Strony

19 marca 2020

Zdalna komunikacja w szkole - 10 przykazań

Piszę te swoje przykazania, kierując się zebranymi internetowo opiniami i uwagami, nie znając jeszcze pomysłów ministra na zapowiadaną prawną regulację szkolnej pracy zdalnej. Wszyscy uczniowie w kraju stali się nagle w pewnym sensie “domowi” i może to rozwiązania prawne właściwe dla tej formy edukacji mogą być najlepszą inspiracją. Dobrze byłoby, żeby te moje wskazówki okazały się jeszcze za parę dni zgodne z prawem...



1. Wirtualna współpraca kadry

Aby dobrze prowadzić pracę, kadra pedagogiczna musi współpracować, dzielić się doświadczeniem, omawiać sytuację poszczególnych uczniów. Ogólnie wiadomo, że jeśli zaplanujemy czas na systematyczne, wspólne spotkania kadry - czy to w całym gronie, czy w jakiś podgrupach (szczególnie jest to wskazane w większych szkołach lub zespołach szkół) - lepiej pracuje się nam potem z uczniami.

W zmienionej sytuacji spotkania, kontakty, rozmowy są tym bardziej potrzebne, tylko trzeba je zaplanować jako wirtualne, na odległość.

Różne mogą być rozwiązania co do przyjętych w szkole sposobów komunikacji, ale konieczne jest komunikowanie się i dokonywanie wspólnych ustaleń. Wysłanie wszystkim zarządzenia dyrektora nie ułatwi jego zrozumienia i wykonania. Lepiej, gdy zarządzenie następuje po możliwie najszerszych konsultacjach i dyskusjach całego grona, wtedy ma szansę być przyjęte jako wspólne i warte wdrożenia z zaangażowaniem. Aby nowatorskie działanie udało się, na pewno potrzebna jest dobra współpraca.


2. Ustalony sposób łączności

Społeczności szkolne różne stosują sposoby wewnętrznego komunikowania się. Dość powszechnie używane są dzienniki elektroniczne, w wielu szkołach dostępny jest też pakiet G Suite, dający wszystkim możliwość wspólnej pracy przy pomocy Dokumentów Google, Google Classroom, Hangouts i innych narzędzi Google. Są szkoły, które bazują na podobnych rozwiązaniach od Microsoft. Są też szkoły i gminy, w których dopracowano się autorskich platform z różnymi materiałami edukacyjnymi i możliwościami komunikacji. Są również jednak i tacy, którzy dotychczas preferowali ogłoszenia wywieszone na tablicy ogłoszeń, dziennik papierowy i kontakt bezpośredni. Wtedy mamy przynajmniej bazę kontaktów telefonicznych i dane adresowe rodziców.

Do komunikacji na odległość całej społeczności bezwzględnie należy wybrać narzędzie najbardziej powszechnie używane w szkole, nawet jeśli jest mniej nowoczesne i ma mało możliwości. Ale za to jest “oswojone”, nie wprowadza dodatkowego stresu i chaosu.

W polskim systemie edukacji formalne realizowanie obowiązku szkolnego i nauki na odległość występuje od wielu lat w szkołach Ośrodka Rozwoju Polskiej Edukacji za Granicą. Obecnie działa tam platforma e-lerningowa, ale jeszcze nie tak dawno szkoły te działały przy pomocy wysyłania prac kontrolnych tradycyjną pocztą. Uczyć się na odległość można w bardzo różny sposób.

Czasem inne rozwiązania komunikacyjne występują w szkole wobec uczniów młodszych, inne wobec starszych. Trzeba pamiętać, że ci najmłodsi korzystając z internetu muszą na pewno przebywać pod opieką rodziców.

Wybierając najbardziej powszechne w użyciu elektroniczne narzędzie, powinniśmy jednak zatroszczyć się jeszcze o tych z jakichś powodów z niego dotychczas niekorzystających. Rekomendowane jest w takim wypadku indywidualne, telefoniczne, krok po kroku, wsparcie przy pierwszym nawiązaniu kontaktu. Być może też pozostanie nam konieczność jakiejś innej formy komunikacji z kilkoma internetowo “wykluczonymi”...


3. Elastyczność czasu odbierania i wykonania zadań przez uczniów

Gdy już w gronie kadry ustalimy, jak się komunikujemy, pomożemy nawiązać z nami kontakt naszym uczniom, przychodzi czas na przekazywanie treści programowych i zadań. Chcemy sobie wyobrażać komunikację z uczniami podobnie jak w szkole, ich obecność na lekcji w danym dniu tygodnia o określonej godzinie. Tymczasem nasz uczeń być może korzysta z komputera, z którego też pracuje zdalnie jego rodzic i którego potrzebuje do nauki jego dwoje rodzeństwa. Możemy założyć, że nasz uczeń raz dziennie odbierze wiadomości, zastanowi się nad naszymi poleceniami, ale nie powinniśmy egzekwować jego dostępności o określonej godzinie. Tym razem to my musimy się do niego dostosować, po prostu czasem poczekać dzień czy dwa dłużej aż zwróci się do nas z jakimś pytaniem lub na nasze pytania odpowie.


4. Dyspozycyjność kadry w określonym czasie

Dyspozycyjność w określonym czasie na pewno dotyczy nauczyciela. To on w swoim czasie pracy odbiera wiadomości od swoich uczniów, udziela im informacji dotyczących ich postępów. Może proponować rozmowy przez różne komunikatory czy przez telefon, robić wirtualne spotkania dla tych, którzy akurat mogą się połączyć. Celem nie jest jednak ocena frekwencji, ale jak najlepsza odpowiedź na pytania ucznia lub rodzica - tego, który akurat może nawiązać kontakt i pomocy w danym momencie potrzebuje.

Z drugiej strony - ucznia lub rodzica - patrząc, musimy też mieć świadomość, że nauczyciele mają określone godziny pracy. Nawet, jeśli świadczą pracę z domu, nie znaczy to, że pracują 24 godziny na dobę. Trzeba jeszcze dodać, że wśród nauczycieli mamy dziś też pewne uszczuplenie ich stanu. Są  mający zwolnienia z powodu zachorowań czy opieki nad własnymi małymi dziećmi w domach. Potrzebna jest jasne ogłoszenie, kiedy jaki nauczyciel jest dostępny dla uczniów, kiedy ma dyżur dla rodziców. Nawet jeśli jako rodzice przeżywamy jakieś rozterki czy niepokoje, nauczyciel nie jest w stanie w ciągu doby odbyć po godzinnej indywidualnej telefonicznej rozmowie z każdym spośród 25 zaniepokojonych rodziców swoich uczniów. Nie będzie miał wtedy już czasu na nic innego…


5. Planowe, ale dobrowolne bezpośrednie kontakty

Warto zaplanować bezpośrednie kontakty z uczniami, jeśli tylko jest to technicznie możliwe i jeśli mamy pomysł, jak je ciekawie poprowadzić lub mamy interesujący materiał do pokazania uczniom, przedyskutowania go potem z nimi. Zobaczenie swojego nauczyciela, koleżanek i kolegów na ekranie komputera na pewno doda otuchy, wyrwie z pewnego domowego osamotnienia. Nie zawsze od razu pomoże w uczeniu się. Zależnie od sytuacji, przedmiotu, predyspozycji, niektórym uczniom łatwiej będzie pracować nad konkretnymi zadaniami po takim bezpośrednim spotkaniu niż w jego trakcie. Jednak podanie, że choćby dwa czy trzy razy w tygodniu konkretna grupa uczniów ma wirtualne spotkanie, działa jakoś razem, będzie na pewno czymś dobrze odebranym przez uczniów i rodziców. Znowu: pod warunkiem, że jest dobrowolną możliwością, pewną atrakcją, z której można i warto skorzystać, a nie koniecznością paraliżującą inne sprawy rodzin uczniów.


6. Szansa społeczności na uczestnictwo w decyzjach

Uczniowie, rodzice, nauczyciele potrzebują wzajemnych kontaktów, szczególnie w tak trudnym czasie, gdy budujemy trochę na nowo sposób działania szkoły. Warto - zależnie od możliwości - robić wspólne dyskusje, czy to na internetowym forum, czy na wirtualnych zebraniach. Można wykorzystać też elektroniczne ankiety, zbieranie opinii. Wciągnięcie w dyskusję, słuchanie pomysłów, opieranie się na zebranych opiniach, pomoże doskonalić rozwiązania przyjmowane w szkole, wychodzić naprzeciw faktycznym potrzebom rodzin naszych uczniów. Na pewno nie wszyscy zabiorą głos czy zgłoszą coś konstruktywnego. Jednak danie tej szansy jest wartością. Pozbawienie jej zwiększy frustrację, da zły odbiór przyjmowanych rozwiązań, nastawi negatywnie do wprowadzanych koniecznych zmian.


7. Ocenianie na dalekim planie

Jeśli działamy na odległość, nie myślmy w tym momencie o szkolnych ocenach, nawet jeśli dotychczasowe nawyki wokół nich koncentrowały szkolną aktywność. Wspólnym celem są konkretne nabywane przez uczniów umiejętności, poznawane wiadomości, pomoc w pokonywaniu trudności. Szkołom, w których ocenianie następowało dotychczas opisowo, w formie informacji zwrotnej, będzie łatwiej. Na odległość, w domu, zasada, że każdy robi postępy we własnym tempie, że mamy cieszyć się z tych postępów, pomagać w rozwoju zamiast porównywać z innymi, musi być oczywista. Ci żądni porównań i ścigania się (bycia pierwszymi…), może będą niezadowoleni. Jednak większość ucieszy się, gdy zauważymy postęp, nawet jeśli nie daje on miejsca na przedzie. Rezygnacja całkiem ze stawiania stopni albo przynajmniej zdjęcie z nich głównego akcentu, z pewnością poprawi nasze relacje z uczniami, zwiększy ich śmiałość w proponowaniu rozwiązań, odpowiadaniu na nasze pytania. Może pojawić się autentyczna radość ze spokojnie czynionych postępów.


8. Zaufanie i odpowiedzialność

Może nas cechować nie tylko zdjęcie akcentu z ocen, ale też zmniejszenie kontroli, zaufanie, że nasz uczeń na ogół chce się uczyć, w przyszłości dobrze zdać końcowe egzaminy, pomocne nastawienie do jego pytań i potrzeb. Gdy zostanie przez ucznia zauważone, że chcemy być pomocni, pojawi się zaufanie, ale też odpowiedzialność. Tradycja szkolna to czasem pewna gra, różnego rodzaju uniki, udawanie zainteresowania. Gdy pracujemy na odległość, bez tradycyjnych stopni, przymusu siedzenia w ławce, możemy się czasem odłączyć, nie musimy przybierać fałszywie zainteresowanego wyrazu twarzy, ale możemy też sobie nawzajem zaufać i czuć się wspólnie odpowiedzialni za postępy i rozwój.


9. Wzajemna tolerancja dla błędów

Wszystkim w obecnej sytuacji jest ciężko. Nauczycielom i uczniom też. Wszyscy martwią się o zdrowie swoich bliskich. Często pierwszy raz pracują zdalnie. Pytają: Robiliście coś pierwszy raz? Byliście ekspertami natychmiast? Wszyscy musimy mieć dla siebie trochę wyrozumiałości. Nawet jeśli zadanie okaże się za trudne, za łatwe, niezrozumiałe, jeśli odpowiedź będzie w złym formacie, nie załączy się jak trzeba, jeśli dźwięk, jeśli obraz, jeśli link w komputerze zawiedzie. Nie znaczy to, że wszyscy jesteśmy ignorantami, dokładamy roboty bez sensu, chcemy na kimś się wyżyć, zrobić na złość. Może najpierw załóżmy, że jednak chcemy dobrze, że się staramy. Że kłopoty techniczne jutro szwagra syn ogarnie, choć dziś zawiedliśmy. Jutro będzie lepiej. Razem uwierzmy. Żeby przetrwać w tym wszystkim.


10. Do następnej klasy pomimo wszystko

W szczególnej sytuacji są ci, których czekają egzaminy: ósmoklasisty, maturalne, zawodowe. Wymagania, z jakimi przyjdzie im się zmierzyć są powszechnie znane, a Centralna Komisja Egzaminacyjna dwoi się i troi, żeby udostępniać materiały pomagające się przygotować.

Przed uczniami, przed którymi nie stoi żaden zewnętrzny egzamin, stoi jednak jeden konkretny próg: uzyskanie promocji do następnej klasy. Wysokość tego progu ustala uczniom szkoła, może go czasem ciut podwyższyć lub obniżyć, zależnie od tego, jaki przyjmuje program, na ile dostosowuje wymagania do różnych potrzeb swoich uczniów.

Jak z tym swoim progiem powinna zachować się szkoła, jeśli nie odbędzie się istotna część zaplanowanych zajęć? Jeśli nie wszyscy uczniowie w trybie domowym opanują co trzeba?

Dla nieobecnych długo:
a) można zorganizować trudne klasyfikacyjne egzaminy,
b) można zorganizować łatwe egzaminy,
c) można docenić, że się starali i pracowali, i dać pozytywną ocenę, liczyć, że jeśli pojawią się im jakieś luki, nadrobimy w kolejnym roku.
Co wybieracie?

Mój komentarz: egzamin łatwy dla jednego będzie trudny dla drugiego i na odwrót. Można jeszcze kazać uczniom pracować w wakacje, zrobić egzaminy poprawkowe… Najlepsza prawie dla wszystkich, którzy nie kochają egzaminów, wydaje się odpowiedź “c”. Ale z jednym zastrzeżeniem. Są z pewnością uczniowie, dla których powtórzenie klasy czy wydłużenie cyklu edukacyjnego może okazać się dobrodziejstwem. Bo widzimy już, że na pewno kolejny trudniejszy rok ich przerośnie. Tylko jednak warto wtedy taką decyzję podjąć ze świadomym udziałem rodzica i ucznia, z nimi w porozumieniu, na ich wniosek, a nie im na przekór. Jeśli z uwagi na szczególne okoliczności pójdą teraz dalej, a za rok okaże się, że nie dadzą rady, też nic bardzo tragicznego się nie stanie. Generalnie, szczególnie w tym trudnym roku, decyzję o promocji podejmowałabym w porozumieniu. Mamy teraz w państwie dość innych problemów, żeby jeszcze w takich sprawach być w konflikcie…