26 stycznia 2016

Ratujmy maluchy przed repetowaniem

Na razie główną “zdobyczą” ustawy zmieniającej ustawę o systemie oświaty, która weszła w życie 23 stycznia, jest możliwość repetowania w tym roku na życzenie rodziców:
  • w drugiej klasie szkoły podstawowej,
  • w pierwszej klasie
  • i w zerówce.

Kiedyś zostawianie na drugi rok w tej samej klasie było wstydem i porażką. Dziś wymyślono, że ma być to rodzaj przywileju dla najmłodszych. Tylko, czy warto z niego korzystać?

Rodzice mogą uznać, ze ich dziecko nie nauczyło się czego powinno, że pani źle uczyła lub dziecko ma jakiś kłopot z robieniem postępów. Być może taka decyzja rzeczywiście ma sens w wypadku dzieci mających jakieś specjalne potrzeby lub trudności, na przykład bardzo dużo chorujących, które nie były w stanie nadążyć za tym, co działo się w grupie rówieśniczej. Jednak w wypadku przynajmniej przeciętnie uzdolnionego dziecka, pracującego dość systematycznie z osobą mającą odpowiednie kwalifikacje, decyzja o repetowaniu, uczeniu się jeszcze raz tego samego, będzie ewidentną krzywdą, skazaniem dziecka na nudzenie się, tracenie czasu i na brak radości z edukacji w przyszłości.

Wszystko zależy od Rodziców. Warto jednak ratować dzieci przed repetowaniem i dać im szansę na ciekawość świata, nowe wiadomości, zadania, wyzwania i pytania w kolejnym roku. Uratować przed nudą i poczuciem bycia gorszym od tych, co dali radę i poszli wyżej.

Druga bardzo wątpliwa “zdobycz” to możliwość nieuczestniczenia w edukacji przedszkolnej dziecka, które kończy w danym roku pięć lat - dotychczas miało obowiązek przygotowania przedszkolnego. Warto sobie przypomnieć czas sprzed wejścia nowej podstawy programowej w 2009 roku, kiedy sześciolatki bez przygotowania sadzano w szkolnych zerówkach do pisania i czytania, i radziły sobie z edukacją od początku zdecydowanie gorzej, gdy wcześniej nie chodziły do przedszkola. Zapowiadany jest powrót do starych wymagań programowych, czyli gorsze szanse dla tych, którzy do nauki czytania i pisania się w przedszkolu nie przygotowywali.

Trzeba wiedzieć, że miejsce edukacji przedszkolnej dla czterolatka i pięciolatka musi się znaleźć, bo takie ma wprowadzone w 2013 roku prawo ustawowe i badania wskazują, że jego szanse na szkolny sukces w przyszłości będą dużo większe, jeśli tę edukację w przedszkolu zacznie.

Jeśli pięciolatek dobrze będzie sobie radził w przedszkolu, będzie mógł i pójść wcześniej do szkoły, i także lepiej sobie radzić ze zmienionymi programami zerówkowymi dla sześciolatka, jeśli one się za rok rzeczywiście zmienią, tak jak jest zapowiadane.

Warto dawać dzieciom szansę na dobry rozwój i pójście do przodu. Zamiast repetowania.

1 komentarz:

  1. Powtarzanie klasy wcale nie musi być złe dla dziecka. Takie rozwiązanie funkcjonuje w wielu krajach. Ja akurat mam doświadczenie z systemem niemieckim i holenderskim. Bardzo często zdarza się, że dzieci powtarzają dobrowolnie (na wniosek rodziców) klasę. Akurat najczęściej nie jest to klasa pierwsza, ale trzecia lub czwarta w Niemczech albo piąta w Holandii. Najczęściej dotyczy to właśnie dzieci, które nieco wcześniej rozpoczęły naukę (przed szóstymi urodzinami). Po prostu po 3-4 latach okazuje się, że albo mają (niewielkie) problemy z opanowaniem pewnych części materiału (wcale nie chodzi o brak promocji, tylko o wolniejsze przyswajanie wiedzy) albo (częściej) zaczynają odstawać społecznie od swojej (starszej od nich) klasy. Oczywiście dla niektórych dzieci jest to w pierwszym momencie przykre, ale często i one i rodzice są później z takiej decyzji zadowolone. Z takim podejściem zgadzają się nauczyciele, którzy uważają, że repetowanie klasy na wczesnym etapie (zwłaszcza dobrowolne) jest korzystne dla dalszej edukacji dziecka, ponieważ zapobiega nawarstwianiu się problemów w okresie późniejszym, a co za tym idzie przymusowego repetowania klas ewentualnie oblania matury. Proszę mnie dobrze zrozumieć: jestem jak najbardziej zwolenniczką posyłania do szkoły sześciolatków oraz wychowania przedszkolnego od lat trzech, a przeciwniczką obecnej antyreformy. Zgadzam się więc, że rodziców nie należy w żadnym razie zachęcać do pozostawiania dzieci na drugi rok w pierwszej klasie. Co nie zmienia faktu, że możliwość dobrowolnego powtarzania klasy w pewnych (wcale nie tak rzadkich) przypadkach powinna istnieć i niekoniecznie trzeba ją a priori odrzucać. Pozdrawiam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń

Popularne posty