Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piłka nożna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą piłka nożna. Pokaż wszystkie posty

21 września 2022

Tomek Wołek, nauczyciel




Wiadomość o śmierci Tomka Wołka dopadła niespodziewanie. Wydawało mi się, że jeszcze wiele spotkań przed nami.

Znany był opinii publicznej przede wszystkim jako dziennikarz, komentator polityczny i sportowy. Tymczasem ja poznałam go już w latach siedemdziesiątych jako nauczyciela. Choć z wykształcenia był nauczycielem historii, do mojego liceum - VIII LO w Gdańsku - trafił odsunięty od nauczania historii w innej szkole, aby uczyć przysposobienia obronnego. Spotykaliśmy się z nim na lekcjach PO przez rok. Nie tylko dyktował nam przewidziane programem tematy, ale wprowadzał pewne treści dodatkowe. Dobrze zapamiętałam czytanie w odcinkach “W oparach absurdu” Słonimskiego i Tuwima oraz puszczane nam nagrania - melodię głosu i ekspresję sprawozdawców meczów południowoamerykańskich.

Gdy po latach spotykaliśmy się czasem w okolicznościach publicznych lub towarzyskich, z uśmiechem wspominaliśmy swoje role nauczyciela i uczennicy. Myślałam o tym, żeby kiedyś go zaprosić na cyklicznie organizowane spotkania mojej klasy z liceum. Tymczasem już tego nie zrobimy.

Po jego śmierci pojawia się wiele o nim wspomnień, z różnych okresów jego publicznej aktywności. Myślę, że warto przypomnieć też jego podejście do roli nauczyciela. Może to być inspiracja i w dzisiejszych czasach, jak ciekawie można poszerzyć podstawę programową niektórych przedmiotów, niezbyt przejmując się obowiązkowymi do wprowadzenia treściami, traktując je dość pobieżnie, zaś czytając oprócz tego w odcinkach “W oparach absurdu”...

12 czerwca 2016

EURO 2016 - rodzinnie

W naszym domu piłkarskie mistrzostwa są zawsze ważniejsze niż cokolwiek. Gdyby nie to, że od bardzo wielu lat mam w domu samych mężczyzn (mam trzech dorosłych synów), pewnie nie zainteresowałabym się piłką tak bardzo. Jakoś tak jest, że w Polsce większość mężczyzn interesuje się piłką, a większość kobiet nie. Można różnie to tłumaczyć (stereotypy, wychowanie, skłonność do rywalizacji), ale piłka jest jednym z przykładów raczej typowo męskich pasji. Trudno mi znaleźć przykład czegoś, co równie mocno pasjonuje większość kobiet. Mój mąż i synowie, jeśli tylko są w domu, oglądają wszystkie mecze w telewizji i w ogóle nie przychodzi nam do głowy, żeby chcieć oglądać co innego. Najbardziej interesujące w tym rodzinnym oglądaniu meczów jest dla mnie śledzenie naszego rodzinnego obstawiania wyników.

Podczas tegorocznych mistrzostw znowu trwa tradycyjna rywalizacja pomiędzy moim mężem i synami, który z nich przewidzi większa liczbę dokładnych wyników meczów. Nie jest łatwo przewidzieć dokładny wynik. Przy każdych mistrzostwach trwa u nas taka zabawa i jest to bardzo wciągające.
Uczestnicy rodzinnego przewidywania, bez względu na to gdzie są (często każdy z nich jest w innym mieście), komunikują się każdego dnia i informują siebie nawzajem, jakie wyniki typują. Każdego dnia dopytuję się, kto z nich ile ma trafień i naprawdę śledzę to z wielką uwagą. Kibicowanie, kto wygra w tej wielotygodniowej rozgrywce na najlepszego znawcę mistrzostw, jest dla mnie tak samo – jeśli nie bardziej – pasjonujące, jak obserwowanie samych mistrzostw.
Wyniki rodzinnego obstawiania interesują mnie równie mocno, jak wyniki samego Euro. Mistrzostwa piłkarskie bez tej rodzinnej atmosfery prognoz i dyskusji nie byłyby chyba dla mnie tak samo ciekawe.
Przy okazji polecam kalendarz Google z terminami meczów znaleziony na blogu (wkleiłam go powyżej - można go godać do swojego kalendarza): http://marcinkaminski.pl/kalendarz-euro-2016/ - mnie pomaga planować czas i być na bieżąco!

29 czerwca 2012

Rodzinne Euro 2012


Dwa lata temu pisałam o rodzinnej pasji oglądania mistrzostw piłkarskich. W tym roku to coś więcej. Na naszym domu wisi flaga, na samochodzie powiewa biało-czerwona chorągiewka. Gdańsk został pięknie udekorowany flagami państw uczestniczących w Euro. Duma z barw narodowych i tego, że jesteśmy organizatorami piłkarskiego święta jest właściwie wszechobecna. Może wreszcie barwy narodowe na trwałe zaczną się nam kojarzyć z dumą i radością. Euro spowodowało, że atmosfera Gdańskich Parad Niepodległości dominuje przez tych parę tygodni w całym kraju. Nawet ci, którzy na codzień nie byli pasjonatami piłki nożnej, w tym także bardzo wiele kobiet, w dużym stopniu żyje mistrzostwami, interesuje się ich rezultatami. Organizowane w Polsce Euro spowodowało, że atmosfera patriotyczna oraz zainteresowania piłkarskie się szerzą.

Teraz czekamy na finałową powtórkę z pierwszego gdańskiego meczu. Rodzinne współzawodnictwo moich mężczyzn - jego reguły zostały już dokładnie opisane dwa lata temu na tym blogu - w "obstawianiu" dokładnych wyników meczów jeszcze trwa. Najstarszy syn w tym roku także w nim uczestniczy. Nie ma już szans na wygraną, bo dotychczas dobrze przewidział tylko dwa wyniki. Najmłodszy na razie prowadzi z pięcioma trafieniami. Ale mąż i trzeci syn mają po cztery trafienia, czyli mecz finałowy jeszcze daje im szansę na zrównanie się z najmłodszym.

Ja cieszę się, że najstarszy - pewnie z powodu atmosfery Euro - wrócił do rodzinnej pasji kibicowania, że najmłodszemu tak dobrze idzie, że Euro sprawia, że każdego dnia się ze sobą kontaktujemy i rozmawiamy o prognozach i wynikach.

Córka naszych przyjaciół, wielka kibicka Hiszpanii, która zatrudniła się nawet na te tygodnie w Gniewinie, żeby być blisko swoich bohaterów, skończyła już tam pracę, gdyż Hiszpanie po poprzednim meczu zdecydowali zostać na Ukrainie. Czy za jej przykładem kibicować teraz Hiszpanii, czy raczej Włochom, którzy wczoraj rozegrali naprawdę piękny mecz i wielu kibiców zaskoczyli jego wynikiem? Obie drużyny należą do ulubionych mojego męża i czekam bardzo na to, jaki wynik tu obstawi. Wyniki rodzinnego obstawiania interesują mnie chyba równie mocno, jak wyniki samego Euro. Mistrzostwa piłkarskie bez tej rodzinnej atmosfery prognoz i dyskusji nie byłyby chyba dla mnie tak samo ciekawe.

19 czerwca 2010

Piłka nożna

Obok wielu innych ważnych wydarzeń mamy także obecnie mistrzostwa świata w piłce nożnej. W naszym domu piłkarskie mistrzostwa są zawsze ważniejsze niż cokolwiek. Moi synowie i mąż zawsze oglądają wszystkie mecze w telewizji i w ogóle nie przychodzi nam do głowy, żeby chcieć oglądać co innego. Nawet jak jestem sama w Warszawie, to jestem z nimi w kontakcie telefonicznym. Pilnują mnie tą drogą, żebym się orientowała i w miarę możliwości oglądała mecze. Najbardziej interesujące w tym rodzinnym oglądaniu meczów jest u nas to, że trwa rywalizacja pomiędzy moim mężem i dwoma synami, który z nich przewidzi większa liczbę dokładnych wyników meczów. Nie jest łatwo przewidzieć dokładny wynik. Pomimo przewidywania wyniku każdego meczu, w tej chwili najlepszy z nich przewidział dopiero trzy wyniki. Przy każdych mistrzostwach trwa u nas taka zabawa i jest to bardzo wciągające. Syn, który okazał się w poprzednich mistrzostwach najlepszym znawcą, obecnie ma dopiero jedno trafienie. Czasem przyłączają się do tej zabawy różni nasi przyjaciele i mój najstarszy syn, jeśli odwiedzają nas, aby wspólnie kibicować.

Jednak trzej stali uczestnicy rodzinnego przewidywania, bez względu na to gdzie są (dziś każdy z nich jest w innym mieście), komunikują się każdego dnia i informują siebie nawzajem, jakie wyniki typują. Każdego dnia dopytuję się kto z nich ile ma trafień i naprawdę śledzę to z wielką uwagą. Kibicowanie, kto wygra w tej wielotygodniowej rozgrywce na najlepszego znawcę mistrzostw, jest dla mnie tak samo – jeśli nie bardziej – pasjonujące, jak obserwowanie samych mistrzostw.

Gdyby nie to, ze od bardzo wielu lat mam w domu samych mężczyzn (mam trzech dorosłych synów), pewnie nie zainteresowałabym się piłką tak bardzo. Mój najstarszy syn wyłamał się trochę z tej rodzinnej pasji, przebywając obecnie wśród kobiet: mieszka z żoną i dwiema córkami. Jakoś tak jest, że w Polsce większość mężczyzn interesuje się piłką, a większość kobiet nie. Można różnie to tłumaczyć (stereotypy, wychowanie, skłonność do rywalizacji), ale piłka jest jednym z przykładów raczej typowo męskich pasji. Jakoś trudno mi znaleźć przykład czegoś, co równie mocno pasjonuje większość kobiet.