeniem. Wielu nauczycieli proponuje po prostu programy przygotowane dla nich przez wydawnictwa edukacyjne, które zachęcają w ten sposób do wyboru podręcznika.

To, co się dzieje na lekcji, zależy jednak przede wszystkim od pomysłów, osobowości, przygotowania do pracy konkretnego nauczyciela, który na całe szczęście realizując konkretne treści ma prawo rozkładać akcenty, dobierać materiały edukacyjne, zgodnie ze swoją wiedzą, wrażliwością i w oparciu o znajomość potrzeb, zainteresowań, zdolności swoich uczniów.

Kluczowe dla procesu edukacji jest, jak się czuje w tym wszystkim nauczyciel, czy podchodzi do swojej pracy z zaangażowaniem i poczuciem sensu, jeśli wdraża jakąś zmianę, czy czuje się do tego dobrze przygotowany i przekonany. Trudno o entuzjazm uczniów wobec poznawania nowych treści, jeśli jego przewodnikowi w tym procesie tego entuzjazmu brak. Niestety, czym bardziej drobiazgowe instrukcje i poziom szczegółowości ministerialnych zaleceń, tym trudniej o poczucie twórczości, sprawczości, autonomii nauczyciela, niezbędne, aby jego lekcje były ciekawe, wciągające i angażujące uczniów, dające dobre efekty. Zmiany programowe wchodzące od września wzbudzają różne wątpliwości - każda inne.

Edukacja obywatelska
Edukacja obywatelska ma pojawić się w szkołach średnich od września 2025 roku. Kwalifikacje do prowadzenia zajęć tego przedmiotu mają nauczyciele historii i wos. Wcześniej, gdy wdrożyli już założenia reformy minister Zalewskiej, zostali zobowiązani do wprowadzenia - zamiast przedmiotu wos na poziomie podstawowym - przedmiotu hit ministra Czarnka. Bardzo wielu z nich wtedy wybrało pracę na tym przedmiocie w oparciu o swoje programy autorskie, bez podręczników, których zgodnych ze swoją wizją nauczania historii nie znaleźli. Jak tylko sobie z tym jakoś poradzili, zostali przywitani przez minister Nowacką po prostu zabraniem im godzin. Pilna likwidacja tego przedmiotu połączona z zapowiedzią zastąpienia go edukacją obywatelską, ale wchodzącą rok później, nie mogła ich ucieszyć, bo pracy mieli przez ostatni rok mniej. Myślę, że bez względu na to, czy mają poglądy bliższe minister Nowackiej czy ministrowi Czarnkowi, teraz już wyczekują, czy i jakim przedmiotem zastąpi edukację obywatelską kolejny minister. A może “stary” wos jednak wróci? Historycy zawsze byli “na pierwszej linii frontu” zmian programowych i w swojej większości chyba mają do nich coraz większy dystans.

Edukacja zdrowotna
Generalnie, dobra edukacja zdrowotna jest nam wszystkim bardzo potrzebna. Dotychczas najbardziej poczuwali się do jej realizowania nauczyciele w-f, przyrody i biologii, każdy w zakresie powiązanym z celami swojego przedmiotu. Oprócz tego występował osobny przedmiot wdż. Rodzice mogli zdecydować, że rezygnują z niego, sami przejmując odpowiedzialność za tę sferę edukacji swoich dzieci, zgodnie ze swoim światopoglądem. Decyzja o zlikwidowaniu tego przedmiotu i włączeniu omawianych tam treści do dużo szerszej i obowiązkowej edukacji zdrowotnej okazała się trudna do przyjęcia przez opinię publiczną, przede wszystkim z powodu dotychczasowej fakultatywności wdż. W społecznościach pracowników szkół byłaby lepiej przyjęta, jeśli byłaby częścią całościowej zmiany podstawy programowej obejmującej wszystkie przedmioty i dodatkowo poprzedzona dobrym przygotowaniem nauczycieli tego nowego przedmiotu. Większość nauczycieli wf, biologii, wdż nie czuje się przygotowana do realizowania nie-swoich dotychczas treści. Realizacja tego przedmiotu może być im powierzona i nie zawsze będą się z tym dobrze czuli. Lepsza byłaby tu obecnie współpraca kilku nauczycieli o różnych kwalifikacjach, ale w szkołach jest to trudne do zorganizowania. Dodatkowo, pod naciskiem opinii publicznej przedmiot został wycofany z puli obowiązkowej i ta decyzja przysporzyła pani minister przeciwników nie tylko wśród tych, którzy takiego przedmiotu nie chcieli, ale także wśród entuzjastów jego wprowadzenia. Do tego jeszcze będzie tu oczekiwanie ułożenia edukacji zdrowotnej w planie zajęć na końcu czy początku, jeśli nie wszyscy na nią będą chodzić, co przy już zarządzeniu przez ministra tego, aby tak usytuować religię i etykę, może uczynić plan zajęć w ogóle niemożliwym do ułożenia…

WF
Dodatkowo, w środku wakacji została podpisana nowa podstawa programowa wychowania fizycznego. Trudno zrozumieć, dlaczego akurat ten jeden przedmiot ma zmienioną podstawę programową wcześniej niż wszystkie pozostałe. Gdy rozpoczynały się prace nad zmianą podstawy programowej wf, ich głównym uzasadnieniem było wprowadzenie nowego obowiązkowego przedmiotu edukacja zdrowotna. Wydaje się, że chodziło o to, aby nie było dublowania treści obowiązujących na obu przedmiotach. Tymczasem edukacja zdrowotna nie stała się obowiązkowa, zaś podstawa programowa wf zrobiła się dużo bardziej obszerna i jednak inaczej wyglądająca niż wcześniej. Pozostawiam już fachowcom analizę, czy tych, którzy nie wybiorą edukacji zdrowotnej, jednak nie pozbawimy jakichś ważnych treści dotychczas obecnych na wf. Przede wszystkim nauczyciele wf zyskali w środku wakacji obowiązek przygotowania nowych, zgodnych z nową podstawą programową, programów nauczania. Za nich żadne wydawnictwo raczej tej pracy nie wykona, bo nowych podręczników do wf nie będzie. Gdy wrócą do pracy pod koniec sierpnia mogą być wręcz zaskoczeni tą pilną koniecznością. Czy nie można było poczekać z wprowadzeniem tej zmiany na całościową zmianę obejmującą wszystkie przedmioty? Za rok i tak nieco znowu ta podstawa wf się zmieni. Nauczyciele wf pewnie odbiorą te całe zamieszanie raczej jako “sztukę dla sztuki” i będą pracować podobnie jak zazwyczaj… Pozostaje liczyć, że lubią swoją pracę i ich te dodatkowe coroczne obowiązki pracy programowej do sensownego działania nie zniechęcą.


Podsumowując, jestem zwolenniczką prowadzenia eksperckich prac programowych i zmieniania podstaw programowych mniej więcej średnio co 10 lat, aby uczyć zgodnie z aktualną wiedzą naukową i wymogami współczesności. Natomiast nie widzę wielkiego sensu w “doklejaniu” w politycznym trybie pilnym nowych przedmiotów pomiędzy bardziej przemyślanymi zmianami całościowymi, bo powoduje to najczęściej jedynie kolejne ruchy tego samego typu za parę lat. Przypomnę tu zarzucony postulat wielu środowisk oświatowych - postawiony przed rozpoczęciem działania koalicji 15 października - bardzo zmęczonych wówczas mającymi charakter polityczny zmianami w edukacji, aby powstało ciało eksperckie wypracowywania politycznej zgody wokół edukacji nazwane Komisją Edukacji Narodowej.

Dobre wypracowanie i wdrożenie sensownych zmian w edukacji wymaga czasu przekraczającego jedną polityczną kadencję. Zamiast rozpętywania kolejnych publicznych awantur o historię, lektury czy miejsca pamięci i kultury godne obowiązkowych wycieczek, przydałby się wszystkim stronom politycznego sporu wspólny namysł nad tymi zagadnieniami. Doświadczenia wielu ostatnich lat pokazują, że właściwie w każdym obszarze życia społecznego trudno o zgodę. Edukacja jest obszarem szczególnym. Postawienie na jej czele osoby zajmującej się autopromocją swoich dość radykalnych poglądów (więcej o tym, że w edukacji dzieje się to nie pierwszy raz) sprawia, że nawet sensowne efekty prac programowego zespołu eksperckiego będą obecnie obiektem silnych ataków politycznych. Bez wrócenia do postulatu powołania Komisji Edukacji Narodowej trudno będzie przełamać tę rozkręcającą się falę ataków (więcej o potrzebie uspołecznienia zarządzania systemem oświaty).

Wypracowanie sposobu ustalania w zgodzie, co naprawdę jest aktualnie potrzebne polskim dzieciom i młodzieży, mogłoby stać się wreszcie bardziej trwałym i łączącym elementem powszechnej edukacji. Musimy pamiętać, że rodzice i nauczyciele to bardzo duże grupy społeczne i są wśród nich wyborcy wszystkich partii. Wszyscy oni źle znoszą traktowanie edukacji jako kolejnego elementu politycznego konfliktu. Powinien ich łączyć wspólny cel - dobra edukacja polskich dzieci.


17 sierpnia 2024

Wychowanie patriotyczne - jak?



Bardzo ważne jest nieustające prowadzenie lokalnej i centralnej debaty nad najbardziej aktualnymi celami wychowania patriotycznego, połączonymi z miejscami i faktami z naszego otoczenia, naszej historii i kultury. Wychowanie nie odbywa się dzięki politycznym deklaracjom, ale dzięki spowodowaniu faktycznego zaangażowania w to wszystkich dorosłych, którzy są w otoczeniu dziecka.

Edukacja na podstawie bezpośredniego kontaktu z zabytkami, placówkami kultury, miejscami dziedzictwa przyrodniczego, jest dużo bardziej skuteczna niż na podstawie samych podręczników. Uczniowie powinni od najmłodszych lat wychodzić ze szkoły, poznawać najpierw swoją najbliższą okolicę, a następnie miejsca bardziej odległe.

Uczenie się poza szkołą to ważny standard dobrej edukacji. Chyba 18 lat temu, gdy było moim udziałem pełnienie funkcji zastępcy prezydenta Gdańska, Pawła Adamowicza, został stworzony w Gdańsku projekt: Akademia Gdańskich Lwiątek, który jest realizowany do dziś. Tysiące uczniów klas I-III szkół podstawowych co roku ze specjalnymi indeksami odwiedza ze szkołą lub z rodzicami miejsca charakterystyczne dla Gdańska i regionu, zdobywa tam potwierdzające to pieczątki, a na zakończenie najaktywniejsi w tej akcji otrzymują nagrody i dyplomy, tak jak i ich nauczyciele. Inicjatywę rozwija od lat przy wsparciu miasta Fundacja Wspólnota Gdańska. Dzięki programowi każde dziecko dowiaduje się się, jak wygląda i jaką ma historię Dwór Artusa, Żuraw, Park i Katedra w Oliwie, odwiedza Muzeum Gdańska, Muzeum Morskie, Europejskie Centrum Solidarności, może być dumne z historii swojego miasta.

Gdy Kazimierz Ujazdowski, koordynujący przygotowanie projektu ustawy o wychowaniu patriotycznym, zwrócił się do mnie, aby skonsultować pomysł wychowania patriotycznego młodzieży szkół ponadpodstawowych poprzez obowiązkowe wyjazdy do miejsc najważniejszych dla naszej historii, podzielił się swoją obserwacją nauczyciela akademickiego, że obecnie bardzo wielu studentów nigdy nie było na Wawelu czy na Zamku Królewskim w Warszawie i że powinno się to zmienić. Samo ustalenie listy tych miejsc najważniejszych jest poważnym i trudnym zadaniem, chyba trudniejszym niż ustalenie listy lektur w podstawie programowej, nad którą odbywa się przy każdej ich nawet drobnej zmianie, wielka rytualna narodowa dyskusja, gdyż większość z nas czuje się przez swoje lektury z dzieciństwa jakoś uformowana i ma do nich przywiązanie. Jakie miejsca są dla nas wszystkich ważne, jeszcze narodowo nie dyskutowaliśmy…

Mały mieszkaniec Krakowa czy jego okolic pewnie powinien trafić ze swoją szkołą na Wawel już na etapie edukacji wczesnoszkolnej, tak jak mieszkaniec Gdańska stosunkowo wcześnie może poznać Europejskie Centrum Solidarności. Gdy jednak do odwiedzenia tych miejsc - z uwagi na odległość - potrzebny jest dłuższy wyjazd, lepiej zrealizować go ze starszą młodzieżą, no i potrzebne są na to określone środki.

Mając w pamięci doświadczenie gdańskich lwiątek, podsunęłam pomysł, że ustalanie takich miejsc lokalnej czy narodowej dumy warto byłoby przenieść na poziom lokalny, samorządowy i uczniowie mogliby rozpocząć je odwiedzać od najmłodszych szkolnych lat (zostawić temat na poziom liceum, to trochę późno i za dużo przez lata edukacji ponadpodstawowej zobaczyć się nie da). Miejsca godne uwagi i mogące być powodem do lokalnej dumy są w każdym powiecie. Na pewno powinny je umieć wskazać władze samorządowe, a najlepiej, aby zajęła się tym rada oświatowa, powołana przy samorządzie.

Rozdział “Społeczne organy w systemie oświaty” jest w polskim prawie od bardzo dawna, w pewnym momencie został przeniesiony z ustawy o systemie oświaty do ustawy Prawo oświatowe. Jednak Krajowa Rada Oświatowa nie zaistniała na podstawie tych przepisów nigdy, zaś samorządowe rady oświatowe funkcjonują w bardzo niewielu miejscach.

Znowu, właśnie 18 lat temu, wyszłam z inicjatywą powołania Gdańskiej Rady Oświatowej. Funkcjonowała chyba przez trzy kadencje samorządu, ale teraz już jej nie ma. Obecnie za to jestem członkinią Pomorskiej Rady Oświatowej, na której czele osobiście stoi marszałek. Nie wiem, w ilu miastach czy regionach jeszcze są teraz takie rady. Choć prawna możliwość jest, często widzi się taki organ raczej jako niepotrzebny kłopot i do wyjątków na razie należą władze samorządowe, które chcą wsłuchiwać się w głosy lokalnego oświatowego środowiska, którym mocno zależy na dobrej edukacji (akurat pomorski marszałek od wielu lat traktuje priorytetowo kwestię edukacji, znany jest między innymi ze zorganizowania już wiele lat temu nośnego programu Zdolni z Pomorza, który umożliwia zdolnej młodzieży szkolnej kontakt i rozwój pod kierunkiem pracowników akademickich).

Być może, jeśli wśród kompetencji powiatowej i wojewódzkiej rady będzie wskazanie miejsc lokalnej dumy uczniom, rodzicom i nauczycielom z danego regionu, zacznie się bardziej masowe tworzenie takich rad i nastąpi autentyczna lokalna i narodowa dyskusja o wychowaniu patriotycznym dzieci?

W ustawie o wychowaniu patriotycznym zaproponowano też utworzenie zamiast Krajowej Rady Oświatowej organu o trochę innej konstrukcji - Komisji Edukacji Narodowej. Taki centralny organ w systemie oświaty mógłby być miejscem prowadzenia eksperckiej debaty nad rozwiązaniami proponowanymi w systemie oświaty, bowiem zbyt często zmienia się polityczny kierunek myślenia o edukacji, aby mogło to mieć rzeczywisty wpływ na szkołę, w której uczeń spędza kilkanaście lat. Zakłada się, że wszystkie osoby wchodzące w skład KEN powinny wyróżniać się dorobkiem zawodowym, naukowym lub eksperckim w obszarze polityki edukacyjnej.

Pomysł konstrukcji takiego organu pojawił się w opracowaniu Mapa drogowa dla edukacji przygotowanym przez przez sieć organizacji społecznych - SOS dla Edukacji w czasie rządów ministra Czarnka i w opozycji do jego dość jednostronnego podejścia do zarządzania edukacją. Pewnie podczas prac sejmowych nad projektem ustawy warto jeszcze raz przemyśleć skład i wielkość tego organu. Ważne jednak, aby w końcu zaistniał…

Jeśli jednym z ważnych zadań Komisji Edukacji Narodowej byłoby przygotowywanie corocznego komunikatu dla szkół, po zebraniu informacji od samorządów o ich propozycjach, o miejscach wyjść i wycieczek zalecanych w poszczególnych regionach na danych etapach edukacyjnych (kryteria wyboru takich miejsc powinny uwzględniać dostosowanie poznawanych zagadnień do wieku uczniów oraz do odległości danego miejsca od szkoły) i możliwe byłoby w niej uczestnictwo przedstawicieli wszystkich wojewódzkich rad oświatowych, mogliby oni nawet w tej radzie stanowić większość. Najsmutniejsze jest jednak to, że tych wszystkich rad na razie po prostu nie ma. Bardzo przydałoby się nam prawdziwe uspołecznienie zarządzania systemem oświaty.

Tymczasem ogólnopolski katalog miejsc, z których możemy być dumni, uwzględniający przynajmniej po kilka takich miejsc w każdym powiecie, może być bardzo ciekawym opracowaniem, dostarczającym inspiracji nauczycielom do planowania edukacji patriotycznej swoich podopiecznych. Może się także okazać interesujący dla rodziców, planujących wakacyjne wyjazdy z dziećmi w ciekawe miejsca.

Potrzeba przygotowania takiego katalogu ważnych w regionie miejsc może też spowodować powołanie lokalnych rad oświatowych tam, gdzie ich nie ma, czy znalezienie partnerskich organizacji pozarządowych (jak opisana wyżej Fundacja Wspólnota Gdańska), które zajmą się pomocą szkołom w organizowaniu wyjść i wycieczek do miejsc, z których możemy być dumni.

Debata w każdym powiecie i województwie nad listą miejsc, które warto poznać, mogłaby być debatą poruszającą emocje, skłonić lokalne władze oraz mieszkańców do namysłu, czy dostatecznie dbają o swoją okolicę, czy odpowiednio pielęgnują i sami dobrze znają miejsca godne pokazania dzieciom. Może wpłynąć na zmiany postaw osób dorosłych, aby ich oddziaływanie wychowawcze na dzieci było autentyczne.

Lokalna i ogólnokrajowa debata nad celami wychowania patriotycznego, które mogą być zrealizowane dzięki uczeniu poza szkołą, w miejscach z których możemy być dumni, wskaże nauczycielom, jak ważne i skuteczne może być częste wychodzenie ze szkoły i prowadzenie edukacji poza szkołą. Aby element ten był trwały potrzebne jest jeszcze systemowe podejście do wynagradzania nauczycieli na wycieczkach, aby nie zdawać się w kwestii organizowania wyjść wyłącznie na wyjątkowych pasjonatów, ale aby organizowanie ich było naturalnym elementem pracy nauczyciela.

Społeczne organy odpowiedzialne za opiniowanie spraw dotyczących edukacji na wszystkich szczeblach mogą zaangażować w dyskusję nad wychowaniem szersze kręgi osób niż obecnie i poruszyć lokalne środowiska, lokalną opinię publiczną. Jednocześnie, mielibyśmy autentyczny wpływ lokalnych środowisk na cele wychowania. Skądinąd na ogół słuszne cele wychowawcze pracy szkoły wynikające z podstawy programowej i szkolnych programów wychowawczych, niestety często bardziej leżą w dyrektorskich szufladach niż są realizowane każdego dnia. Lokalnie ustalane miejsca, ważne dla naszej tożsamości, odwiedzane przez wszystkie dzieci, mogą to zmienić, bardziej zaangażować szkołę i rodziców w formowanie w dzieciach i młodzieży lokalnej i narodowej dumy.


18 grudnia 2022

Co jest teraz ważne? Trzy wyzwania

Zajmuje mnie teraz mocno:
  • nowy model wspierania szkoły w rozwoju;
  • upowszechnianie i ulepszanie Standardów i Programu Dobrej Edukacji;
  • praca koncepcyjna nad nowymi typami szkół.

Aby planować w edukacji trzeba zarówno patrzeć w przyszłość, jak i wstecz. Trzeba mieć też pewność co do wartości, które są dla nas ważne, choć nasze wyobrażenia o przyszłości mogą być nietrafne a życie nas jeszcze nieraz zaskoczy. Szkoły jednak podążają za zmieniającym się światem a praca w nich wygląda inaczej niż przed laty.


Na zdjęciach jestem z grupami liderskimi ekip Akademii Dobrej Edukacji w Gdańsku
i Akademii Dobrej Edukacji w Warszawie, z którymi teraz zmieniam edukacyjny świat,
zdjęcia zrobili Przemysław Koronkiewicz i Piotr Marciszuk.

Mam wdzięczność wobec nauczycieli, którzy ze mną pracowali w latach 60. i 70. ubiegłego wieku, i wielu ważnych rzeczy mnie nauczyli, ale na pewno nie byli w stanie przewidzieć rzeczywistości społecznej i technologicznej, w jakiej ich uczniom przyjdzie żyć i pracować. Przemiany społeczne lat 80. i 90., zmiany technologiczne, które zaszły w kolejnych dekadach, były nie do przewidzenia.

Ten, kto z niezachwianą pewnością mówi, że wie, w którą stronę ma zmierzać szkoła i jak będzie wyglądać za ileś lat, na pewno tego nie wie. Dalej jesteśmy w tej sprawie tak samo bezradni i tak samo mało wiemy o przyszłości społecznej i technologicznej, jaka czeka obecnych uczniów, jak moi nauczyciele z lat 70. ubiegłego wieku wiedzieli wtedy o czasach, które nadeszły dziś. Kierunek zmian, jakie nastąpią, może być bardzo różny. Ale tu i teraz warto działać na rzecz szkoły dbającej o potrzeby uczniów. Swoje refleksje, jak teraz zmieniać szkołę, zarówno patrząc z perspektywy nauczyciela współtworzącego szkołę czy zarządzającego szkołą, jak i z perspektywy politycznej, centralnej, zawarłam w swojej książce "Szkoła przyszłości. Jakich zmian potrzebujemy w edukacji?".

Chcę dobrze wykorzystać czas, który mi pozostał i dzielić się swoim doświadczeniem z tymi, którzy są kolejnymi pokoleniami tworzącymi polską szkołę. Widzę mocno, że mam tego czasu coraz mniej, szczególnie gdy dowiaduję się, że zmarła kolejna osoba z mojej licealnej klasy. Dopinguje mnie to do pracy coraz bardziej intensywnej.

Zadania, na których jestem skupiona obecnie przede wszystkim to:
  • wspieranie w dobrym rozwoju szkół, w których tworzeniu brałam udział - Akademii Dobrej Edukacji;
  • wspieranie szkół, które chcą podążać podobną drogą, realizować nasze Standardy Dobrej Edukacji;
  • wspieranie tych, którzy są na zupełnym początku drogi, pomaganie im w założeniu szkoły realizującej Program Dobrej Edukacji.

Wszystko to pośrednio służy wypracowaniu i testowaniu modelu wspierania szkoły, który jest potrzebny, a który w systemie edukacji nie został wdrożony, choć kiedyś rozpoczęto jego tworzenie.

Oprócz tego widzę potrzebę ulepszania naszego Programu Dobrej Edukacji, praca nad czym ma właściwie charakter ciągły i może być przydatna w przyszłości w myśleniu nad tym, jakie powinny być podstawy programowe, jak w sposób spersonalizowany powinno się wspierać uczniów w rozwoju.

Widzę też potrzebę pracy nad nowymi rodzajami szkół, odpowiadającymi na wyzwania dynamicznie zmieniającej się teraźniejszości i nadchodzącej przyszłości.

Parę dekad temu przeżywaliśmy wielki wzrost upowszechnienia wykształcenia średniego i wyższego. Obecnie obserwujemy podejmowanie przez młodych ludzi decyzji o wyborze przyszłego zawodu z pewnym opóźnieniem, zmienianie wybranych kierunków kształcenia, mniejsze zainteresowanie studiowaniem. W dzisiejszych czasach formalne wykształcenie koniecznie jest jedynie w niektórych zawodach (jak na przykład prawnik, lekarz, nauczyciel). W wielu innych liczą się przede wszystkim praktyczne umiejętności, zebrane doświadczenia. Potrzebna jest pewna baza wiedzy ogólnej i nastawienie na rozwój. Nie daje tego ani skoncentrowanie się przede wszystkim na zakuwaniu do matury w tradycyjnie zorganizowanym liceum ani wczesna decyzja o wyborze ścieżki zawodowej - uzyskaniu konkretnych kwalifikacji w szkole branżowej czy technikum. Nie znaczy to, że te dwie ścieżki są złe, ale nie są dobre dla wszystkich. Potrzebna też jest trzecia droga, dająca więcej czasu na dojrzewanie do znalezienia swojej drogi zawodowej, zamiast konieczności szybkiego podejmowania często trochę przypadkowych decyzji.

Realizujących podobne działania jest więcej. Autorskie pomysły edukacyjne z początku lat dziewięćdziesiątych przeniknęły do całego systemu około 10 lat później. Teraz też praca tego rodzaju może być postrzegana jako drożdże, które wpłyną na zmiany w całym systemie edukacji, na lepsze możliwości rozwojowe ogółu dzieci i młodzieży w przyszłości.

3 listopada 2022

Spotkania autorskie - w listopadzie Trójmiasto

We wstępie do książki "Szkoła przyszłości. Jakich zmian potrzebujemy w edukacji?" napisałam między innymi:
“Pytanie, jakich zmian potrzebujemy w edukacji, nurtuje mnie od początku mojej drogi zawodowej. Zmiany, które uważałam za potrzebne, starałam się wdrażać jako nauczycielka, twórczyni i dyrektorka szkoły, zastępczyni prezydenta miasta i minister. Główna kwestia to przekonanie do potrzebnych zmian tych bardzo przekonanych, że żadne zmiany nie są potrzebne lub wręcz marzących o tym, aby dzisiejsza szkoła wyglądała dokładnie tak samo jak za ich młodości.
Nawiążę tu do pewnego porównania, które znalazło się po raz pierwszy w moim wpisie na blogu w 2013 r. i potem było przeze mnie wiele razy używane:
Nowatorskie koncepcje edukacyjne przypominają szybkie i zwinne łodzie motorowe – odważnie pokonują fale, mogą łatwo korygować kurs i w krótkim czasie dopłynąć do atrakcyjnych, ale często niedostępnych dla innych miejsc. Jeśli będą to lądy warte poznania, prędzej czy później transatlantyk publicznej edukacji za nimi dopłynie.
Planując zmianę w małej organizacji podejmującej się prowadzenia szkoły, to jak przesiąść się z transatlantyku do motorówki. Od pomysłu do wdrożenia droga jest dużo krótsza.

Każdy entuzjasta dobrej edukacji musi sobie odpowiedzieć na pytanie, jak wyrusza w swoją drogę do zmiany w edukacji: transatlantykiem czy motorówką. Moim udziałem było poznanie tych dwóch perspektyw. Każda z nich ma swoje ograniczenia, każda też daje możliwość wprowadzania istotnych, dobrych zmian, ale w innym tempie i w innej skali.”

Pomimo tego, jak obecnie zmienia się prawo oświatowe lub właśnie dlatego, że różne trudne zmiany cały czas następują, warto i trzeba dyskutować o tym, jak powinna się zmieniać edukacja, patrząc zarówno wstecz, jak i w przyszłość. Zakładam, że zebranie w książce moich przemyśleń i doświadczeń pomoże mi w swojej misji edukacyjnej znaleźć więcej sojuszników, pasjonatów dobrej edukacji. Dlatego spotykam się i będę się spotykać z jej odbiorcami. Każdy z nich ma swoją własną, często zupełnie inną od mojej perspektywę patrzenia na zmiany w edukacji. W książce jest wiele wątków, nawiązujących do różnych moich doświadczeń. Każde ze spotkań ma innych rozmówców, których poruszają zupełnie różne tematy. Powtórzeniem jest moja obecność i możliwość nabycia książki, ale cała reszta jest na każdym spotkaniu inna.

Po raz pierwszy wzięłam tę swoją książkę do ręki na dziesiątych urodzinach Stowarzyszenia Dobra Edukacja. Wręczyłam ją osobom współpracującym z naszym Stowarzyszeniem najdłużej.

W październiku miały miejsce spotkania autorskie w Wielkopolsce. Zaczęłam od Jarocina, gdzie mieszkają Karolina Maćkowiak (liderka naszej jarocińskiej Akademii) i Robert Kaźmierczak (jej brat, doświadczony samorządowiec), którzy twórczo dyskutowali ze mną jeszcze podczas pracy nad książką i w pewnym stopniu wpłynęli na jej ostateczny kształt. Zapis spotkania w Jarocinie jest dostępny w internecie.

W Poznaniu gościłam w jednej z najmłodszych szkół Dobrej Edukacji - Szkole na Wyspie. Rozmawiała tam ze mną Katarzyna Rutkowska - dyrektorka tej szkoły oraz Witold Gromadzki, twórca Liceum Fundacji Ekos ze Swarzędza, poznany przeze mnie w czasie początków mojej aktywności w Krajowym Forum Oświaty Niepublicznej, które to też są wspomniane w książce. Witek próbował przybliżyć na ogół młodszej od nas widowni, jak bardzo różnym doświadczeniem było utworzenie szkoły w roku 89 czy na początku lat 90-tych od tego, z czym teraz mają do czynienia, gdy tworzą szkoły. Wspominaliśmy, jak wspólnie negocjowaliśmy w imieniu środowisk oświaty niepublicznej zapisy w prawie oświatowym. Powiedział: “Tworząc szkoły zmienialiśmy Polskę”. Takie były nasze pobudki. Tworzyłam szkoły wtedy, tworzę i dziś. Oczekiwania i otoczenie społeczne są zupełnie inne niż wówczas. To była ciekawa rozmowa.

Spotkanie 20 października 2022 w Poznaniu


Teraz jestem przed spotkaniami na “moim” Pomorzu i bardzo mnie ciekawi, jakie wątki poruszą moi rozmówcy i zgromadzona publiczność.

Fundacja im. Arkadiusza Rybickiego oraz Europejskie Centrum Solidarności zapraszają na 87 Salon Młodopolski im. Arama Rybickiego poświęcony polskiej edukacji. Punktem wyjścia do rozmowy ma być moja książka, a rozmówcami będą Paweł Lęcki, interesująco aktywny medialnie nauczyciel liceum publicznego z Sopotu oraz Małgorzata Gradkowska, redaktorka “Zawsze Pomorze”. Spotkanie odbędzie się:
Marcin Rozmarynowski z Akademii Dobrej Edukacji w Gdańsku, doktorant w Szkole Doktorskiej Nauk Humanistycznych i Społecznych UG, specjalista w dziedzinie historii edukacji, będzie prowadzącym autorskie spotkania w dniach 22 i 23 listopada 2022:

Wierzę, że każdy z pomorskich trzech adresów zgromadzi trochę inną publiczność, uwypukli inne wątki, być może nie tylko edukacyjne, ale także pomorskie, których jest w książce kilka.

Wybierajcie miejsca i terminy, do zobaczenia!


16 maja 2021

Szkoła publiczna jest dla wszystkich

Jesteśmy i będziemy społeczeństwem złożonym z osób o różnych korzeniach, wyznających różne wartości, mających różne poglądy. Teraz w prawie każdej klasie szkolnej mamy dzieci rodziców będących wyborcami wszelkich ugrupowań obecnych na polskiej scenie politycznej. Konstytucja i prawo oświatowe nakazuje nam szanować światy wartości rodzin naszych uczniów.

Nierealne jest unikanie w szkole tematyki politycznej, gdy aktualnie dzieje się w życiu publicznym coś poruszającego, ważnego. W klasie może spotkać się dziecko zaangażowanego zwolennika Adriana Zandberga i dziecko entuzjasty poglądów Krzysztofa Bosaka (to tylko przykład pary polityków o skrajnie różnych poglądach, porównanie może dotyczyć też każdej innej pary różniących się programami i działaniami ugrupowań). Także razem w szkole może się znaleźć dziecko wojującego agnostyka i żarliwego katolika. Do ich nauczycieli należy dbanie o to, aby te dzieci z szacunkiem traktowały zarówno poglądy własnych rodziców jak i rodziców koleżanki czy kolegi zupełnie odmiennej opcji. Najpewniej młodsze dzieci będą mocno utożsamiać się z postawami własnych rodziców, starsze nastolatki mogą w okresie buntu dorastania zmienić swoje nastawienie na przeciwstawne. W każdej z takich sytuacji szkoła powinna dostarczyć im wsparcia. Szkoła musi uczyć krytycznego myślenia, bronienia swoich poglądów, ale też szanowania poglądów innych osób. Szkoła publiczna jest dla wszystkich i wszyscy rodzice, uczniowie, nauczyciele, którzy mają prawo być osobami o różnych poglądach i wartościach, powinni się w niej dobrze czuć. Polityczne narzucanie szkole konkretnych wyborów ideowych czy światopoglądowych na ogół źle się kończy, raczej powoduje bunt i kierowanie się młodzieży w odwrotną stronę.

Mam pełne przekonanie, że czym więcej wolności i samodzielności w swojej pracy ma nauczyciel i dyrektor szkoły, tym bardziej czuje się odpowiedzialny za efekty tej pracy i może proponować ciekawe i efektywne rozwiązania dydaktyczne i organizacyjne. Są dyrektorzy i zespoły nauczycielskie, którzy zawsze okażą się kreatywni, budują dobrą atmosferę, osiągają dobre efekty. Jednak w ostatnich czasach dużo się zdarzyło, aby doszło do pogorszenia tej atmosfery w bardzo wielu szkołach. Przede wszystkim na ogół rozbite zostały zespoły kadry gimnazjów, szkół, które z trudem przez 20 lat budowały swoją tożsamość i ofertę, dopracowały się wielu osiągnięć. Ich dyrektorzy pożegnali się ze swoimi stanowiskami, czasem zostali wicedyrektorami w sąsiednich podstawówkach, gdzie dołączono też część „ich” kadry nauczycielskiej. Inni szukali pracy w szkołach średnich. Przez szkoły przetoczyło się duże zamieszanie kadrowe, które odebrało nauczycielom poczucie bezpieczeństwa. Te złe nastroje doprowadziły w końcu do dużego strajku. Sposób zareagowania na ten strajk przez rządzących dopełnił rozgoryczenia. Niedługo potem pojawiła się pandemia, dezorganizująca wszystko i pogarszająca nastroje jeszcze bardziej.

Politycy niejednokrotnie mają tendencję do wyobrażania sobie, że wpisanie jakiegoś zagadnienia do listy przedmiotów szkolnych czy tematów koniecznie w szkole omawianych, rozwiąże ich problem. Spotkałam się na przykład z wnioskami o wprowadzenie w szkołach nowych przedmiotów: edukacji prawnej, edukacji energetycznej, edukacji finansowej, zdrowotnej, i jeszcze wielu innych. Nie ujmując nic wadze tych zagadnień, zrobienie z nich osobnego przedmiotu, zwiększającego jeszcze tygodniowy wymiar pracy każdego ucznia, nie pomoże w osiągnięciu wyobrażonych sobie przez polityków efektów edukacyjnych. To samo dotyczy zresztą także rozmnażania ponad miarę w celach patriotycznych listy wymaganych lektur i dat czy dalszego zwiększania liczby godzin historii. Czas efektywnej pracy ucznia i pojemność głów uczniowskich mają swoje ograniczenia. Po prostu szkoła tak nie działa, że przelewa się do głów uczniów wszystko to, co zapiszą politycy.

Szkoła działa dobrze, gdy da się szansę mądrym dyrektorom i nauczycielom kształtować program szkolny, dostosowywać go do zainteresowań, potrzeb i możliwości swoich uczniów, dbać o ich wszechstronny rozwój. Szkoła przyjazna i efektywna w każdych realiach prawnych jest możliwa, choć czasem szczególnie trudno o to zadbać.

30 grudnia 2018

Syzyfowa praca ministra czyli 8 roczników...

Ostatnio na spotkaniu towarzyskim spotkałam znowu opinie osób z profesorskimi tytułami dotyczące fatalnego stanu polskiej edukacji, a szczególnie edukacji artystycznej i historycznej. Kiedyś w takich sytuacjach tłumaczyłam, jak się zmieniła podstawa programowa, od kiedy i co powinno być lepiej.

Co pewien czas trzeba i ma sens modernizować programy szkolne, ale gdy widać efekty poprzednich zmian. Zespół tworzący podstawę programową wchodzącą w życie w 2009 roku, wnikliwie analizował badania dotyczące plusów i minusów zmiany strukturalnej i programowej, która zaczęłą być wdrażana w 1999 roku.

8 grudnia 2018

Edukacja do świata za 50 lat

Wielokroć, gdy wspominałam swoich nauczycieli z lat 60. czy 70. ubiegłego wieku, jednocześnie stwierdzałam, że w ogóle im się nie śniło, do życia w jakiej rzeczywistości społecznej i technologicznej przygotowywali swoich uczniów. Przecież wielu z nas, kończących szkoły w tych latach, nadal - po bardzo wielu latach od ukończenia szkoły - funkcjonuje na rynku pracy, korzysta z współczesnych mediów, internetu, jest aktywnymi wyborcami, a często i wybieranymi politykami. Ani dzisiejsza aktywność obywatelska, ani posługiwanie się współczesnymi mediami, z pewnością nie mogły być wtedy celem PRL-owskiej edukacji.

Tylko, czy projektując edukację dzisiaj, chcąc ją wymyślić możliwie najbardziej nowocześnie, nie jesteśmy tak samo jak nauczyciele z tamtych lat pozbawieni wiedzy, jak będzie wyglądał świat za kolejnych kilkadziesiąt lat, kiedy to dzisiejszym uczniom przyjdzie dokonywać różnych dojrzałych działań zawodowych i wyborów życiowych?

13 marca 2016

Przegląd mediów nie tylko edukacyjny

Wobec różnych fundamentalnie ważnych politycznych tematów, edukacja jest teraz na dalszym planie. Tymczasem wprowadzane obecnie zmiany będą także miały istotne skutki dla jakości wykształcenia młodych Polaków za kilka, kilkanaście lat. Chcę zwrócić uwagę na kilka tekstów, które mogą umknąć uwadze. Najpierw dwa linki nie-edukacyjne, choć mówiące o aktywności osób, które ludziom edukacji są dobrze znane.

Romana Giertycha uważałam zawsze za najgorszego ministra edukacji naszego 25-lecia, który wprowadził do szkół atmosferę strachu, zahamował myślenie o upowszechnianiu przedszkoli, obniżaniu wieku szkolnego, czynieniu szkoły bardziej przyjazną dla uczniów. Poprzednie rządy PiS-u uważałam za bardzo duże szkodnictwo w kwestii pogarszania klimatu pracy szkoły. Dziś na Twitterze przeczytałam jego wpis z Facebooka, wyraziście zapowiadający początek dyktatury w Polsce, który podałam dalej i na Twitterze, i na Facebooku. Dzisiejsza sytuacja polityczna sprawiła, że będę obserwować Romana Giertycha i nawet się z nim zgadzać... Nigdy nie myślałam, że do tego dojdzie.

Z kolei ważny i znany autorytet edukacyjny, wystepujący również na ostatnim Kongresie Polskiej Edukacji, wybitny psycholog, prof. Zimbardo, wygłosił wykład we Wrocławiu, w którym mówił na temat zła i władzy totalitarnej, zorganizowany z inicjatywy Instytutu Pamięci Narodowej, w trakcie którego scharakteryzował rozwijanie się dyktatur. Cały jego opis jak ulał przystaje do naszej sytuacji. Powiedział: wszystkie dyktatury rodziły się od małych kroków. Niestety dobrze to współgra z tym, co napisał Roman Giertych. Czy również w systemie edukacji zaobserwujemy wkrótce to, co prof. Zimbardo opisuje jako charakterystyczne w edukacji dla rodzenia się systemów totalitarnych?

Natomiast Justyna Suchecka donosi z Dubaju, gdzie trwa Global Education & Skills Forum, że chwalono tam Polskę jako kraj, który w ostatnich 10 latach wskoczył do światowej, edukacyjnej czołówki. Według prezentowanych tam danych przodujemy także m.in. w nauce krytycznego myślenia i rozwiązywania niestandardowych problemów.

Tymczasem zapowiedziane teraz jest, że te zmiany, którym zawdzięczamy postęp, czyli zmieniona struktura szkolna, podstawa programowa i godziny na zindywidualizowaną pomoc uczniom bedą wycofane.

W ostatnich latach udało się znacząco zredukować odsetek uczniów osiągajacych wyniki najniższe, zaś wzrosła grupa tych o najwyższych wynikach. Z pewnością zawdzięczamy to zindywidualizowanej pomocy nauczycieli, z której to właśnie będzie się rezygnować. W sejmie jest po pierwszym czytaniu rządowego projektu zmian w Karcie Nauczyciela, likwidującego godziny karciane. O tym, i także trochę o historii tego dokumentu napisałam na polityka.pl.

Zapowiedzi zmian w strukturze i programach na razie pojawiały się już różne, jak to ostatecznie będzie miało wyglądać, mamy się dowiedzieć dopiero za parę miesięcy. Na razie zaleca się małym dzieciom repetowanie i pokazano jedynie projekt zmiany podstawy programowej dla najmłodszych uczniów, o czym już pisałam w poprzednich dwóch wpisach. Na ten temat udzieliłam też ostatnio wywiadu Piotrowi Skurze. Przekonamy sie niedługo, czy dalsze zmiany programowe pójdą w kierunku, jaki rysuje prof. Zimbardo.

Kolejne działania cofające postęp osiągnięty w edukacji w natłoku innych politycznych zawirowań najprawdopodobniej przejdą prawie niepostrzeżenie. Efekty różnych zmian, przeprowadzonych kilka lat temu, są po paru latach pozytywnie zauważane na świecie, u nas mało nagłaśniane. Zmiany wprowadzane dzisiaj w edukacji też będą miały swoje skutki. Pewnie ktoś je zmierzy, porówna, dostrzeże, za kolejnych ileś lat. W edukacji skutki zmian widać dopiero po sporym czasie...


14 lipca 2013

Dlaczego Maciej Płażyński?

Jakim człowiekiem ma być absolwent naszej szkoły? Samodzielnym, odpowiedzialnie korzystającym z wolności, mającym własne zdanie. Wie czego chce, jest świadom swoich atutów, śmiało idzie przez życie. Ale też myśli o innych, jest wrażliwy na cudze potrzeby, chętnie się dzieli i pomaga, współdziała, twórczo rozwiązuje problemy. 
Patron szkoły jest swojego rodzaju drogowskazem, który wskazuje, jakie wartości są ważne dla organizatorów szkoły. Najsprawniejsze i najbardziej nowoczesne zaplanowanie kształcenia to stanowczo za mało. Choć dominującym oczekiwaniem ucznia i rodzica jest dobrze zdany egzamin, dostanie się na kolejny etap kształcenia, wiadomo już, że to nie wystarcza. Dziś na studia dostać się jest coraz łatwiej - z roku na rok roczniki maturzystów są coraz mniej liczne, zaś miejsc do studiowania stworzono bardzo dużo. Poszukujący pracy młodzi ludzie mają dużo różnych dyplomów. Jednak kompetencje, których bardzo wielu spośród nich brakuje, a które budować trzeba od dziecka to: umiejętność współpracy i zaufania do innych, ciekawość świata, twórcze podejście do rzeczywistości.
Szkoły działające jak fabryki, starające się wypuszczać absolwentów o jak najwyższych końcowych wynikach, uczące dyscypliny, posłuszeństwa, zapewniające jednakowy kanon wiedzy dla wszystkich, to raczej model XIX-wieczny. Tymczasem od kilkunastu już lat mamy XXI wiek. Doskonalenie tej przemysłowo-szkolnej produkcji absolwentów nie zaspokaja obecnie potrzeb bardziej świadomych rodziców i uczniów oraz nie odpowiada wyzwaniom współczesności.
Można uczyć inaczej. Tak zaprojektować proces edukacji, aby każdy uczeń pracował we własnym tempie, realizował inne cele kształcenia, odpowiadające jego predyspozycjom, twórczo odkrywał swoje pasje. Jednocześnie uczył się współpracy, ciekawości świata, zaufania do innych. Potrzebny jest też mu przykład, że można funkcjonować trochę "pod prąd". Że również może to przynieść sukces i uznanie. Postacią, żyjącą w niedawnym czasie i mającą duże znaczenie dla rozwoju naszego regionu, był Maciej Płażyński. 
Chcemy, aby uczeń Akademii Dobrej Edukacji w Gdańsku, zainteresował się tym, kim był Maciej Płażyński. Wielu Pomorzan jeszcze dobrze go pamięta i może o nim opowiedzieć. Działania, które podejmował, były pełne odpowiedzialności za innych,  samodzielności, rozwagi, niezależnego myślenia. Odwagi i rozwagi wymagało kiedyś zbudowanie Spółdzielni Świetlik. Pracowali i zarabiali tam ci, dla których brakowało pracy w komunistycznym systemie, często z przyczyn politycznych. Wpasowano się w ówczesne wymagania specyficznego rynku usług wysokościowych, a jednocześnie finansowano różne działania opozycyjne. Maciej Płażyński, jako jeden z twórców Świetlika, na wiosnę 89 roku zdecydował też o wsparciu tworzenia w Gdańsku edukacji alternatywnej dla ówczesnego systemu. Zrobił tak, pomimo tego, że wielu znanych gdańskich liberałów wtedy odpowiedziało: najpierw gospodarka, nie czas teraz na edukację. Został potem gdańskim wojewodą. Był człowiekiem o dużym talencie zarządczym i organizacyjnym. Wspierał aktywność obywatelską, tworzenie się wielu organizacji pozarządowych, budowanie się samorządów. Zostając szefem Wspólnoty Polskiej, wrócił do zainteresowania edukacją i tym, jak można - także przy pomocy nowych technologii - zapewnić dzieciom i młodzieży polskiego pochodzenia dostęp do edukacji w języku polskim jak najwyższej jakości, jak zapewnić naszym rodakom z zagranicy godny powrót do Ojczyzny. Wiele celów jego działania jest nam bliskich. Jego postać, jego życie, jego aktywność pokazują kierunek pełen niezależności w myśleniu i działaniu, a jednocześnie odpowiedzialności i troski o innych. Taka właśnie ma być Akademia Dobrej Edukacji.

2 września 2012

Edukacyjne znaczenie 31 sierpnia i 1 września a Antek Pawlak

31 sierpnia mógłby stać się świętem radosnym i łączącym Polaków. Zdarzył się wtedy ważny krok ku wolności. Wszyscy, którzy kiedyś się do tego przyczynili, byli wtedy już dorośli i aktywni, mogliby dzielić się z młodymi ludźmi swoimi wspomnieniami z tamtych dni. Niech spróbują to robić, dopóki dopisuje im sprawność i zdrowie, zanim będzie mogła zostać po nich tylko fotografia w muzeum. Byłyby to najciekawsze lekcje historii.

Tych, którzy położyli swoje zasługi dla naszej ojczyzny 1 września, z roku na rok niestety ubywa. Muzeum II Wojny Światowej będzie miejscem pamięci o wielu już nieżyjących bohaterach i o nieszczęściach, które spotkały naszą ojczyznę. Prezentacje założeń projektu architektonicznego i koncepcji wystawy Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku pokazane 1 września na uroczystości wmurowania kamienia węgielnego robią wrażenie. Będzie to szansa na nauczanie w sposób naprawdę atrakcyjny i ciekawy. Obok powstaje Europejskie Centrum Solidarności. Te dwa sąsiadujące ze sobą obiekty powinny stać się w przyszłości obowiązkowymi miejscami narodowej - a być może także europejskiej - pamięci i edukacji.


31 sierpnia odbyła się w Pałacu Prezydenckim poruszająca uroczystość. Prezydent wręczył odznaczenia sporej grupie osób, które kiedyś swoją aktywnością przyczyniły się do tego, że datę 31 sierpnia wspominamy radośnie. Lech Wałęsa postulował, że w tym dniu potrzebne jest narodowe święto. 

Duże emocje i wiele komentarzy wzbudziło opublikowanie przeze mnie na Facebooku zdjęcia utrwalającego moment odznaczenia Antka Pawlaka. "to nasz rzecznik poeta?", "Gajowy rozdaje medale na prawo i lewo" - to pierwsze z nich. Na profilu Antka oczywiście były gratulacje, ale też dopytywanie się o krawat (nigdy przez Antka nie noszony) i inne szczegóły stroju. Antoni - będąc obecnie rzecznikiem prezydenta miasta Gdańska - jest osobą lokalnie publicznie znaną, ale głównie z tego co robi dziś. 

Zapamiętałam Antka z początku lat siedemdziesiątych. Mój ojciec, który jako gdański obrońca polityczny podjął się jego obrony, zabrał mnie na jego proces. Antek był wtedy licealistą, chyba w klasie maturalnej, ja byłam uczennicą kilka lat młodszą. Ojciec uznał, że  warto, abym zobaczyła tak ciekawą i ważną w jego przekonaniu sprawę. Wywalczył dla młodego człowieka wyrok w zawieszeniu, umożliwiając mu dalszą edukację i także działalność. 

Na początku lat siedemdziesiątych aktywność publiczna, do tego doprowadzająca przed sąd, była czymś wyjątkowym. Myślę, że dzisiejszym licealistom warto byłoby opowiedzieć o tym, jakim licealistą i dlaczego był Antek Pawlak. Także wielu jemu podobnych. Wszyscy odznaczeni przez prezydenta za wybitne zasługi w działalności na rzecz przemian demokratycznych w Polsce to z pewnością osoby, które miałyby o czym opowiadać uczniom. Antka akurat poznałam przed laty osobiście. 

Osób, które były aktywne przed 31 sierpnia, w tym pięknym potem 10-milionowym ruchu, poruszającym wtedy umysły i serca, mamy jeszcze w Polsce sporo, mających swoje zasługi dla przemian, które się w Polsce dokonały. Warto je nie tylko odznaczać, ale także zapraszać do szkół, aby młodzież mogła poznać ich wspomnienia.

28 kwietnia 2012

Z wdzięcznością o Andrzeju Pągowskim i jego nauczycielce

Andrzej Pągowski obchodzi obecnie 35-lecie pracy twórczej. Jego dorobek artystyczny znany jest Polsce i na świecie. Przez ostatnie lata dowiedziałam się także, jakim był uczniem i kto mu pomógł zostać tak wybitnym artystą. Na jego przykładzie można i warto pokazać i docenić rolę nauczycieli w odkrywaniu i rozwijaniu pasji i talentów swoich uczniów. Spotkanie z Andrzejem Pągowskim to spotkanie z utalentowanym człowiekiem z pasją, który spotkał na swojej drodze wiele lat temu nauczycielkę z pasją - odkrywczynię jego talentu. Obchodząc jego jubileusz warto z wdzięcznością pomyśleć o tych, którzy pomogli mu kiedyś ten talent w sobie odkryć i potem rozwijać.

Andrzeja Pągowskiego spotkałam podczas swojej pracy w Ministerstwie Edukacji Narodowej. Rok szkolny 2009/2010 był ogłoszony Rokiem Historii Najnowszej. W jego trakcie udało się zbudować koalicję wielu organizacji i instytucji angażujących się w pomoc szkołom w przybliżaniu uczniom historii najnowszej. Zaczynał się od przypominania przemian 1989 roku w ich 20-lecie. Andrzej Pągowski został wtedy szefem jury konkursu dla uczniów "Zdarzyło się 20 lat temu w Polsce" na plakat lub hasło. Rozstrzygnięcie konkursu, ogłoszonego na początku czerwca 2009 roku nastąpiło 11 września tego roku, w przeddzień 20-tej rocznicy powołania rzadu Tadeusza Mazowieckiego.
Relacja z ogłoszenia wyników konkursu "Zdarzyło się 20 lat temu w Polsce"
Katalog prac wyróżnionych w konkursie "Zdarzyło się 20 lat temu w Polsce"

Rok szkolny 2010/2011 był ogłoszony w polskich szkołach Rokiem Odkrywania Talentów, zaś rok szkolny 2011/2012 Rokiem Szkoły z Pasją. Te dwa hasła w dużym stopniu są związane z osobą Andrzeja Pągowskiego. Od czasu, kiedy zgodził się zostać ambasadorem Roku Odkrywania Talentów, zaangażował się ogromnie w propagowanie pracy z uczniem uzdolnionym. Wielokrotnie publiczne wspominał swoje lata szkolne i swoich nauczycieli, a w szczególności nauczycielkę która jako pierwsza zwróciła uwagę na jego zdolności plastyczne i sprawiła, że również nauczyciele innych przedmiotów, do nauki których raczej mało się przykładał, zaczęli go doceniać jako tego, który jednak ma swoją pasję i któremu warto pomóc ukończyć szkołę, kontynuować naukę w kierunku swoich zamiłowań. Jego talent się rozwinął, przez lata swojej pracy twórczej osiągał wiele sukcesów, cały czas mając we wdzięcznej pamięci tę, która dała mu pierwszy impuls, pierwszą zachętę i pomoc w rozwoju.

Nauczycielka Andrzej Pągowskiego ma zasługi dla rozwoju jego talentu, ale także pośrednio przyczyniła się, poprzez swojego wychowanka, do promocji idei pracy z uczniem zdolnym w polskich szkołach i wśród polskich nauczycieli, do podchodzenia przez nich z pasją do swojej pracy. Andrzej Pągowski poświęcił wiele swojego czasu i energii, wypełniając rolę ambasadora Roku Odkrywania Talentów, uczestnicząc w dużej liczbie spotkań, konferencji, udzielając wielu wywiadów, był chyba najaktywniejszym i najbardziej zaangażowanym spośród tych ambasadorów.



W trakcie Roku Odkrywania Talentów rozpoczęto przyznawanie tytułu: Miejsce Odkrywania Talentów - miejscom pozaszkolnym, gdzie mogą trafiać dzieci i młodzież, aby odkrywać i rozwijać swoje zainteresowania, których oferta szczególnie w tym pomaga. Zaczęto także przyznawać tytuł: Szkoła Odkrywców Talentów, tym szkołom, które mogą pochwalić się wyróżniającym się zaangażowaniem w rozwijanie zdolności swoich uczniów.

Otrzymujący te tytuły w swoich siedzibach powiesili piękne tablice przedstawiające człowieka z lunetą, wypatrującego talentów gdzieś na horyzoncie. Ten człowiek z lunetą i ze schodami do wspinania się po jego ręce to pomysł i projekt Andrzeja Pągowskiego. Symbol pasji i zaangażowania w kierunku poszukiwania talentów i pracy z nimi.
Uroczystość inaugurująca Rok Odkrywania Talentów
Plakat "Miejsca Odkrywania Talentów" 
Plakat "Szkoły Odkrywców Talentów"

Gdy skończył się Rok Odkrywania Talentów, Andrzej Pągowski postanowił zaangażować się w kolejną akcję, namawiającą szkoły do współpracy z organizacjami pozarządowymi, do współdziałania na rzecz zarażania uczniów pasjami, zachęcania do aktywności obywatelskiej, dzielenia się swoimi zamiłowaniami. Plakat Roku Szkoły z Pasją to również dzieło Andrzeja Pągowskiego. Przedstawia ucznia jako symbolicznego kitsurfera, unoszonego przez wiatr do góry, dzięki swoim pasjom.
Inauguracja Roku Szkoły z Pasją
Strona internetowa "Szkoła z Pasją" wraz z promującym ją plakatem

Te obrazy: unoszonego w górę ucznia i wypatrującego lunetą nauczyciela, to przykłady kolejnych wybitnych plakatów Andrzeja Pągowskiego, będących znakami zmian w polskiej oświacie.

Andrzej Pągowski, człowiek z pasją i talentem, odkrytym dzięki swojej nauczycielce z pasją, zrobił wiele dla rozwoju pasji i talentów polskich uczniów, dla zachęcania do tego polskich nauczycieli. Dzięki mu za to!

6 kwietnia 2012

Lektury historyczne

Temat zmian w nauczaniu historii wywołuje zainteresowanie niepoparte znajomością tematu. Wzięcie udziału w dyskusji na ten temat warto poprzedzić zapoznaniem się przynajmniej z częścią podstawy programowej dotyczącą historii. W 4 tomie podstawy z komentarzem, zawierającym właśnie te fragmenty, można też znaleźć nazwiska członków zespołu autorskiego - autorów komentarzy do podstawy.

Emocje wzbudzał również skład zespołu osób przygotowujących podstawę. Przez ten zespół przewinęło się ponad 100 osób. Niektóre wzięły udział w którymś spotkaniu i potem się nie pojawiły, nie chcąc się dalej angażować. Inne były najwytrwalsze i broniły idei podstawy również publicznie. Osoby naprawdę aktywne i identyfikujące się z podstawą można znaleźć wśród autorów komentarzy w tej 8-tomowej publikacji. Osobą ważną w zespole historycznym była jeszcze śp. Anna Radziwiłł, której ostatnim chyba opublikowanym tekstem był napisany wspólnie z prof. Jolantą Choińską-Miką artykuł o podstawie programowej historii Końca historii nie będzie w Rzeczpospolitej.

Najlepiej widzieć zmiany dotyczące historii w trochę szerszym kontekście potrzeby lepszego przygotowywania absolwentów polskich szkół do studiowania.
Każda zmiana wymaga czasu
Edukacja marzeń. Dobrze przygotowany kandydat na studia

Godne uwagi są także filmiki z wypowiedziami twórców podstawy.
Eksperci o historii 1
Eksperci o historii 2
Eksperci o historii 3
Eksperci o historii 4

W ostatnich dniach w jaskrawy sposób niewiedzę historyczną obecnych absolwentów polskich szkół pokazano na przykładzie pewnego posła. W swoim pokoleniu nie jest od wcale przykładem odosobnionym. Zainteresowanym tematem warto polecić jeszcze linki do niektórych spośród szeregu wypowiedzi, wywiadów i artykułów, których ostatnio ukazuje się mnóstwo.
Józef Przemieniecki w NaTemat.pl
Ligia Krajewska w NaTemat.pl
Sebasian Pawlina w Historia.org.pl
Wywiad ze mną we Fronda.pl
Wywiad ze mną w TokFm: opis i zapis całego wywiadu
Wywiad ze mną w Dzienniku Bałtyckim

Wreszcie warto przeczytać artykuły w tygodnikach z ostatniego tygodnia.
Aleksander Pawlicki w Tygodniku Powszechnym
Joanna Podgórska w Polityce

Zmiana dająca ostatniemu stuleciu dużo lepsze i godniejsze miejsce w nauczaniu historii jest konieczna. Można ją poprzeć składając swój podpis na stronie http://www.takdlahistorii.pl/.

24 marca 2012

Przedszkolak i gimnazjalista - przed nimi ważne wywania

Zarówno przedszkolak inaczej niż kiedyś przygotowujący się do szkoły, jak i gimnazjalista dokonujący wyboru drogi dalszego kształcenia w sposób bardziej przemyślany, dojrzały, to tylko fragmenty większej, przemyślanej całości.

Postrzegamy tradycyjnie szkołę jako zbiór uczniów usadzonych twarzami do tablicy i patrzących w nauczającego nauczyciela, który wszystko wie lepiej i jest jedynym źródłem wiedzy. Zmiany w aranżacji przestrzeni szkolnej oraz wymóg indywidualnego podejścia do rozwojowych potrzeb każdego ucznia przez cały zespół mających z nim do czynienia nauczycieli i specjalistów mogą zmienić tę perspektywę.

Po opisaniu wcześniej różnych trudności na drodzie do edukacji marzeń oraz wyzwań związanych z opieką i wychowaniem na wszystkich etapach systemu oświaty, zajęłam się pokazaniem dwóch bardzo istotnych barier: przestrzennej i mentalnej. Kolejne "odcinki" mojego pisania w naTemat.pl są temu poświęcone:
Uczniowie są różni. Programy indywidualne potrzebne dla wszystkich - 22.03.2012
Uczniowie są różni. Jak zadbać o niepełnosprawnych? - 20.03.2012
Uczniowie są różni. Jak systemowo zadbać o najzdolniejszych? - 19.03.2012
Uczniowie są różni. System edukacji powszechny - 18.03.2012
Kiedy i dlaczego warto, aby dziecko sześcioletnie repetowało przygotowanie przedszkolne zamiast iść do pierwszej klasy? - 15.03.2012
Architektura oświatowa. Architekci czyli marzenia - 11.03.2012
Architektura oświatowa. Wnętrza - 11.03.2012
Architektura oświatowa. Budynki za duże - 9.03.2012

Największym wyzwaniem związanym z indywidualnym podejściem do dzieci jest nowe, zmienione, opisane w wymienionym wyżej tekście, podejście do edukacji przy obniżaniu wieku szkolnego.

Druga bariera mentalna zrobiła się widoczna przy dyskusji o zmianach programowych na poziomie ponadgimnazjalnym. Możliwość dobrego uczenia historii najnowszej również w szkołach zawodowych oraz pogłębiania w liceach wybranych, interesujących nauczyciela i uczniów wątków, bądź systematycznego poszerzenia wiedzy w dużym zakresie dla tych, którzy wybiorą program rozszerzony nie jest dla tradycjonalistów atrakcyjna.

W dyskusji publicznej ważniejsze dla kształtowania patriotycznie nastawionego i rozumiejącego dzisiejszą społeczną rzeczywistość młodego człowieka okazało się trzykrotnie uczenie o piramidach i niepoznawanie dogłębnie historii najnowszej. Tymczasem szkoła dla ucznia atrakcyjna i ciekawa, dająca mu prawo wyboru co do kształtowania swojej drogi edukacyjnej, na ogół będzie dla niego bardziej rozwijająca i skuteczna niż ta odbierana jako przekazująca w jedną stronę, powtarzająca się i nudna.

13 grudnia 2011

Świętowanie i wspominanie

W ostatnich dniach odbywa się szereg spotkań o charakterze przedświątecznym oraz rocznicowym. Niektóre chciałabym zauważyć jakoś szczególnie.

W gminie Trąbki Wielkie w sobotę miał miejsce Powiatowy Stół Bożonarodzeniowy powiatu gdańskiego. Gospodynie ze wszystkich gmin przygotowały świąteczne stoły. Prezentowały je zaproszonej licznie publiczności. Potrawy oceniało specjalne jury. Wójtowie, radni, przedstawiciele lokalnych organizacji, wszyscy byli dumni z aktywności mieszkańców miejscowości, w których żyją. To świetny pomysł integrowania społeczności powiatu, okazja do życzeń i spotkania bardzo miła.




W atmosferze świątecznej przebiegało też kolejne spotkanie z cyklu Gdańsk czyta dzieciom, na którym po raz kolejny towarzyszyłam własnym wnuczkom. Aktorzy Teatru Wybrzeże czytali fragmenty książki o tytule “Tato, kiedy przyjdzie Święty Mikołaj?”. Potem dzieci brały udział w warsztatach polegających na świątecznym dekorowaniu ciasteczek. Podopieczni Gdańskiej Fundacji Innowacji Społecznej sprzedawali świąteczne, ręcznie dekorowane pierniki.

Tego samego dnia wieczorem odbył się zorganizowany przez Europejskie Centrum Solidarności koncert kolęd i pastorałek Jacka Kaczmarskiego upamiętniający 30. rocznicę wprowadzenia stanu wojennego. Piosenki przeplatane były wspomnieniami sprzed lat, archiwalnymi zdjęciami, w tym nagraną wypowiedzią o czasie internowania Arkadiusza Rybickiego. Na scenie w przepięknych gotyckich wnętrzach kościoła świętego Jana twory Jacka Kaczmarskiego prezentowali znani artyści.


Wczoraj wieczorem koncert ten retransmitowała telewizja. Zaś u nas w domu w tym czasie odbywał się wieczór imieninowy mojego męża. Obecni na nim: ojciec Ludwik Wiśniewski, Bogdan Borusewicz, Adam Hodysz, mój mąż, wspominali również czas sprzed 30 lat. Dzięki ostrzeżeniu Adama Hodysza, między innymi Bogdan Borusewicz i mój mąż rozpoczęli wtedy ukrywanie się, nie zostali internowani. Ojciec Ludwik zadbał także o opłatek i wieczór zrobił się nie tylko imieninowy, ale i opłatkowy.

Paweł Adamowicz wspomniał swoje przemówienie na wczorajszym otwarciu kolejnych inwestycji lotniskowych. Mówił o poczuciu dumy towarzyszącym mu zawsze gdy słyszy przy lądowaniu nazwę lotniska “Lech Wałęsa”. Dziękował Lechowi Wałęsie za te zasługi sprzed lat.

Gdyby nie bohaterowie tamtych dni: Lech Wałęsa, Bogdan Borusewicz i wielu innych, historia mogłaby się potoczyć zupełnie inaczej. Być może nie mielibyśmy teraz samorządowców organizujących życie lokalnych społeczności czy dynamicznych organizacji pozarządowych wspierających potrzebujących. Uczestnicząc w lokalnych uroczystościach i dzieląc się opłatkiem, pamiętajmy o czasie sprzed 30 lat i doceniajmy to wszystko, co się dobrego przez kolejne lata w naszym państwie zdarzyło.